Posiedzenie Rezerwy Federalnej kończące się 29 kwietnia 2026 r. najprawdopodobniej nie przyniesie zmiany stóp procentowych. Konsensus rynkowy i ekonomiczny pozostaje wyraźny i przedział dla stopy funduszy federalnych powinien zostać utrzymany na poziomie 3,50-3,75 proc. To jednak nie oznacza spokojnego posiedzenia. Wydaje się, iż tym razem inwestorzy będą znacznie uważniej czytać nie samą decyzję, ale to, jak Fed opisze układ ryzyk przed kolejnymi miesiącami.
Stopy bez zmian, ale z bardziej nerwowym tłem
Sam brak ruchu na stopach wydaje się dziś niemal przesądzony. Po marcowym posiedzeniu inflacja nie wróciła na ścieżkę, która dawałaby komfort do szybkiego luzowania, a dodatkowo wojna z Iranem i skok cen energii ponownie zwiększyły niepewność wokół perspektyw inflacyjnych. Rynek niemal całkowicie porzucił scenariusz rychłych obniżek, a część inwestorów zaczyna znów zastanawiać się, czy Fed nie będzie musiał w dalszej części roku wrócić do bardziej jastrzębiego tonu i pomimo zmiany władzy.
To właśnie ten wątek wydaje się dziś kluczowy. Rynek nie oczekuje ruchu, ale będzie uważnie śledził, czy w komunikacie albo na konferencji Jerome’a Powella pojawi się mocniejsza sugestia, iż kolejnym ruchem nie musi być już obniżka. jeżeli Fed zacznie wyraźniej podkreślać dwustronność ryzyk, może to oznaczać, iż bank centralny chce zostawić sobie większą elastyczność na wypadek utrwalenia się wyższej inflacji.
Na co dziś rynek zwraca największą uwagę?
Pierwszym punktem obserwacji pozostaje oczywiście inflacja. Nie chodzi już tylko o sam wzrost cen paliw, ale o to, czy droższa energia zaczynie przebijać się trwale do inflacji bazowej i oczekiwań inflacyjnych. Christopher Waller w ostatnich wypowiedziach wskazywał, iż dłużej utrzymujące się wysokie ceny ropy mogłyby z czasem zacząć ciążyć także na szerszym koszyku dóbr i usług. To może oznaczać, iż FED będzie ostrożniejszy z łagodzeniem polityki, choćby jeżeli część rynku przez cały czas liczy na słabszy wzrost gospodarczy w drugiej połowie roku.
Same liczby nie wyglądają dziś dla FED komfortowo. Marcowy wskaźnik cen konsumpcyjnych wzrósł o 0,9 proc. miesiąc do miesiąca i o 3,3 proc. rok do roku, podczas gdy inflacja bazowa podniosła się o 0,2 proc. miesiąc do miesiąca i 2,6 proc. rok do roku. Największym źródłem presji była energia, która wzrosła o 10,9 proc. w samym marcu, a ceny benzyny skoczyły o 21,2 proc. miesiąc do miesiąca. Taki układ może wskazywać na to, iż choćby jeżeli bazowa część koszyka nie przyspiesza gwałtownie, to szok paliwowy znów komplikuje ścieżkę powrotu inflacji do celu.

Drugim elementem pozostaje rynek pracy. Tu obraz przez cały czas jest mieszany. Z jednej strony nie widać gwałtownego załamania aktywności, z drugiej część członków Fed wciąż zwraca uwagę, iż chłodzenie zatrudnienia może wrócić do gry, jeżeli szok energetyczny zacznie uderzać w realny popyt. W rezultacie bank centralny pozostaje między ryzykiem uporczywej inflacji a ryzykiem wolniejszego wzrostu.
Trzecim, mniej oczywistym, ale istotnym wątkiem jest przyszłość samego Powella. To może być jego ostatnie posiedzenie jako przewodniczącego, ponieważ jego kadencja na tym stanowisku wygasa 15 maja 2026 r. Rynek będzie więc próbował odczytać nie tylko ocenę gospodarki, ale też to, czy Powell daje jakikolwiek sygnał co do dalszej obecności w Radzie Gubernatorów. Dla obligacji i dolara znaczenie może mieć już sam ton tej odpowiedzi.
Płynność i zakupy bonów po sezonie podatkowym (RMP)
W tle samej decyzji o stopach pozostało jeden temat, o którym mówi się mniej, ale który może mieć znaczenie dla rynku pieniężnego i krótkiego końca krzywej. Chodzi o zakupy bonów skarbowych w ramach zarządzania rezerwami. To nie jest klasyczne luzowanie ilościowe, ale techniczny program mający utrzymać odpowiedni poziom rezerw w systemie bankowym, ktoy Fed uruchomił w grudniu.

W lutym Julie Remache z nowojorskiego Fed-u mówiła, iż podwyższona skala tych zakupów powinna utrzymać się do połowy kwietnia, czyli do końca sezonu rozliczeń podatkowych w USA. Później tempo miało zostać wyraźnie ograniczone i faktycznie oficjalny harmonogram operacji pokazuje, iż w okresie 14 kwietnia-13 maja planowana skala zakupów w ramach zarządzania rezerwami została zmniejszona do około 25 mld USD z około 40 mld USD miesiąc wcześniej.
Jednocześnie nie musi to być główny temat samego komunikatu po posiedzeniu, bo sprawa dotyczy bardziej wykonania operacyjnego niż kierunku polityki pieniężnej. Mimo to rynek może zwracać uwagę, czy Powell lub pytania na konferencji w ogóle dotkną tego obszaru, bo zmniejszanie zakupów bonów po połowie kwietnia jest już faktem.
Podsumowanie przed decyzją
Dzisiejszy obraz wydaje się więc dość klarowny. Konsensus zakłada brak zmiany stóp, ale to nie poziom stopy funduszy federalnych będzie najważniejszy. Rynek patrzy przede wszystkim na to, czy Fed zacznie mocniej akcentować inflacyjne ryzyka związane z energią, czy pozostawi język bardziej neutralny i jak Powell ustawi oczekiwania przed czerwcowym posiedzeniem, które może już odbywać się pod nowym przewodnictwem.

1 godzina temu








