ETS do poprawki. Bruksela chce, by miliardy wracały do przemysłu

2 godzin temu

Ursula von der Leyen stawia sprawę jasno: pieniądze z handlu emisjami mają wracać do firm, które płacą za CO₂. Reforma systemu ETS ma sprawić, iż większa część dochodów ze sprzedaży uprawnień trafi bezpośrednio na modernizację i dekarbonizację europejskiego przemysłu.

ETS do poprawki. Bruksela chce, by miliardy wracały do przemysłu

Dziś – jak przyznała szefowa Komisji – państwa członkowskie przeznaczają na ten cel mniej niż 5 proc. wpływów z ETS. Bruksela chce to zmienić.

260 miliardów euro z emisji. Gdzie trafiają te pieniądze?

System ETS działa od 2005 r. i objął najbardziej emisyjne sektory gospodarki – energetykę, hutnictwo, przemysł chemiczny czy cementowy. Według danych przytoczonych przez von der Leyen:

• emisje w sektorach objętych ETS spadły o 39 proc.
• gospodarka tych sektorów wzrosła o 71 proc.
• sprzedaż pozwoleń przyniosła ponad 260 mld euro

To – jak podkreśla Komisja – dowód, iż redukcja emisji nie musi oznaczać utraty konkurencyjności.

Na poziomie unijnym 100 proc. dochodów zostało przeznaczone na innowacje. Jednym z flagowych projektów jest tzw. Bank Dekarbonizacji Przemysłu o wartości 100 mld euro. Trwa właśnie pierwsza aukcja pilotażowa o wartości 1 mld euro, która ma wesprzeć m.in.:

• modernizację pieców przemysłowych
• procesy topienia metali
• produkcję chemikaliów

Reforma ETS jeszcze w tym roku

Komisja Europejska zapowiedziała, iż projekt reformy systemu ETS zostanie przedstawiony w trzecim kwartale. najważniejsze założenie jest jedno: większa część dochodów z uprawnień ma być obowiązkowo reinwestowana w przemysł.

Argument Brukseli jest prosty – skoro to przedsiębiorstwa kupują uprawnienia i generują wpływy do budżetów, środki te powinny wracać do nich w postaci wsparcia modernizacji.

W tle tej dyskusji pozostaje kwestia konkurencyjności wobec firm spoza UE, które często korzystają z tańszej energii i mniej restrykcyjnych regulacji klimatycznych.

Zamówienia publiczne jako narzędzie presji

To jednak nie koniec zmian. Komisja zapowiada także nowe kryteria w zamówieniach publicznych, premiujące produkty niskoemisyjne wytwarzane w Europie.

Zamówienia publiczne odpowiadają za około 14 proc. unijnego PKB. Bruksela chce wykorzystać tę skalę jako dźwignię dla „czystych” technologii. Planowane są:

• szczegółowe wymogi dotyczące zawartości produkcji w UE
• kryteria niskiej emisji CO₂
• preferencje dla sektorów strategicznych

Celem ma być stabilny popyt na europejskie produkty i ograniczenie napływu dotowanych towarów spoza Wspólnoty.

Co to oznacza dla rolnictwa i przetwórstwa?

Choć ETS bezpośrednio dotyczy głównie energetyki i przemysłu ciężkiego, skutki reformy mogą odczuć także producenci rolni i przetwórcy. Wyższe wsparcie dla dekarbonizacji oznacza m.in.:

• szybszą modernizację zakładów przetwórczych
• inwestycje w efektywność energetyczną
• rozwój biogazu i odnawialnych źródeł energii

Dla gospodarstw współpracujących z przemysłem spożywczym najważniejsze będzie to, czy środki z ETS rzeczywiście przełożą się na niższe koszty energii i stabilniejsze łańcuchy dostaw.

Koniec kar za legalną pracę w gospodarstwie

Bruksela wysyła jasny sygnał: zielona transformacja ma być finansowana z pieniędzy wypracowanych przez przemysł – i służyć jego dalszemu rozwojowi, a nie osłabieniu. Teraz ruch należy do państw członkowskich.

Idź do oryginalnego materiału