Tak się składa, iż z obecnym Prezesem ZUS urodziliśmy się dokładnie w tym samym roku. Nasze emerytury wskazują zatem na przyszłe świadczenia osób, które przez pewną część życia zawodowego zarabiały powyżej średniej (jak wskazał Liwiusz Laska, w jego przypadku „wielokrotnie więcej”). A wyniki:
Emerytura Prezesa ZUS. Nie trzymam Was dłużej w napięciu – planowana niecałe 4200 zł brutto. Cały wywiad, pod tym linkiem: https://biznes.interia.pl/gospodarka/news-liwiusz-laska-kazdy-powinien-marzyc-o-tym-zeby-moc-wplacic-p,nId,23540971#google_vignette. Jak to się stało, iż człowiek, który dzisiaj zarabia w okolicach 36k/m-c, był członkiem Państwowej Komisji Wyborczej, a wcześniej prowadził sporą kancelarię adwokacką, dostanie 4200 zł/m-c, po 41 latach pracy? Wyjaśnię we wnioskach.
Do tego dochodzi pewna niedoskonałość systemu (albo celowe skalibrowanie go). Otóż, o ile Kowalski w warszawskim korpo zarabia 15k/m-c brutto, odprowadza ca.3k składek emerytalnych (20%). Prezes ZUS z pensją 36k/m-c brutto – niecałe 20% (na poziomie 282.600 zł czyli po ok. 8 miesiącach) następuje odcięcie. W efekcie Ty i ja płacimy 9.76% (drugie pół pracodawca), Liwiusz Laska 6,37% (drugie pół ZUS), a „bardzo drobny przedsiębiorca” – 19,76%.
Emerytura Oszczędnego Milionera. Całe życie na etacie. Rok więcej płacenia składek. 11 dobrych lat i 16 nieco chudszych pod względem składek. ZUS wyliczył mi w prognozie 5600 zł.
Dlaczego nasze emerytury tak się różnią?
Powód 1. Ponieważ Prezes ZUS prowadził dg i przez 18 lat odprowadzał składki minimalne (od 60% przeciętnego wynagrodzenia). Ja cały czas pracowałem na etacie, oskładkowując się na takim poziomie tylko przez 5 lat. Nie pomogły mu świetne lata na grubych posadach, bo było ich zwyczajnie mało (kilka). W moim przypadku – 11.
Powód 2. ZUS przyjmuje, iż nasze przyszłe składki (a mamy przed sobą jeszcze potencjalnie 15 lat pracy), będą uśrednieniem z historii ubezpieczeniowej. Tym sposobem moją prognozowaną emeryturę ZUS zawyża (albowiem nie będę zarabiał sporo), a Liwiusza Laski – zaniża (przed nim wiele lat dobrej pensji).
W czym jesteśmy podobni? Obaj oszczędzamy na IKZE i w PPK. Robi tak większość przedsiębiorców i ludzi z wysokimi poborami, o ile mają świadomość przyszłej klęski systemu publicznego.
W czym się nie zgadzamy?
Punkt 1. Ja prognozuję katastrofę ZUS (wyrównanie większości do najniżej emerytury), a Prezes tej instytucji kreśli świetlane perspektywy, opowiadając o 10% waloryzacjach.
Punkt 2. Liwiusz Laska zataja wzrost prognozowanej długości życia na przestrzeni ostatnich lat i wpływ tej zmiennej na wysokość przyszłej emerytury. Ani słowem nie wspomina o bombie demograficznej. Ja piszę o tym wprost, podając konkretne liczby.
Punkt 3. Prezes ZUS żałuje, iż płacił tak niskie składki, ja odwrotnie – iż wysokie, wolałbym tę kasę dostać do ręki. Nie wspomina, iż jego obecna składka to nieco ponad 6%, bo wchodzi „w próg odcięcia”.
Punkt 4. Liwiusz Laska opowiada o składkach jako „najlepszej inwestycji przynoszącej 10% rocznie”, Oszczędny Milioner podaje Wam konkretne liczby i benchmarki (wartości porównawcze). Sprawdźmy je zatem. Wg Prezesa ZUS (co już jest manipulacją, bo wcześniej wyniki były znacznie gorsze), waloryzacja za ostatnich 10 lat (2016-2025) wyniosła średnio 10% rocznie. Sprawdziłem – skumulowana na kapitale początkowym i zasadniczym – 161%. Ale już na subkoncie (gdzie przeniesiono składki z OFE) – 86%. Ponieważ część naszych środków leży na ZUS (63%) a 37% trafia na subkonto (jeżeli nie należymy do OFE) – średnia ważona wyjdzie 117%. Gdyby wzrost wynosił 10%, powinno być 160%. Zatem nieprawda. Sprawdźmy więc benchmarki:
- Samo OFE. 156%.
- indeks WIG. 158%.
- Cena m2 w Warszawie z zyskami z wynajmu – 167%.
Każda z ww. inwestycji biła na głowę ZUS, a mówimy o jego najlepszych latach. No i OFE, środki na giełdzie i mieszkania w stolicy dziedziczymy (w ZUS tylko subfundusz).









