Do sezonu grzewczego zostało kilka tygodni, a Europa ma coraz mniej czasu w uzupełnienie zapasów. W poniedziałek rano holenderskie kontrakty TTF na gaz z dostawą w przyszłym miesiącu, czyli europejski benchmark, zdrożały o ok. 2,2 proc., do ok. 74 euro za MWh. W zeszłym tygodniu potaniały o ponad 9 proc., ale ten spadek gwałtownie się odwrócił. Rok do roku gaz w Europie jest droższy o ponad 120 proc. Przyczyny poniedziałkowego wzrostu są dwie: kolejne przedłużenie siły wyższej przez QatarEnergy i brak postępów w rozmowach o odblokowaniu Cieśniny Ormuz.
Katar przez cały czas nie dostarcza
Z komunikatu REMIT wynika, iż QatarEnergy przedłużyła klauzulę siły wyższej na dostawy LNG dla włoskiego Edisona do grudnia. Według traderów, na których powołuje się Bloomberg, dostawy do Pakistanu wstrzymano do listopada, bo nie da się bezpiecznie przepłynąć przez Ormuz.
To kolejne przedłużenie w tym roku. QatarEnergy ogłosiła siłę wyższą w marcu, po irańskich atakach na kompleks Ras Laffan, największy ośrodek skraplania gazu na świecie. Uszkodzone zostały dwie z 14 linii produkcyjnych. Według spółki odpowiadają one za ok. 17 proc. mocy eksportowych Kataru, a ich odbudowa może potrwać od trzech do pięciu lat. Terminy siły wyższej wobec Edisona przesuwano już wcześniej: z czerwca na wrzesień, potem na listopad, a teraz na grudzień. Zanim ostatnie przedłużenie ogłoszono, 24 ładunki o łącznej objętości ok. 3 mld m sześc. były objęte tą klauzulą.
Przez Cieśninę Ormuz przechodziła dotąd mniej więcej jedna piąta światowego handlu LNG. jeżeli ta trasa pozostanie zamknięta, Europa i Azja będą ostro konkurować o ładunki z USA, Afryki i Australii, zwłaszcza gdy zima okaże się mroźna.
Dyplomacja stoi w miejscu
Rynek gazu reaguje na te same informacje co rynek ropy. Donald Trump odrzucił w weekend irańską propozycję otwarcia cieśniny w ciągu siedmiu dni w zamian za zniesienie blokady irańskich portów i sankcji na eksport ropy. Teheran odpowiedział, iż nie złagodzi warunków. Trump zapowiedział jednak, iż rozmowy mogą ruszyć ponownie jeszcze w tym tygodniu.
Właśnie to wyjaśnia zmienność z ostatnich dni. W zeszłym tygodniu pojawiły się nieoficjalne doniesienia, iż negocjatorzy rozważają porozumienie wzorowane na czerwcowym memorandum. Tamto memorandum dało krótkie zawieszenie broni, które gwałtownie się rozpadło. Te doniesienia wystarczyły, żeby TTF stracił ponad 9 proc. Weekendowa odmowa Trumpa znów podbiła ceny.
Bruksela ostrzega przed kryzysem cenowym
Instytucje UE widzą zagrożenie. Unijny komisarz ds. energii Dan Jørgensen w liście do ministrów państw członkowskich ostrzegł, iż Unia mierzy się z kryzysem cen energii wywołanym wojną z Iranem. Zaapelował, by kraje rozważyły działania, które pozwolą dalej zatłaczać gaz do magazynów lub ograniczyć zużycie gazu i prądu „tak długo, jak będzie to konieczne”. List opisały Reuters, Bloomberg i Politico.
Taki apel pokazuje, iż Bruksela nie wyklucza powtórki z 2022 r., kiedy państwa UE zobowiązały się do dobrowolnego ograniczenia zużycia gazu. Na razie Komisja nie proponuje wiążących limitów.
Magazyny wyraźnie poniżej normy
Najbardziej niepokoją dane o zapasach. Według danych Gas Infrastructure Europe (AGSI+) unijne magazyny były pod koniec września napełnione w ok. 70-71 proc. Pięcioletnia średnia dla tej pory roku to ok. 87 proc. Brakuje więc kilkunastu punktów procentowych, a do rozpoczęcia sezonu grzewczego, który umownie zaczyna się 1 listopada, zostało nieco ponad miesiąc.
Najgorzej jest w Niemczech, które mają największe magazyny w Europie. Jak opisuje Deutsche Welle, w połowie września niemieckie magazyny były pełne w ok. 57 proc. (ok. 141 TWh). Zeszłej zimy zużyto z nich niecałe 134 TWh. Sebastian Heinermann ze stowarzyszenia operatorów magazynów INES ostrzega, iż jeżeli tempo zatłaczania się nie zmieni, 1 listopada magazyny będą pełne tylko w ok. 65 proc. Federalna Agencja Sieci (Bundesnetzagentur) i ministerstwo gospodarki oceniają ryzyko niedoborów jako niskie. Według Bloomberga Berlin rozmawia już jednak z przemysłem o obowiązkowym poziomie napełnienia magazynów na przyszły rok.
Skąd te braki? W normalnym roku gaz latem jest tańszy niż zimą, więc firmom opłaca się go kupować i magazynować. Po zamknięciu Ormuzu ceny wzrosły przez cały rok i ta różnica praktycznie zniknęła. Firmy nie miały więc powodu, żeby magazynować gaz. Olaf Geyer z Arthur D. Little mówi wprost, iż magazyny nie są pełniejsze, bo „nie było to ekonomicznie opłacalne”.
Scenariusze na zimę
Marco Saalfrank, szef handlu w szwajcarskim Axpo, spodziewa się dużych wahań w obie strony. jeżeli do problemów z dostawami dojdą mrozy w Europie i Azji, ceny mogą przekroczyć 100 euro za MWh. jeżeli natomiast uda się rozwiązać problemy z tranzytem albo Katar znajdzie inne trasy eksportu, ceny mogą spaść. Saalfrank zastrzega jednak: „Nawet w przypadku spadków nie spodziewamy się natychmiastowego powrotu do przedwojennych poziomów poniżej 30 euro, ponieważ część niepewności rynkowej z pewnością się utrzyma”.
Dla porównania: u szczytu kryzysu energetycznego w sierpniu 2022 r. TTF przekroczył 340 euro za MWh. Obecne ceny są dalekie od tego rekordu, ale mniej więcej 2,5 raza wyższe niż przed wojną. Dla europejskiego przemysłu, zwłaszcza chemicznego, nawozowego i hutniczego, to poważny problem z konkurencyjnością.
Co to oznacza dla Polski
Polska jest przygotowana lepiej niż większość Europy. Według Gas Storage Poland krajowe magazyny były w połowie września napełnione w 98 proc. Polska nie jest też bezpośrednio zależna od katarskiego LNG płynącego przez Ormuz, bo korzysta z Baltic Pipe, gazoportu w Świnoujściu i pływającego terminalu FSRU w Gdańsku, który jest w budowie. Polska pozostaje jednak częścią wspólnego rynku, więc ceny w kraju idą za TTF.
Gospodarstwa domowe na razie nie odczują wzrostów. Prezes URE przedłużyła do 31 grudnia 2026 r. taryfę myORLEN. Cena paliwa gazowego wynosi w niej 197,29 zł/MWh netto. Ustawowy obowiązek zatwierdzania taryf dla odbiorców domowych wygaśnie z końcem 2027 r. Potem rachunki będą zależeć od ofert sprzedawców i sytuacji na giełdach, a obecne wzrosty mogą wtedy dotrzeć do domowych budżetów.
Firmy odczuwają wzrosty już teraz, bo kupują gaz po cenach rynkowych i nie chronią ich taryfy. Wyższy koszt energii gwałtownie przekłada się na ceny produktów, co utrudnia walkę z inflacją. Przy decyzjach Rady Polityki Pieniężnej to kolejny powód, żeby nie spieszyć się z łagodzeniem polityki.

1 godzina temu






