Era Trumpa w świecie krypto. Między spekulacyjnym szaleństwem a brakiem konkretnych regulacji

23 godzin temu
Zdjęcie: Era Trumpa w świecie krypto. Między spekulacyjnym szaleństwem a brakiem konkretnych regulacji


Polityczny powrót Donalda Trumpa wywołał bezprecedensową falę entuzjazmu na rynku aktywów cyfrowych, która objawiła się głównie w ogromnej popularności tokenów memicznych. Choć kursy politycznych kryptowalut często gwałtownie reagują na medialne doniesienia, branża zaczyna dostrzegać niebezpieczną lukę między spekulacyjną euforią a realnym postępem w amerykańskiej legislacji.

Spekulacyjny barometr politycznych nastrojów

Ostatnie miesiące pokazały, iż sektor krypto znalazł sobie nowy sposób na obstawianie wyników politycznych wyścigów. Tokeny określane mianem „PoliFi”, czyli połączenie polityki i finansów, stały się jednymi z najbardziej zmiennych aktywów na rynku. Najbardziej rozpoznawalny z nich, token MAGA (TRUMP), stał się dla wielu inwestorów nieoficjalnym wskaźnikiem szans wyborczych byłego prezydenta. Analitycy sugerują, iż kapitał płynący w stronę tych aktywów nie wynika z ich wartości użytkowej, której w zasadzie nie posiadają, ale z czystej chęci monetyzacji politycznych narracji.

Zjawisko to nabrało tempa, gdy sam Donald Trump zaczął otwarcie określać się mianem „krypto-prezydenta”. Warto przypomnieć, iż jeszcze kilka lat temu jego stanowisko wobec Bitcoina było skrajnie sceptyczne, jednak rynkowa rzeczywistość i lobbing ze strony branży Web3 doprowadziły do spektakularnego zwrotu akcji. Dziś portfel kryptowalutowy Trumpa, zasilany głównie przez darowizny i tantiemy z kolekcji NFT, jest wyceniany na miliony USD, co dodaje całej sytuacji pikanterii i buduje wizerunek lidera przyjaznego nowym technologiom.

Obietnice kontra rzeczywistość prawna

W chwili obecnej ceny wielu aktywów są daleko od swoich historycznych szczytów, a entuzjazm inwestorów jest tonowany przez brak konkretnych zmian w prawie. Dane wskazują, iż choć retoryka polityczna stała się niezwykle pro-kryptowalutowa, to najważniejsze kwestie regulacyjne w USA pozostają w zawieszeniu. Branża wciąż walczy z niejasnymi wytycznymi dotyczącymi klasyfikacji aktywów, a spory z organami nadzoru, takimi jak SEC, przez cały czas nie znalazły definitywnego rozwiązania.

Eksperci rynkowi zwracają uwagę, iż skupienie uwagi na memecoinach może być obosieczną bronią. Z jednej strony przyciąga do sektora nowy kapitał i uwagę mediów głównego nurtu, z drugiej zaś może odciągać uwagę ustawodawców od budowania solidnych fundamentów dla technologii blockchain. Istnieje obawa, iż jeżeli po fali obietnic nie pójdą konkretne akty prawne, rynek może czekać bolesna korekta nastrojów, gdy inwestorzy zdadzą sobie sprawę, iż zmienność kursów nie zastąpi jasnych reguł gry.

Co dalej z amerykańskim rynkiem krypto?

Przyszłość branży w dużej mierze zależy od tego, czy uda się przekuć polityczny kapitał w stabilne prawo. w tej chwili obserwujemy sytuację, w której jeden wpis w mediach społecznościowych potrafi podnieść wycenę tokena o kilkaset procent, co przypomina bardziej hazard niż przemyślane inwestowanie. Profesjonalni gracze rynkowi podkreślają, iż dla długofalowego sukcesu krypto w USA najważniejsze będą następujące aspekty:

  • Ustanowienie jasnych ram dla emitentów stablecoinów oraz określenie kompetencji poszczególnych agencji regulacyjnych, co pozwoli uniknąć konfliktów prawnych.

Bez tych fundamentów, sektor pozostanie zakładnikiem politycznych cykli i chwilowych trendów. Choć obecna euforia wokół „krypto-polityki” przynosi ogromne zyski wybranym spekulantom, szeroki rynek potrzebuje czegoś więcej niż tylko obietnic i memów. Nowy rok będzie kluczowym testem dla wiarygodności polityków deklarujących wsparcie dla innowacji finansowych, a inwestorzy powinni zachować szczególną ostrożność, pamiętając, iż wysoka zmienność jest nieodłącznym elementem tego segmentu rynku.

Idź do oryginalnego materiału