Poniedziałek i wtorek przyniosły serię wydarzeń, które utrzymują globalne rynki w napięciu. Iran kategorycznie odmówił powrotu do negocjacji z Waszyngtonem. W Cieśninie Ormuz doszło do kolejnego incydentu z tankowcem, a wspierani przez Teheran Huti ostrzelali cywilne cele w Arabii Saudyjskiej. Na osobnym froncie prezydent Trump ogłosił „porozumienie” Rosji i Ukrainy o wstrzymaniu ataków na infrastrukturę energetyczną – co natychmiast zdementował Kijów. Ropa Brent reaguje wzrostem powyżej 107 USD za baryłkę.
Iran: „Żadnych rozmów, dopóki warunki nie zostaną spełnione”
Sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu Mohsen Rezaei opublikował we wtorek wpis na platformie X, w którym jednoznacznie wykluczył negocjacje z Waszyngtonem. Był to bezpośrednia odpowiedź na poniedziałkowy post Donalda Trumpa na Truth Social, w którym prezydent USA sugerował, iż Iran chce porozumienia „szybko i desperacko” oraz iż Waszyngton jest otwarty na rozmowy.
„Nie dajcie się zwieść mieszanym sygnałom prezydenta USA – od 'żadnych negocjacji’ po 'jesteśmy gotowi rozmawiać’. Stawki wokół ropy i cieśnin się zmieniły. Kontrola szkód nie zatrzyma tego, co nadchodzi” – napisał Rezaei na X, dodając:
„Żadnych rozmów, dopóki warunki Iranu nie zostaną spełnione. Kropka.”
Deklaracja ta pogrzebała nadzieje na szybkie wznowienie dyplomacji. Przypomnijmy kontekst: 18 czerwca 2026 r. USA i Iran podpisały w Islamabadzie memorandum porozumienia (MoU), które przewidywało 60-dniowe okno na wynegocjowanie ostatecznego porozumienia. Termin upłynął 17 sierpnia bez konkretnych rezultatów, a od tamtej pory eskalacja militarna w regionie Zatoki Perskiej gwałtownie przyspieszyła.
Tankowiec El Gaia i wojna narracji w Cieśninie Ormuz
Napięcie wokół Cieśniny Ormuz – przez którą w normalnych warunkach przepływa ok. 20% światowego handlu ropą – nie słabnie od lutego 2026 r. W najnowszym incydencie Marynarka Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) ogłosiła, iż zarejestrowany w Panamie tankowiec El Gaia trafił na miny morskie w południowej części Cieśniny, co miało wywołać „masowy pożar” i całkowite unieruchomienie jednostki. IRGC ostrzegło, iż „los statków łamiących regulacje bezpieczeństwa w Cieśninie Ormuz będzie taki sam”.
Centralne Dowództwo USA (CENTCOM) natychmiast zaprzeczyło, publikując oświadczenie:
„Żaden statek nie uderzył w minę w Cieśninie Ormuz”.
Według komunikatu CENTCOM zamieszczonego na platformie X tankowiec El Gaia został w rzeczywistości trafiony irańskim pociskiem miesiąc wcześniej, a w miniony weekend ponownie zaatakowany – tym razem dronem. CENTCOM określił twierdzenia IRGC jako „dezinformację mającą na celu zastraszenie żeglugi handlowej”.
Niezależnie od tego, kto mówi prawdę, sam fakt, iż obie strony prowadzą równoległą wojnę narracyjną o kontrolę nad Cieśniną, jest kolejnym czynnikiem ryzyka dla rynku surowcowego. Strefa ta pozostaje de facto zablokowana od końca lutego, a alternatywna trasa – saudyjski rurociąg East-West – jest nieczynna po ataku dronów z 12 września.
Huti uderzają w saudyjskie miasta
Osobną, ale powiązaną oś napięć stanowią wspierani przez Iran Huti. W poniedziałek 14 września przeprowadzili oni zmasowany atak rakietami balistycznymi i dronami na trzy miasta w południowej Arabii Saudyjskiej: Khamis Mushait, Abha i Taif. Według komunikatu koalicji dowodzonej przez Arabię Saudyjską, cytowanego przez Anadolu Agency, obrażenia odniosło 13 cywilów (lekkie i umiarkowane), a uszkodzonych zostało siedem budynków mieszkalnych i dwa pojazdy.
To nie jest odosobniony incydent. Już tydzień wcześniej, 8 września, koalicja informowała o 73 rannych cywilach w serii ataków Hutów na Abha, Khamis Mushait, Jizan i Najran. Systematyczne ostrzeliwanie saudyjskich miast przez Hutów stanowi dodatkowy czynnik destabilizujący dostawy ropy z regionu – zwłaszcza iż ataki 12 września wymierzone w saudyjski rurociąg East-West odcięły Rijadowi kluczową alternatywę dla Cieśniny Ormuz.
Ropa Brent powyżej 107 USD – rynek pod presją
Kumulacja tych wydarzeń ma bezpośrednie przełożenie na notowania surowców. We wtorek 15 września ropa Brent wzrosła do 107,46 USD za baryłkę, zyskując 1,68% w ciągu dnia. W skali miesiąca wzrost sięga już 18,25%, a rok do roku cena jest wyższa o niemal 57% – wynika z danych Trading Economics.
Za rajdem stoją trzy nakładające się czynniki podażowe: blokada Cieśniny Ormuz trwająca od lutego, wyłączenie saudyjskiego rurociągu East-West po ataku dronów z 12 września oraz amerykańska polityka „tankowiec za tankowiec” (US strikes on Iranian tankers), w ramach której CENTCOM od początku września zniszczył co najmniej pięć irańskich tankowców przewożących ropę. W normalnych warunkach przez Cieśninę przepływało 17-18 mln baryłek dziennie. Teraz przepustowość jest ułamkiem tej wielkości.
Dla inwestorów obserwujących rynki walutowe i surowcowe oznacza to utrzymanie podwyższonej premii za ryzyko geopolityczne. Ceny paliw w Europie reagują z opóźnieniem, ale kierunek jest jednoznaczny – każda kolejna eskalacja w regionie Zatoki Perskiej przekłada się na wyższe koszty energii globalnie.
Ukraina: Trump ogłasza rozejm, Zełenski zaprzecza
Na drugim biegunie globalnej geopolityki – ale z równie istotnymi konsekwencjami dla rynku energii – rozgrywa się osobny dramat dyplomatyczny. W poniedziałek prezydent Trump opublikował na Truth Social wpis, w którym stwierdził, iż Ukraina i Rosja „uzgodniły wstrzymanie ataków na infrastrukturę energetyczną drugiej strony”. Nie podał żadnych szczegółów.
Prezydent Zełenski odpowiedział tego samego dnia na platformie X, wyrażając daleko idący sceptycyzm. Nie potwierdził, by doszło do jakiegokolwiek porozumienia. Stwierdził, iż Ukraina jest gotowa wstrzymać uderzenia na rosyjskie cele energetyczne, ale wyłącznie na zasadzie wzajemności – i pod warunkiem, iż partnerzy (czytaj: USA) zagwarantują, iż Rosja rzeczywiście zaprzestanie ataków na ukraińską infrastrukturę krytyczną.
„Jak dotąd nie widzieliśmy żadnej rzeczywistej gotowości Rosji do zakończenia wojny” – napisał Zełenski, dodając, iż ewentualny rozejm musi być długoterminowy, a nie taktyczną przerwą pozwalającą Moskwie na przeprowadzenie wyborów parlamentarnych zaplanowanych na 18-20 września.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow odniósł się do sprawy wymijająco. „Powitał” apel Trumpa o wstrzymanie ukraińskich uderzeń na „pokojową infrastrukturę gospodarczą”, ale nie odpowiedział na pytanie, czy Rosja zamierza zaprzestać bombardowania Ukrainy.
Trump dzień wcześniej publicznie obwinił ukraińskie uderzenia na rosyjskie rafinerie – a nie wojnę z Iranem – za rekordowe ceny diesla w USA, które przekroczyły 6 USD za galon. To twierdzenie jest co najmniej dyskusyjne. Choć ukraińskie ataki rzeczywiście ograniczyły rosyjską produkcję rafineryjną (Moskwa wprowadziła zakaz eksportu diesla), to głównym czynnikiem globalnego kryzysu paliwowego pozostaje zablokowanie przepływu ropy bliskowschodniej przez Cieśninę Ormuz.

5 godzin temu





