Polska od lat walczy z tym samym problemem. W rankingach innowacyjności zajmujemy miejsca zdecydowanie poniżej naszych ambicji i możliwości. Eksperci wskazują na niedostateczną współpracę nauki z biznesem, niewielką liczbę firm prowadzących działalność badawczo-rozwojową oraz zbyt małą liczbę nowych produktów technologicznych trafiających na rynek.
Jednocześnie nigdy wcześniej przedsiębiorcy nie mieli dostępu do tak dużych środków wspierających innowacje. Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki, programy PARP, NCBR, instrumenty STEP czy Fundusz Wsparcia Technologii Krytycznych tworzą system, którego mogłoby pozazdrościć wiele państw europejskich. Dlaczego więc przez cały czas tak trudno przełożyć dostępne pieniądze na większą liczbę innowacyjnych firm?
Odpowiedź wybrzmiała podczas konferencji „Nowa Era Innowacji – Technologie Przyszłości”, zorganizowanej w ramach projektu Innovation Coach.
Przedstawiciele administracji publicznej i instytucji finansujących innowacje zgodnie podkreślali, iż Polska potrzebuje nowych przedsiębiorców gotowych do realizacji projektów badawczo-rozwojowych. Z kolei przedsiębiorcy zwracali uwagę na coś innego – coraz większym wyzwaniem staje się nie sam pomysł, ale przejście przez procedury.
Nie chodzi o kwestionowanie zasadności kontroli wydatkowania środków publicznych. Nikt rozsądny nie oczekuje, iż miliony złotych będą rozdawane bez weryfikacji projektów. Problem pojawia się wtedy, gdy odrzucane są nie słabe pomysły, ale projekty przegrywające z formalnościami.
Podczas dyskusji uczestnicy wskazywali na konieczność kompletowania licznych zaświadczeń, analizowania skomplikowanych przepisów czy interpretowania wymagań formalnych, które dla początkującego przedsiębiorcy bywają trudniejsze niż samo opracowanie innowacyjnego rozwiązania.
To sygnał, którego nie wolno lekceważyć
Jeżeli państwo posiada już dane w publicznych rejestrach, przedsiębiorca nie powinien być zmuszany do wielokrotnego dostarczania tych samych informacji. o ile najczęściej powtarzają się te same błędy formalne, warto przygotować wzory dokumentów, kreatory wniosków i cyfrowych asystentów wykorzystujących sztuczną inteligencję. o ile projekt przeszedł już etap eksperckiej oceny w Innovation Coach, kolejne programy powinny w możliwie największym stopniu korzystać z tej wykonanej wcześniej pracy.
Warto podkreślić, iż przedstawiciele Narodowego Centrum Badań i Rozwoju nie uciekają od tego problemu. Wręcz przeciwnie. Podczas konferencji zapowiedziano dodatkowe instrukcje, szkolenia oraz analizę doświadczeń z pierwszego naboru programu InnoStart. To dobry kierunek.
Nie chodzi bowiem o obniżanie wymagań wobec projektów. Innowacje muszą być rzeczywiście innowacyjne. Projekty badawczo-rozwojowe muszą spełniać określone standardy. Pieniądze publiczne wymagają odpowiedzialności. Ale równie ważne jest, aby system nie zniechęcał ludzi, których chce wspierać.
Największym zagrożeniem dla polskiej innowacyjności nie jest dziś brak pomysłów. Coraz częściej jest nim zniechęcenie tych, którzy chcą je realizować. o ile chcemy wykorzystać historyczną szansę, jaką dają środki europejskie, musimy nie tylko finansować innowacje. Musimy także budować przyjazny i zrozumiały system ich wspierania. Bo unijne miliardy same nie stworzą nowych technologii. Zrobią to przedsiębiorcy pod warunkiem, iż nie zgubią się po drodze w gąszczu formularzy, zaświadczeń i procedur. JC













