Rynek zna wiele firm, które rosną szybko, skalują się agresywnie i precyzyjnie optymalizują procesy. Jest jednak kilka takich, które zaczynają od pytania: „Co mogę dać ludziom, co mogę więcej dla nich zrobić?”. Jedną z osób, które od lat udowadniają, iż w biznesie można łączyć skuteczność z wrażliwością, jest Beata Drzazga – przedsiębiorczyni o międzynarodowym doświadczeniu, prowadząca działalność w Polsce, Hiszpanii i Stanach Zjednoczonych. I choć mogłaby wiele mówić o liczbach, nagrodach i ekspansji, to zawsze woli rozmawiać o człowieku.

Beato, dziś często rozmawiamy o kompetencjach twardych, strategiach i wskaźnikach efektywności. Czy twoim zdaniem energia, którą przekazujemy ludziom, ta niewidzialna jakość, realnie może wpływać na przywództwo i rezultaty w biznesie?
Zdecydowanie tak. I szczerze mówiąc, myślę, iż jej znaczenie jest o wiele większe, niż większość osób sobie zdaje. Wciąż wielu ludzi uważa, iż biznes to wyłącznie struktura, strategie, KPI i egzekucja. Tymczasem ja zawsze powtarzam, iż człowiek czuje człowieka. Możesz wejść do sali z perfekcyjną prezentacją, doskonale policzonym biznesplanem i imponującymi wykresami, ale jeżeli nie ma w tym serca, empatii i autentycznego szacunku do innych – nie poruszy to nikogo. Energia, którą emanujemy, buduje zaufanie. Z kolei zaufanie jest fundamentem relacji, partnerstw, lojalności i wspólnego działania. To właśnie dzięki temu rodzi się prawdziwy sukces. Taki, który trwa, rozwija ludzi i organizacje i daje poczucie sensu w tym, co robimy. Wiesz, czasem niewidzialne rzeczy mają największą moc, bo to one decydują, czy ludzie chcą za nami podążać, czy też nie.
To miękkie, ludzkie, a jednocześnie bardzo konsekwentne podejście do ludzi – czy ono było w tobie naturalne od zawsze, czy raczej pojawiło się z doświadczeniem?
Myślę, iż było. Wychowałam się w domu, w którym mama powtarzała, iż warto widzieć drugiego człowieka i warto pomagać choćby wtedy, kiedy nikt nie patrzy. W dorosłym życiu zrozumiałam, iż empatia i konsekwencja mogą iść ze sobą w parze. Mogę być ciepła i jednocześnie wymagać, mogę być wrażliwa i jednocześnie podejmować trudne decyzje. To się absolutnie nie wyklucza, wręcz przeciwnie. To sprawia, iż ludzie czują się bezpiecznie, bo wiedzą, iż kiedy mówię „tak”, to znaczy „tak”, a kiedy mówię „nie”, to naprawdę oznacza „nie”. Uważam, iż prawdziwe przywództwo polega na tym, żeby człowiek mógł się przy tobie rozwijać. To jest prawdziwa sztuka.
Kiedy przyszedł ten moment, w którym poczułaś, iż twoja działalność zaczyna wpływać nie tylko na liczby i struktury, ale przede wszystkim na ludzi: na ich godność, emocje, codzienność?
Najmocniej poczułam to w branży medycznej, na samym początku mojej drogi. Pamiętam te chwile, jak by to było wczoraj. Pacjenci dość często mówili do mnie: „Pani Beato, dziękujemy, iż traktuje nas pani jak ludzi, a nie jak przypadki”. To był moment, który zmienił wszystko. Poczułam ogromną odpowiedzialność, ale też niezwykłą moc; iż to, jak traktujemy ludzi, ma realny wpływ na ich świat. Było to dla mnie ogromne doświadczenie i wielka lekcja życiowa, iż biznes może mieć wymiar ludzki. Zrozumiałam też wtedy, iż gdy dajesz ludziom godność, uważność i szacunek, to zmieniasz ich, choćby na chwilę. Wtedy pomyślałam sobie, iż jeżeli tak właśnie ma wyglądać moja praca, jeżeli mogę w ten sposób zmieniać świat, choćby kawałek po kawałku, to ja chcę to robić do końca życia. Kiedy później zaczęłam działać za granicą, ten obraz tylko się powtórzył. Bez względu na język, kraj czy system, ludzie wszędzie pragną tego samego: być zauważeni, wysłuchani, traktowani z szacunkiem. To było dla mnie potwierdzenie, iż prawdziwe przywództwo i prawdziwy sukces w biznesie zaczynają się od człowieka. Od serca. Od autentycznej relacji.
W biznesie często mówimy o dominacji mężczyzn na wysokich stanowiskach. Jak wygląda twoja kooperacja z nimi, kiedy spotykają przed sobą kobietę, która jest jednocześnie kompetentna, konkretna, ale przede wszystkim empatyczna?
Dobrze – o ile czują, iż mają przed sobą osobę, która naprawdę wie, co robi. Mężczyźni bardzo szanują kompetencje, konkret i konsekwencję. Kiedy widzą, iż potrafię wnieść miękkość, empatię i inną perspektywę – nie jako słabość, ale jako wartość – wówczas kooperacja nabiera nowego wymiaru. Przez wiele lat uczono nas na rynku, iż siła to twardość. Ja jednak uważam, iż prawdziwą siłą jest świadomość, odpowiedzialność i umiejętność dostrzeżenia człowieka w całym systemie. Mężczyźni często mówią mi wtedy: „My tego potrzebowaliśmy”. No i to jest piękne, bo wówczas kooperacja nie polega na walce czy rywalizacji, tylko na wzajemnym uzupełnianiu się i tworzeniu wartości razem. Uwielbiam współpracować zarówno z mężczyznami, jak i kobietami. Jedno wcale nie wyklucza drugiego, wręcz przeciwnie, razem możemy osiągać więcej i w sposób bardziej świadomy, skuteczny, a jednocześnie ludzki.
Twoje działania pomocowe są widoczne, ale nigdy nie miały charakteru PR-owego, nie są podpięte pod kampanie ani narracje wizerunkowe. Skąd wziął się u ciebie ten imperatyw, by tak po prostu, tak po ludzku pomagać ludziom?
Z potrzeby serca. Wiesz, nigdy nie robiłam tego dla poklasku, jakichkolwiek nagród czy uznania. jeżeli widzę możliwość pomocy – chcę pomagać. Nie analizuję tego, nie kalkuluję, nie tworzę strategii. Po prostu reaguję. Wierzę, iż każdy człowiek ma swoją misję. Moją jest dodawanie ludziom skrzydeł poprzez biznes, wiedzę, wsparcie, a czasem po prostu przez zwykłą, ludzką rozmowę. I wiesz co? Ludzie właśnie tego potrzebują. Dla mnie to jest sens, to jest paliwo, które napędza każdy dzień pracy. Te momenty, kiedy mogę kogoś wesprzeć, sprawić, iż poczuje się zauważony i ważny. To dla mnie znacznie więcej niż liczby, raporty czy cele. To prawdziwa moc biznesu i relacji, którą mogę przekazywać dalej.
Czy jest jakaś lekcja, którą świat rozumiany jako twoje podróże, projekty, spotkania, porażki i sukcesy podarował ci w ostatnich latach? Co warto byłoby przekazać młodym przedsiębiorcom, którzy dopiero zaczynają swoją drogę?
Świat nauczył mnie przede wszystkim odwagi. Żeby zaczynać, choćby kiedy nie wiesz, jak to się skończy. Wiesz, takiej odwagi, żeby wracać, choćby kiedy coś się nie uda. Nauczył mnie również, iż cele warto stawiać sobie większe, niż się wydaje, iż potrafimy unieść. choćby jeżeli ich nie osiągniemy w stu procentach, to i tak zajdziemy dalej, niż zakładaliśmy. Nauczył mnie jeszcze jednej rzeczy: kiedy powiększasz swój świat przez podróże, ludzi, projekty, kulturę – to zaczynasz inaczej patrzeć na własne możliwości. Z kolei im więcej widzisz, tym więcej możesz dać innym. Proste, prawda?

Kto inspiruje Beatę Drzazgę – nie jako liderkę, ale jako człowieka? Kto dodaje ci skrzydeł, kiedy nikt nie patrzy?
Piękne pytanie. Inspirują mnie ludzie. Ci, którzy działają i nie narzekają, nie szukają wymówek, tylko próbują, budują, poprawiają, popełniają błędy i mimo to idą dalej. Ludzie, którzy nie boją się dobroci i odważnie pokazują swoje wartości. Takich ludzi widzę wszędzie – w Polsce, w Hiszpanii, w Stanach – w małych gestach, w codziennych decyzjach, w tym, jak wspierają innych, jak dzielą się swoim czasem i swoją energią. To jest dla mnie ogromnie motywujące, bo przypomina mi, iż świat można zmieniać po kawałku, bez fanfar i wielkich gestów. To właśnie ci ludzie pokazują, iż dobro i odwaga mają moc, i iż każdy z nas może zostawić po sobie mały, ale prawdziwy ślad.
Czy młodzi ludzie przychodzą dziś do ciebie po rady i wskazówki? A jeżeli tak, to czego tak naprawdę szukają?
Tak, przychodzą i to jest niesamowite. Co ciekawe, oni nie szukają instrukcji ani gotowego planu działania. Szukają kierunku, punktu odniesienia. Często pytają mnie: „Co zrobić, żeby się nie zgubić?”. A ja zawsze odpowiadam: „Nie przestawaj być ciekawy”. Ciekawość otwiera drzwi, które strach zamyka. Ciekawość porusza tam, gdzie lęk paraliżuje. To ona pcha nas do przodu, sprawia, iż odkrywamy, uczymy się, próbujemy nowych rzeczy i znajdujemy swoją drogę. To chyba najlepsza rada, jaką mogę dać komukolwiek, niezależnie od wieku czy doświadczenia. Bo ciekawość nie tylko pozwala się nie zgubić; ona pokazuje, dokąd naprawdę warto iść.
I na koniec wyobraźmy sobie taki obrazek: twoje miasto, nad nim niebo i samolot z jednym zdaniem, które mogłaby przeczytać cała społeczność. Jaki cytat niosłaby za sobą Beata Drzazga?
„Bądź sobą odważnie. Reszta przyjdzie w pakiecie.”
Jeśli jesteśmy sobą tylko „trochę”, z życia przychodzi tylko trochę. A szkoda, naprawdę szkoda. Życie jest zbyt krótkie, żeby ukrywać się w półcieniu, żeby rezygnować z marzeń czy kompromisowo podchodzić do własnych wartości. Odwaga, by być w pełni sobą z pasjami, marzeniami i przekonaniami pozwala poczuć prawdziwy smak świata i ludzi wokół nas. To ona otwiera drzwi do autentycznych relacji, niespodziewanych możliwości i pełni życia, które w innym wypadku mogłoby nam umknąć. Pamiętajmy o tym.

3 godzin temu











![WTA Doha. O której gra Iga Świątek? Gdzie oglądać? [TRANSMISJA NA ŻYWO]](https://bi.im-g.pl/im/81/14/1f/z32588673IER,TENNIS-AUSOPEN-.jpg)

