Europejskie fabryki na najwyższych obrotach od 4 lat, ale usługi gwałtownie hamują. Zaskakujące dane PMI

11 godzin temu

Marcowe wstępne dane PMI przyniosły obraz coraz głębszego pęknięcia w europejskiej gospodarce. Przemysł rośnie najszybciej od niemal czterech lat, a sektor usług – dotychczasowy motor koniunktury – niemal stanął w miejscu. Za paradoksalnie dobrymi odczytami z fabryk kryje się jednak niepokojąca przyczyna: panika zakupowa wywołana wojną na Bliskim Wschodzie.

Opublikowane we wtorek rano wstępne odczyty HCOB PMI, opracowane przez S&P Global, wyraźnie zaskoczyły rynki – choć niekoniecznie w jednoznacznie pozytywnym kierunku. Wskaźnik PMI dla przemysłu strefy euro wzrósł w marcu do 51,4 pkt z 50,8 pkt w lutym, wyraźnie bijąc konsensus na poziomie zaledwie 49,4 pkt. To najwyższy odczyt od 45 miesięcy, potwierdzający, iż europejskie fabryki weszły w fazę ekspansji na dobre – przynajmniej w ujęciu wskaźnikowym. Po drugiej stronie barykady znalazły się usługi, gdzie PMI spadł do ledwie 50,1 pkt z 51,9 pkt miesiąc wcześniej. Rynek oczekiwał wyniku na poziomie 51,1 pkt, a otrzymał odczyt najsłabszy od maja 2025 roku, balansujący na granicy stagnacji.

W efekcie wskaźnik złożony (Composite PMI) dla strefy euro obniżył się do 50,5 pkt z 51,9 pkt – poniżej prognoz analityków i na najniższym poziomie od trzech miesięcy.

Niemcy: najsilniejszy przemysł od czerwca 2022 roku

Zaskoczenie przyszło przede wszystkim z Niemiec. Przemysłowy PMI dla największej gospodarki Europy wystrzelił do 51,7 pkt wobec 50,9 pkt w lutym, podczas gdy rynkowy konsensus zakładał spadek do 49,5 pkt. Tak silnej ekspansji niemieckiego sektora wytwórczego nie widziano od czerwca 2022 roku. Z raportu S&P Global wynika, iż za wzrostem stały najszybszy od ponad czterech lat przyrost produkcji oraz równie dynamiczny napływ nowych zamówień.

Kluczowe jest jednak to, co stoi za tymi zamówieniami. Firmy ankietowane w badaniu wskazywały, iż eskalacja konfliktu bliskowschodniego skłoniła wielu klientów do przyspieszenia zakupów i budowania zapasów – nie z powodu realnie rosnącego popytu konsumenckiego, ale ze strachu przed dalszymi zakłóceniami w łańcuchach dostaw.

Równocześnie niemiecki sektor usług wyraźnie spuścił z tonu. PMI spadł do 51,2 pkt z 53,5 pkt w lutym – najniżej od siedmiu miesięcy. Po pięciu miesiącach wzrostu napływ nowych zleceń skurczył się, a nastroje biznesowe pogorszyły się do najsłabszego poziomu od niemal roku. Przedsiębiorcy usługowi wskazywali na rosnącą niepewność, zaostrzenie warunków finansowych i coraz bardziej ostrożne podejście klientów do wydatków. Złożony PMI dla Niemiec obniżył się do 51,9 pkt z 53,2 pkt – wciąż powyżej granicy 50, ale z wyraźnie opadającą dynamiką.

Francja tkwi pod kreską. Usługi toną trzeci miesiąc z rzędu

Obraz francuskiej gospodarki przedstawia się zdecydowanie gorzej. Co prawda przemysłowy PMI utrzymał się tuż powyżej neutralnego progu – na poziomie 50,2 pkt wobec 50,1 pkt miesiąc wcześniej i prognoz 49,5 pkt – ale dane szczegółowe nie napawają optymizmem. Produkcja spadła po raz pierwszy w tym roku, nowe zamówienia kurczyły się w najszybszym tempie od lipca 2025 roku, a eksport zanotował najsilniejszy regres od piętnastu miesięcy. Analitycy S&P Global wiążą te spadki bezpośrednio z rosnącą niepewnością geopolityczną.

Prawdziwą piętą achillesową francuskiej gospodarki pozostaje jednak sektor usług. PMI spadł tu do 48,3 pkt z 49,6 pkt – to trzeci miesiąc kontrakcji z rzędu i najgłębszy spadek aktywności od października ubiegłego roku. Firmy raportowały wstrzymywanie zamówień przez klientów, straszonych jednocześnie skutkami wojny bliskowschodniej i zbliżającymi się wyborami lokalnymi. Złożony PMI dla Francji osunął się do 48,3 pkt, potwierdzając, iż druga co do wielkości gospodarka strefy euro wciąż się kurczy.

Za wzrostem w fabrykach stoi strach, nie realny popyt

Paradoks dzisiejszych danych polega na tym, iż ten sam czynnik – konflikt na Bliskim Wschodzie – jednocześnie podbija aktywność przemysłową i dusi usługi. Fabryki korzystają z efektu wyprzedzającego gromadzenia zapasów: klienci zamawiają więcej, bo obawiają się przerwania łańcuchów dostaw. Usługi natomiast cierpią, bo wyższe koszty energii i paliw pogarszają nastroje konsumentów i firm, a rosnąca niepewność skłania do odkładania decyzji zakupowych.

S&P Global zwraca uwagę na gwałtowny wzrost presji kosztowej w całej strefie euro. Inflacja cen nakładów w przemyśle osiągnęła najwyższy poziom od ponad trzech lat, napędzana drożejącą energią, paliwami, transportem i surowcami. Jednocześnie inflacja cen sprzedaży wzbiła się na trzyletnie maksimum, co oznacza, iż firmy coraz śmielej przerzucają wyższe koszty na odbiorców. To sygnał, który z pewnością nie umknie uwadze decydentów z Europejskiego Banku Centralnego.

EBC wstrzymuje oddech. Banki mówią już o podwyżkach

Kontekst monetarny nadaje dzisiejszym danym dodatkowej wagi. Zaledwie pięć dni temu, 19 marca, Rada Prezesów EBC utrzymała stopy procentowe na niezmienionym poziomie – stopa depozytowa pozostaje na 2,00 proc., a stopa refinansowa na 2,15 proc. Jednocześnie bank centralny podniósł prognozę inflacji na 2026 rok z 1,9 proc. do 2,6 proc., co jest bezpośrednim odzwierciedleniem wpływu konfliktu bliskowschodniego na ceny energii. EBC zasygnalizował gotowość do działania, ale na razie przyjął postawę wyczekującą.

Tymczasem rynek zaczyna wyceniać scenariusze jeszcze niedawno uznawane za mało prawdopodobne. Część dużych banków inwestycyjnych – w tym Morgan Stanley – dopuszcza już możliwość choćby trzech podwyżek stóp w tym roku, co prowadziłoby stopę depozytową do 2,75 proc. do końca 2026 roku. Jeszcze w październiku ubiegłego roku ponad 90 proc. ankietowanych przez Reutersa ekonomistów zakładało, iż stopy pozostaną bez zmian przez cały rok.

Co dalej z europejską koniunkturą?

Marcowe PMI rysują obraz gospodarki w stanie niestabilnej równowagi. Przemysł co prawda rośnie, ale na fundamencie, którego trwałość budzi poważne wątpliwości – gromadzenie zapasów na wypadek eskalacji konfliktu to zupełnie co innego niż organiczny wzrost zamówień napędzany rosnącą konsumpcją. Usługi z kolei wyraźnie słabną, a biorąc pod uwagę ich dominujący udział w tworzeniu PKB strefy euro, to właśnie ten sektor decyduje o kierunku koniunktury.

Najbliższe tygodnie przyniosą finalne odczyty marcowych PMI na początku kwietnia, a także nowe dane o inflacji konsumenckiej, które pokażą, czy presja cenowa sygnalizowana przez menedżerów zakupów rzeczywiście dociera do cen detalicznych. Dla rynków finansowych najważniejsze będzie to, czy EBC zmieni ton komunikacji z wyczekującego na bardziej jastrzębi. Dzisiejsze dane – z ich sprzecznym przekazem silnego przemysłu i słabnących usług – raczej nie ułatwiają frankfurckim decydentom tego wyboru.

Źródła: S&P Global, Trading Economics

Idź do oryginalnego materiału