Sponsorem tego wpisu jest jeden z moich byłych szefów. „Pan Zastępca wymyślił” sobie, iż przeniesie środki z dość przyzwoitego i dużego PKO PPK do jakiegoś małego PPK. Do mojego pokoju wpadła główna księgowa – wołając „Ratuj”. I po raz kolejny musiałem siąść, porównać, policzyć. Wnioski jak zwykle wychodzą ciekawe.
Teza 1. Nie wszystkie PPK są takie same.
Niby oczywiste, a jednak. Różnice potrafią być ogromne. Ten PPK pobierał np. 2-krotnie większą opłatę za zarządzanie niż PKO PPK. Co to oznacza? W długim okresie – znacznie mniejsze zyski, lub w skrajnych przypadkach straty. Poszczególne PPK można sobie porównać na mojeppk.pl. Tam publikują solidne zestawienia.
Wyniki inwestycyjne też potrafią się różnić.
Teza 2. Zarządzający PPK potrafią znacząco się mylić.
No cóż. Ten nowy PPK posiadał w portfelu np. obligacje o stałym oprocentowaniu poniżej…2% jeszcze w 2025 r. I takich kwiatków bywa więcej.
Wniosek prosty – obligacje dobiorę sobie sam. Akcje też.
Teza 3. „Pan Zastępca”, albo postradał rozum, albo chce zrobić komuś przysługę kosztem pracowników.
Główny argument przenosin – bo informują o spadkach na rynku. Oczywiście – po fakcie, czyli gdy mleko już się rozlało. Szczerze mówiąc, zakładam wersję kolegi Pana Zastępcy w dystrybucji PPK. To malutkie PPK, (ma takie aktywa, jakie PKO PPK zbiera w ciągu miesiąca), z ogromnymi opłatami i częściowo wręcz toksycznym portfelem.
Teza 4. Nie zmieniamy PPK.
Nasza rozmowa była krótka – po przedstawieniu argumentów „Pan Zastępca” zamilkł i mocno zdziwił się, gdy usłyszał o stopach zwrotu z moich inwestycji kapitałowych.
Ale najważniejsze – 1/3 załogi (bo tyle zapisało się do PPK) chciało zostać w PKO. I zostali.
Na tej kanwie oraz na podstawie obowiązujących regulacji, wymyśliłem tezę 5.
Teza 5. PPK + IKZE to podatkowo-inwestycyjne perpetuum mobile.
Wyniki PPK nie porażają. W ciągu 3,5 roku z wpłat łącznych ok. 30 tys. zł, zyskałem 6 tys. zł, czyli 20%. Mniej niż inflacja w tym okresie, a w porównaniu z moim portfelem – słabo.
Natomiast jeżeli odniosę do wpłat własnych (czyli potrąceń z mojej pensji) wychodzi już 17 tys. zł (wpłaty) i 36 tys. zł (stan rachunku) czyli ….+100%. Super.
A ile zyskałem od podobnej kwoty, na podobnym dystansie w IKZE?
Wpłacając na IKZE 17 tys. zł, dostaję premię podatkową 32% czyli dodatkowe 5.4 tys. zł (ulga podatkowa, do reinwestowania). Już mam 22.4 tys. zł. I teraz załóżmy, iż 1/3 kwoty zainwestowałem w obligacje średnio 6%/rok = +1500 zł przez 4 lata. Tym samym nie zrównałem się z PPK (24 tys. zł), ale zostaje jeszcze zysk z części kapitałowej. Moje wyniki to za ten czas to +55% czyli +9 tys. zł. Razem miałbym 33 tys. zł. Przypominam, po 3,5 roku, wpłacając 17 tys. zł na starcie (w PPK wpłacałem stopniowo). I dlatego mogę mówić o perpetuum mobile.
Oczywiście, w przyszłych latach zyski mogą być inne. Widać jednak przewagę PPK (dopłaty pracodawcy i państwa). Słaby punkt? No cóż, i tak wykorzystuję limit IKZE oraz dopłaty w długim okresie zaczną mieć mniejszy wpływ na wynik. O wynikach osoby z niżej niż przeciętnym portfelem napisze za jakiś czas.









