
Według stanu na koniec 2025 roku, zadłużenie wobec ZUS-u miało 628,3 tys. aktywnych płatników. To o 1,8 proc. mniej niż rok wcześniej, kiedy było ich 639,8 tys. Dane obejmują przypadki zadłużenia w wysokości co najmniej 0,01 zł.
– Ten spadek rok do roku należy interpretować jako stabilizację zjawiska. Przy uwzględnianiu zaległości już od 0,01 zł, wskaźnik ten w dużej mierze odzwierciedla techniczne niedopłaty i naturalną rotację płatników. W warunkach relatywnie dobrej sytuacji na rynku pracy oraz wzrostu nominalnych wynagrodzeń dane nie wskazują ani na narastanie problemów płynnościowych firm, ani na wyraźną poprawę dyscypliny płatniczej – komentuje prof. Paweł Wojciechowski, prezes Instytutu Finansów Publicznych, były minister finansów i były główny ekonomista ZUS.
Zadłużenie wobec ZUS wzrosło
Jak stwierdza dr Bartłomiej J. Gabryś z Katedry Przedsiębiorczości na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach, spadek w skali roku liczby zadłużonych aktywnych płatników jest powiązany z koniunkturą gospodarczą. Końcówka ubiegłego roku nie była najgorsza dla gospodarki. W wielu aspektach pojawiła się szansa na to, aby firmy poprawiły swoją efektywność funkcjonowania. I część z tych podmiotów tego dokonała. Ekspert dodaje, iż zobowiązania zusowskie są często traktowane jako jedne z pierwszych do uregulowania.
– Sama liczba ponad 628 tys. aktywnych płatników z jakimkolwiek zadłużeniem nie powinna być automatycznie uznawana za alarmującą. najważniejsze znaczenie ma bowiem struktura zaległości, tj. ich wysokość oraz czas trwania. Inaczej należy oceniać jednorazowe, symboliczne niedopłaty niż długotrwałe zadłużenie obejmujące wiele miesięcy składek – mówi Aldona Międlar-Adamska, radca prawny z kancelarii Ars Aequi.
Do tego ZUS informuje, iż 31 grudnia ubiegłego roku kwota zadłużenia ogółem na kontach aktywnych płatników składek wyniosła 22,496 mld zł. To o 6,7 proc. więcej niż rok wcześniej – 21,086 mld zł.
Jak podkreśla mec. Międlar-Adamska, część przedsiębiorców nie walczy już wyłącznie z przejściowymi trudnościami, ale stopniowo traci zdolność do bieżącego regulowania składek. W praktyce może to prowadzić do narastania spirali zadłużenia i konieczności korzystania z ulg i układów ratalnych. W skrajnych przypadkach może skutkować choćby zakończeniem działalności.
– Dynamika nie pozostało dramatyczna z perspektywy funkcjonowania ZUS-u, który dysponuje dość dużą skarbonką, jaką jest Skarb Państwa. Na pewno wcześniej czy później się do niego zwróci o to, aby go dofinansował. Natomiast ten wzrost pokazuje, iż podmioty, które w przeszłości miały już kłopoty, nie potrafią sobie z nimi poradzić. Obecna sytuacja gospodarcza nie jest najgorsza, ale dla nich to nie wystarcza. Może się więc okazać, iż to, co robią, nie trafia w potrzeby rynkowe. To przekłada się na wynik finansowy, który nie pozwala spłacić zobowiązań wobec ZUS-u – dodaje dr Gabryś.
Jedni mają do zapłacenia grosze, inni miliony
Z przekazanych danych wynika również, iż według stanu na 31 grudnia ubiegłego roku maksymalna kwota zadłużenia na aktywnych kontach płatników wyniosła 818 mln zł, a minimalna – 0,01 zł. Rok wcześniej były też na takim poziomie. Dlatego mec. Aldona Międlar-Adamska podkreśla, iż najmniejsze zaległości często wynikają z drobnych błędów księgowych, zaokrągleń czy korekt rozliczeń. Natomiast wielomilionowe zadłużenia dotyczą dużych podmiotów zatrudniających setki lub tysiące pracowników. Tutaj niezapłacone składki gwałtownie kumulują się do ogromnych kwot.
– Bardzo wysokie zaległości koncentrują się w największych podmiotach, zwłaszcza w branżach kapitałochłonnych lub podlegających procesom restrukturyzacyjnym. Przykładem może być przemysł górniczy, gdzie zadłużenie może narastać przez wiele lat. Wynika to zarówno z cykliczności gospodarki, jak i ograniczeń egzekucyjnych wobec firm objętych postępowaniami naprawczymi. W praktyce pokazuje to, iż sytuacja finansowa relatywnie niewielkiej grupy największych płatników ma istotny wpływ na zagregowane statystyki zadłużenia w systemie składkowym – analizuje prof. Wojciechowski.
Składki na ZUS wzrosły
Na koniec ubiegłego roku średnie zadłużenie aktywnych płatników wyniosło 36 tys. zł. To o 5,9 proc. więcej niż rok wcześniej, kiedy osiągnęło 34 tys. zł. Według dr. Gabrysia, sama kwota statystycznie nie jest bardzo niepokojąca. o ile jednak podmiot ma relatywnie niewielkie obroty, to takie zadłużenie staje się dla niego odczuwalne. Ekspert podkreśla, iż w ubiegłym roku składki zusowskie znacząco wzrosły. To zawsze jest problemem dla firm, których efektywność działania nie wzrasta z podobną dynamiką do opłat. A w bieżącym roku trzeba jeszcze więcej płacić z tego tytułu.
– Ten wzrost w skali roku jest w dużej mierze efektem podniesienia nominalnych podstaw składek, powiązanego z inflacją i rosnącymi wynagrodzeniami. Jednocześnie średnia jest silnie wrażliwa na największe zaległości, dlatego nie oddaje sytuacji większości płatników. Z perspektywy makro dane sugerują raczej koncentrację zadłużenia w wybranych sektorach i wśród największych pracodawców niż systemowy wzrost problemów płatniczych całej gospodarki – wyjaśnia prezes Instytutu Finansów Publicznych.
Według danych ZUS, w 2025 roku złożono też 91,9 tys. wniosków o układ ratalny. To o 1,4 proc. mniej niż w 2024 roku, kiedy takich przypadków odnotowano 93,2 tys. Jednocześnie w ubiegłym roku zawarto 51,2 tys. układów ratalnych, czyli mniej o 7,4 proc. niż w 2024 roku. Wtedy było ich 55,3 tys.
– Zainteresowanie układami ratalnymi jest wciąż umiarkowane w porównaniu z liczbą zadłużonych płatników. Wynika to m.in. z formalnych wymagań stawianych wnioskodawcom. Natomiast zawarcie ponad 51 tys. układów oznacza, iż znaczna grupa przedsiębiorców spłaca zobowiązania w sposób kontrolowany, unikając egzekucji – podsumowuje ekspertka z Ars Aequi.
Przeczytaj także:
- Rynki reagują na załamanie rozmów USA-Iran. Złoty stabilny, dolar odrabia straty
- Polacy dostarczają pracodawcom więcej „alkoholowych zwolnień”. Alarmujące dane z ZUS-u
- Kobiety pracują „za darmo” choćby 67 dni w roku. Parlament Europejski chce zmian

1 godzina temu




