20 sierpnia 2026 roku sąd w Shenzhen postawił ostatnią kropkę w jednej z najbardziej spektakularnych historii upadku w dziejach światowego biznesu. Hui Ka Yan, założyciel China Evergrande Group – niegdyś najbogatszy człowiek Azji z majątkiem szacowanym na 45,3 mld USD – usłyszał wyrok dożywocia za oszustwa finansowe, defraudację i korupcję na bezprecedensową skalę. Konfiskacie uległ cały jego majątek osobisty. Pozbawiono go praw politycznych dożywotnio. Na spółki Evergrande Group i Hengda Real Estate nałożono kary w łącznej wysokości 15,82 mld juanów – czyli około 2,35 mld USD – jedne z najwyższych grzywien karnych w historii chińskiego wymiaru sprawiedliwości.
Od wioski w Henan do szczytu listy Forbesa
Żeby zrozumieć skalę upadku, trzeba cofnąć się do początków. Hui Ka Yan – znany w Chinach kontynentalnych jako Xu Jiayin – urodził się w biednej rodzinie chłopskiej w prowincji Henan. Stracił matkę jako dziecko. Wychowywała go babcia. Po ukończeniu szkoły średniej pracował fizycznie na roli, a do college’u dostał się rok po przywróceniu egzaminów wstępnych zniesione w czasach rewolucji kulturalnej.
W 1992 roku – podczas słynnej „południowej podróży” Deng Xiaopinga, która otworzyła Chiny na reformy rynkowe – 34-letni Hui porzucił stabilną posadę w państwowym przedsiębiorstwie stalowym i ruszył do Shenzhen z 20 tys. juanów w kieszeni. Cztery lata później założył firmę deweloperską, która przerodziła się w Evergrande.
Moment nie mógł być lepszy. Chiny wchodziły w erę bezprecedensowej urbanizacji. Setki milionów ludzi przenosiły się do miast. Popyt na mieszkania wydawał się nie mieć granic. Hui stworzył model biznesowy oparty na tak zwanych „trzech wysokościach” – wysokim zadłużeniu, wysokiej dźwigni finansowej i wysokim obrocie aktywami. Kupował działki za pożyczone pieniądze, budował szybko, sprzedawał szybko, reinwestował w kolejne projekty. Koło się kręciło.
W 2009 roku Evergrande weszło na giełdę w Hongkongu. W szczytowym momencie kapitalizacja spółki przekraczała 50 mld USD. W 2017 roku Forbes wycenił majątek osobisty Hui na 45,3 mld USD, czyniąc go najbogatszym człowiekiem w Azji. Evergrande operowało w ponad 280 miastach, zatrudniało setki tysięcy ludzi i odpowiadało za budowę milionów mieszkań w całych Chinach.
Ale ambicje Hui nie ograniczały się do nieruchomości. Od około 2010 roku firma zaczęła agresywną dywersyfikację – wchodziła w samochody elektryczne, turystykę, opiekę zdrowotną, sport (w tym głośne przejęcie klubu piłkarskiego Guangzhou FC) i, co kluczowe, w sektor finansowy. Evergrande Wealth Management przyciągał kapitał inwestorów obietnicami wysokich stóp zwrotu. To właśnie te operacje finansowe – jak się później okazało, oparte na oszustwie – zasiane zostały fundamenty katastrofy.
Mechanika upadku
Punkt zwrotny nastąpił w 2020 roku. Chińskie władze, zaniepokojone narastającym zadłużeniem sektora nieruchomości, wprowadziły regulacje znane jako „trzy czerwone linie”. Były to limity zadłużenia, które deweloperzy musieli spełnić, aby uzyskać dostęp do nowego finansowania. Dla firm zbudowanych na modelu „trzech wysokości” oznaczało to odcięcie tlenu.
Evergrande – z zadłużeniem, które ostatecznie przekroczyło 300 mld USD, co stanowiło około 2% chińskiego PKB – znalazło się w epicentrum kryzysu. W 2021 roku firma nie była w stanie obsługiwać swoich zobowiązań i ogłosiła niewypłacalność. To był moment, w którym świat usłyszał nazwę Evergrande – i zaczął się bać efektu domina na skalę globalną.
Jak ujawnił proces, za fasadą giganta kryły się przestępstwa. Sąd w Shenzhen ustalił, iż w latach 2016-2021 Evergrande prowadziło – jak to określono – „trwałe i zakrojone na wielką skalę oszustwo finansowe”. Firma zawyżała wartość aktywów, ukrywała zobowiązania, fałszowała emisje papierów wartościowych i nielegalnie pozyskiwała depozyty publiczne. Pieniądze z przedsprzedaży mieszkań – wpłacane przez nabywców, którzy często inwestowali oszczędności całego życia – zamiast na budowę trafiały na finansowanie nowych projektów deweloperskich. Rezultat: setki niedokończonych osiedli mieszkaniowych w całych Chinach i miliony oszukanych nabywców.
Hui Ka Yan, aresztowany we wrześniu 2023 roku, przyznał się do winy w kwietniu 2026 roku podczas rozprawy w Shenzhen. Prokuratura postawiła mu osiem zarzutów, w tym nielegalne pozyskiwanie depozytów publicznych, oszustwo w pozyskiwaniu funduszy, nielegalne udzielanie pożyczek, defraudację majątku korporacyjnego, oszukańczą emisję papierów wartościowych, łapówkarstwo korporacyjne i nielegalne wykorzystywanie funduszy. Sąd podkreślił, iż skala przestępstw była „wyjątkowo duża”, okoliczności „szczególnie rażące”, a szkody społeczne „szczególnie poważne”.
Oprócz samego Hui skazano 56 osób z kręgu zarządzania Evergrande, w tym dwóch synów założyciela – Xu Zhijiana i Xu Tenghe. Wyroki wahały się od 22 miesięcy do 18 lat pozbawienia wolności.
Kryzys, który wciąż trwa
Upadek Evergrande nie był izolowanym zdarzeniem – był detonatorem kryzysu, który objął cały chiński sektor nieruchomości. Country Garden, Vanke, Kaisa i dziesiątki innych deweloperów znalazły się w poważnych tarapatach finansowych. Vanke – niegdyś uważany za jednego z najbardziej solidnych graczy na rynku – zaraportował stratę netto na poziomie 82 mld juanów (11,8 mld USD) za rok 2025 i balansuje na granicy niewypłacalności.
Skala problemu jest ogromna, jeżeli weźmiemy pod uwagę strukturalne znaczenie nieruchomości dla chińskiej gospodarki. Według szacunków Stanford Center on China’s Economy and Institutions sektor nieruchomości odpowiadał w 2021 roku za około 22,5% chińskiego PKB, uwzględniając bezpośredni i pośredni wkład. MFW szacuje ten udział na około 20%. Bez względu na przyjętą metodologię mowa o piątej części gospodarki drugiego największego państwa na świecie.
Prognozy na 2026 rok nie napawają optymizmem. S&P Global Ratings przewiduje spadek sprzedaży nowych mieszkań o 10-14% rok do roku. Fitch Ratings pozostało bardziej pesymistyczny – prognozuje spadek na poziomie 11-13%. Jak komentuje Edward Chan, dyrektor w S&P Global Ratings, cytowany przez South China Morning Post: „Kryzys finansowy Evergrande w 2021 roku oznaczał koniec modelu trzech wysokości dla chińskich deweloperów. Nie spodziewamy się jednak dalszego istotnego wpływu samego wyroku na rynek nieruchomości.”
To ważne rozróżnienie. Wyrok zamyka rozdział prawny, ale nie rozwiązuje problemów strukturalnych.
Symboliczne zamknięcie
Wyrok na Hui Ka Yana ma przede wszystkim wymiar symboliczny. To sygnał – zarówno wewnętrzny, jak i międzynarodowy – iż Pekin nie toleruje nadużyć finansowych choćby na najwyższych szczeblach biznesu. W kontekście chińskiego systemu polityczno-prawnego, w którym duże procesy karne mają niemal zawsze wymiar komunikacyjny, dożywocie dla twórcy Evergrande jest ostrzeżeniem dla całego sektora prywatnego.
Jednocześnie warto zachować trzeźwość oceny. Wyrok nie przywróci oszczędności życia milionom Chińczyków, którzy zapłacili za mieszkania, których nigdy nie otrzymali. Nie dokończy setek opuszczonych placów budowy rozsianych po całym kraju. Nie odbuduje zaufania konsumentów do rynku nieruchomości, które odbudowuje się latami, nie dekretami sądowymi.
Chiński rynek nieruchomości wciąż szuka dna. A Hui Ka Yan będzie tego dna szukał zza krat.

3 godzin temu






