Europejczycy wchodzą do operacji na Morzu Czerwonym

1 godzina temu

W ramach europejskiej operacji Aspides włoska fregata Carlo Bergamini eskortowała włoski statek handlowy Jolly Oro podczas rejsu na północ przez cieśninę Bab al-Mandeb. Była to pierwsza tak długa operacja eskortowa jednostki europejskiej na tym obszarze. Włosi chcą rozszerzenia operacji konwojowania statków handlowych, ale NATO brakuje okrętów.

Masowiec Jolly Oro należy do armatora Ignazio Messina & C. Jak przekazała włoska marynarka wojenna agencji ANSA, operacja eskortowa odbywa się „bez żadnych zakłóceń”, zaś „eskorta jednostki Jolly Oro przez ten strategiczny szlak wodny potrwa dwa dni”.

„Działanie to mieści się w zakresie zadań powierzonych siłom morskim operacji Aspides” – poinformowano w komunikacie, dodając, iż stanowi to „konkretny i niezwykle terminowy sygnał podkreślający znaczenie utrzymania wysokiego poziomu czujności w kwestii bezpieczeństwa żeglugi handlowej na tym obszarze”.

Misje eskortowe mają zapobiec atakom Houthi – szyickiej milicji z Jemenu – na żeglugę w Cieśninie Bab-al-Mandeb i na obszarze Morza Czerwonego. Houthi ściśle związani z Iranem wspierali Teheran w walce z koalicją amerykańsko-izraelską a teraz przenieśli swoje działania na Arabię Saudyjską wspierającą walczące z nimi jemeńskie siły rządowe. Ostatnio Houthi zdobyli port Mocha, co umożliwia im ataki w Cieśninie i na Morzu Czerwonym.

Po udanym ataku na saudyjski rurociąg Wschód-Zachód przekierowujący saudyjską ropę z obszarów nad Zatoką Perską do portu Janbu na Morzu Czerwonym Houthi zaatakowali 19 września port lotniczy w stolicy Arabii Saudyjskiej – Rijadzie – przy pomocy pocisków balistycznych i dronów. Oświadczyli także, iż będą zatapiać „wszystkie statki saudyjskie i związane z Saudyjczykami” w Cieśninie Bab-al-Mandeb i na Morzu Czerwonym. Według nieoficjalnych informacji naprowadzanie na te cele odbywa się według danych przekazanych Houthi przez Irańczyków, którzy z kolei dostają je od Rosjan.

Obecnie prowadzona jest europejska operacja morska Aspides, która ma umożliwić statkom europejskim i powiązanym z europejskimi armatorami swobodne przepływanie Cieśniny i rejsy po Morzy Czerwonym. Cierpi ona jednak na niedostatek jednostek eskortowych, zwłaszcza dużych fregat. W efekcie minister obrony Włoch Guido Crosetto oświadczył 13 września, iż Włochy nie będą czekać na działania UE w celu ochrony swojej żeglugi na obszarze Bab-al-Mandeb oraz Morza Czerwonego i są gotowe podjąć samodzielne działania wojskowe, aby zapewnić swoim statkom możliwość przepłynięcia przez te obszary.

Crosetto – w liście skierowanym do przedstawiciel UE ds. polityki zagranicznej Kai Kallas – zaapelował o wzmocnienie europejskiej misji Aspides poprzez skierowanie do niej dodatkowych okrętów przez europejskie państwa NATO należące do Unii Europejskiej oraz Wlk. Brytanię i Norwegię. Ułatwiłoby to „zagwarantowanie ciągłości żeglugi przez cieśninę Bab al-Mandeb”.

Stwierdził w nim również, iż Włochy są gotowe wysłać drugą fregatę, jeżeli zajdzie taka potrzeba, jednak inne państwa musiałyby pomóc w pokryciu kosztów operacji.

Jak się okazuje, właśnie z okrętami jest wielki problem. Ewentualnie fregaty może wysłać Francja, możliwa jest też obecność okrętu hiszpańskiego. W fatalnym stanie jest flota niemiecka, która mimo odbywanych ćwiczeń na Morzu Północnym i Bałtyku nie ma w tej chwili jednostki, którą mogłaby wysłać w tak daleki rejs z zadaniem bojowym. Podobna jest sytuacja brytyjskiej Royal Navy. Problemy z wysłaniem fregat przystosowanych do działań na Bałtyku i Morzu Północnym miałyby państwa skandynawskie choć tutaj jest możliwe, iż przynajmniej dwie takie jednostki znajdą się w operacji Aspides. Nie będzie niej uczestniczyć polska Marynarka Wojenna nie posiadająca jednostek, które można by wysłać do tak dalekiej operacji konwojowej. Dwie posiadane fregaty rakietowe typu Oliver Hazard Perry (OHP): ORP Gen. K. Pułaski oraz ORP Gen. T. Kościuszko – są już w takim stanie ze względu na wiek i stopień zużycia, iż nie mogą pełnić tego typu zadań.

Idź do oryginalnego materiału