W ostatnim czasie finfluencerzy, czyli twórcy publikujący treści dotyczące finansów oraz inwestowania, zalewają wprost polski Internet. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby wiedza jaką się dzielą była rzetelna i poparta stosowną edukacją i doświadczeniem. Pomijam na razie fakt, iż część takich osób to zwykli naciągacze, o czym niebawem przekonacie się. Wobec tego, iż finanse to bardzo delikatny temat, w celu ochrony dobra społecznego, rozsądnym posunięciem byłoby usunięcie z przestrzeni publicznej tych finfluencerów, którzy robią więcej złego niż dobrego.
Główne wnioski z artykułu
-
Finfluencer to osoba tworząca i szerząca treści finansowe w Internecie.
-
Inwstowanie to nie to samo co trading. Inwestowanie mozolny proces systematycznego budowania majątku w długim terminie poprzez przemyślane decyzje inwestycyjne. Trading to spekulacja i próba zarobienia szybkich pieniędzy z wysokim ryzykiem.
-
Zjednoczone Emiraty Arabskie mają w tej chwili najbardziej
restrykcyjne prawo wobec finfluencerów. Obok nich regulacje wprowadziły Chiny,
Australia i w mniej restrykcyjnie Włochy czy Francja. -
W Polsce KNF także zaczyna przyglądać się tematowi regulacji.
Nie jest jednak na ten moment jasne jak restrykcyjne one będą. -
5 zasad ochrony przed nieuczciwymi finfluencerami to:
głośniej znaczy mniej, pewny zysk nie istnieje, mglisty przekaz, ukryta
afiliacja i obietnica dużych pieniędzy po kupnie kursu. -
Doradca finansowy nie jest tym samym co doradca inwestycyjny.
Doradca finansowy to wykonywana funkcja, podczas gdy doradca inwestycyjny to
tytuł nadawany przez KNF po zdaniu odpowiednich egzaminów i wpisaniu na listę
doradców inwestycyjnych. - Do najbardziej renomowanych zagranicznych certyfikatów analityka finansowego zaliczamy CFA, CAIA, CIIA.
Słuchaj i oglądaj
Wachlarz gotówki i złoty łańcuch? Uciekaj!
Powiem wam krótką moją historię z ostatnich tygodni. Mianowicie, osobiście nigdy nie miałem konta ani na Instagramie, ani na TikToku. Jakiś czas temu postanowiłem to zmienić i otworzyłem konta, aby lepiej trafiać do młodych osób z treścią bloga. To co jednak zobaczyłem, zwłaszcza na TikToku, przerosło moje wyobrażenia o naciągaczach w tej branży. Dlatego powstał pomysł, by stworzyć playlistę na Youtube o nazwie „Odklejony doradca”.
Co drugi post, jaki algorytm po czasie zaczął mi podsuwać, to śliskie tematy, które – mówiąc wprost – śmierdzą na kilometr. Widząc nagrania osób w złotych łańcuchach, w drogich samochodach, które machają wachlarzem z gotówki od razu naturalnie włącza się lampka ostrzegawcza. Radośnie biegnąca dziewczyna po plaży w Azji mówiąca, iż jej dzień pracy to 2-3 godziny dziennie, gdyż regularnie zarabia na tradingu, delikatnie mówiąc także nie budzi zaufania.
Wiecie co w tym wszystkim jest najgorsze? Niestety młode osoby, a niekiedy nie tylko takie, łapią się na takie nagrania, wiedzione presją społeczną do zarobienia gwałtownie dużych pieniędzy. Pod tego rodzaju filmikami nie brakuje komentarzy proszących, by autor też nauczył ich tak zarabiać. O tym kto naprawdę zarabia na wciąganiu ludzi do tradingu mówiłem swego czasu w shorcie na YT.
Czym trading różni się od inwestowania?
Słowem wyjaśnienia: czym trading różni się od inwestowania? Najlepiej chyba przywołać tutaj analogię sprintu i maratonu. Inwestowanie to mozolny proces systematycznego budowania majątku w długim terminie poprzez przemyślane decyzje inwestycyjne. Innymi słowy to maraton, w którym rozkładamy siły na wiele lat po to, aby zminimalizować nasze zaangażowanie i jednocześnie skupić się na tym, co daje nam pieniądze (na czym faktycznie się znamy). Pamiętaj, iż nie musisz być ekspertem finansowym, aby skutecznie pomnażać swoje oszczędności!
Trading z kolei to ciągłe sprinty, często gwałtowne hamowania i dalsze przyspieszenia. To spekulacja w najczystszej postaci i ultra krótkim horyzontem inwestycyjnym, niekiedy ograniczonym do… kilkunastu minut. Trader nie skupia się na długoterminowych korzyściach wynikających z obecności na rynku finansowym (np. poprzez utrzymywaną ekspozycję na wybrany fundusz ETF), ale za to stara się gonić każdy ruch na wykresie. Taka strategia to przepis na bardzo wysokie ryzyko oraz istny emocjonalny rollercoaster.
Wiecie ile średnio zarobił Polak inwestujący na rynku Forex (handel walutami) w 2025 roku? Innymi słowy, osoba uprawiająca namiętnie trading zamiast faktycznego inwestowania? Z danych KNF (Komisja Nadzoru Finansowego) wynika, iż dokładnie -6373 zł. Tak, poniosła taką stratę!

Żeby było jasne, nie twierdzę, iż dla niektórych osób trading jest odpowiednim sposobem zarabiania pieniędzy na rynku. Ja jednak prowadzę tego bloga dla kogoś innego. Prowadzę go dla osób, które niekoniecznie mają coś zawodowo wspólnego z finansami, ale jednocześnie chcą korzystać z dobrodziejstw rynku i w ten sposób w systematyczny sposób pomnażać swoje oszczędności. Innymi słowy, chcą wyjść z bańki, którym opcje „inwestowania” kończą się na lokatach lub kontach oszczędnościowych.
Ryzyka dla młodych (i nie tylko) osób
Gdy nieuczciwi, bądź niekompetentni finfluencerzy zaczynają wciągać młode osoby do świata rzekomo szybkich pieniędzy, pojawia się niesamowicie duże ryzyko, które może ciążyć na takich osobach przez długie lata. Co mam na myśli? jeżeli taka osoba straci zainwestowane tam pieniądze, wtedy gwałtownie wyrabia sobie zdanie o tym „całym inwestowaniu”. Sprzeniewierza się i sądzi, iż od inwestowania lepiej trzymać się z daleka. Nie można od takiej osoby oczekiwać rozróżnienia czym jest trading, a czym prawdziwe inwestowanie. W grę wchodzą emocje, a z nimi ciężko wygrać, zwłaszcza gdy zdajesz sobie sprawę, iż obiecane złote góry nie istnieją.
W konsekwencji taka osoba od razu do jednego worka wrzuca wszelkie opcje inwestowania, włącznie z PPK, IKE czy IKZE. Staje się nieufna, co zupełnie zrozumiałe, i najpewniej na długie lata – jeżeli nie na zawsze – trzyma się z daleka tych tematów. W rezultacie taka osoba sama robi sobie krzywdę, kiedy utrzymuje oszczędności na nieoprocentowanych rachunkach, bądź w najlepszym razie na lokatach, które niekiedy nie pozwalają choćby utrzymać siły nabywczej (zwrot niższy niż inflacja).
Chiński model: Dyplom albo cisza
Wiecie już dlaczego nieuczciwi finfluencerzy powinni zostać jak najszybciej wyeliminowani z rynku. Teraz pokaże wam, iż Polska ma się już od kogo uczyć. Duży krok w tym kontekście zrobiły Chiny, które wprowadziły nowe prawo nakazujące influencerom w mediach społecznościowych posiadanie odpowiednich kwalifikacji w danej dziedzinie. Mowa o 4 najważniejsze dziedziny: finanse, prawo, edukacja i zdrowie.
Lokalne platformy społecznościowe muszą wymagać od twórców poświadczenia wiedzy (studia, licencje, certyfikaty), by ci mogli z kolei tworzyć treść dla swoich odbiorców. Celem regulacji jest ograniczenie szerzenia nieprawdziwych informacji i amatorskiej „wiedzy specjalistycznej”.
Wprowadzając regulację Chiny komunikują jasno, iż sama popularność danego twórcy nie czyni go ekspertem, zwłaszcza gdy w grę wchodzą wrażliwe tematy jak finanse. Co ważne, bezpośrednia odpowiedzialność spada na platformy społecznościowe, które muszą posiadać system weryfikacji ekspertów online.
Co robią inne kraje?
Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA) są świetnym przykładem, gdyż w zeszłym roku wprowadziły rygorystyczne prawo nakazujące osobom tworzącym treści finansowe w Internecie do posiadania stosownej licencji finfluencera. Aby ją uzyskać trzeba posiadać doświadczenie nie krótsze niż 6 miesięcy w dziedzinie finansów, posiadać co najmniej 1000 obserwujących, być niezależnym od instytucji finansowych, a także posiadać tytuł certyfikowanego analityka finansowego wydawany przez tamtejszy odpowiednik polskiej KNF. Alternatywnie finfluencer nie musi posiadać takiego certyfikatu jeżeli posiada tytuł Chartered Financial Analyst (CFA), czyli międzynarodowy certyfikat dyplomowanego analityka, który… udało mi się zdobyć. 😊
Po małej przechwałce idźmy dalej do Australii, gdzie tamtejszy regulator już w 2022 roku uchwalił nowe prawo w tej dziedzinie. Co ważne, po implementacji regulacji stwierdzono istotny spadek liczby wpisów/nagrań w mediach społecznościowych, w których nieuprawnieni finfluencerzy reklamowali produkty i usługi finansowe.
W Europie postęp jest mniejszy, a krajami, które już coś w tym kontekście zrobiły są choćby Francja, Włochy czy Hiszpania. We wszystkich tych państwach regulatorzy wymagają odpowiednich adnotacji osób tworzących treści finansowe w Internecie. Adnotacje mają być uwzględniane choćby w momencie promocji danej inwestycji. Francja z kolei oferuje kurs dla finfluencerów, który jednak jest… nieobowiązkowy.
Jak to wygląda w Polsce?
W Polsce KNF ograniczał się do tej pory raczej do sugestii, iż osoby promujące treści finansowe w Internecie mogą podlegać wymogowi spełnienia określonych warunków w przypadku, iż działalność ta byłaby zakwalifikowana jako działalność maklerska. Brak jednak wyraźnych wytycznych, o specjalnych certyfikatach wiedzy, większej kontroli treści w Internecie choćby nie wspominam. Należy mieć w świadomości, iż nie jest to łatwe zadanie, ale z punktu widzenia społeczeństwa absolutnie krytyczne. Zwłaszcza teraz, kiedy świadomość finansowa Polaków systematycznie rośnie, co będzie sprzyjało wzrostowi chęci pomnażania oszczędności.
Początek roku przyniósł jednak pewne nadzieje, iż KNF również w Polsce weźmie temat pod lupę. Mianowicie, w styczniu Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA) opublikował wskazówki dla finfluencerów, które dotyczą kwestii odpowiedzialnej promocji usług i produktów finansowych. Zaznaczam, iż nie ma tu jednak nic o konieczności certyfikacji takich osób. Polski KNF też wskazał na konieczność uregulowania tematu.
Być może uda się dzięki takim działaniom rozprawić z osobami obiecującymi na TikToku ułożenie dla Ciebie planu oszczędnościowo-inwestycyjnego z pewną stopą zwrotu. To czyste oszustwo, a dodatkowo złamanie zasady dot. obiecywania pewnej stopy zwrotu w kontekście innym niż lokata bankowa czy obligacja o stałym oprocentowaniu. W tym nagraniu, na przykładzie „tiktokowej specjalistki” tłumaczę o co chodzi.
Moim zdaniem najlepszą opcją w Polsce byłoby stworzenie przez KNF typowego certyfikatu dla finfluencerów, coś na wzór modelu emirackiego. Każdy kto tworzyłby treści finansowe bez takiego certyfikatu mógłby podlegać karze. W ten sposób wyeliminowalibyśmy z rynku całą masę pseudo znawców, którzy często nie mają choćby elementarnej wiedzy w zakresie finansów. Po odsianiu ziarna od plew nastąpiłby wzrost zaufania społecznego. To z kolei oznaczałoby, iż więcej osób byłaby zainteresowana pomnażaniem swoich oszczędności na rynku finansowym. Zyskałyby nie tylko osoby inwestujące swoje oszczędności, ale też cała gospodarka.
Jak się bronić? 5 zasad
Choć z pozoru wydawać by się mogło, iż uniknięcie naciągaczy jest trudne, to w praktyce można dostrzec ich po kilku aspektach, które biją po oczach w ich filmikach w mediach społecznościowych. Jakich?
Głośniej znaczy mniej – jeżeli ktoś jedyne co ma do przekazania to machanie gotówką przed oczami, pokazywanie złotego rolexa czy najdroższego mercedesa, od takiej osoby niczego wartościowego nie dowiesz się.
Pewny zysk nie istnieje – pamiętaj, iż poza lokatą bankową lub obligacją o stałym oprocentowaniu nikt nie może zagwarantować Ci żadnego zysku. Nie daj się nabrać!
Mglisty przekaz – jeżeli autor nagrania nie mówi o czymś wprost i zachęca Cię do kontaktu w wiadomości prywatnej lub dołączenia do jakieś zamkniętej grupy, uciekaj od takiego pseudo doradcy. To najpewniej próba wciągnięcia Cię w jakąś piramidę finansową.
Ukryta afiliacja – jeżeli dany autor usilnie promuje jeden produkt bądź jedną firmę inwestycyjną, wynika to najpewniej z osiąganej przez niego prowizji. Nie ma on na celu Twojego dobra, a jedynie własny zysk.
Miliony po kupnie kursu – serio myślisz, iż komuś chciałoby się sprzedawać kursy jeżeli faktycznie umiałby zarabiać duże pieniądze na rynku? Nie wierz w takie cuda. To kolejny pseudo finfluencer, który obiecuje Ci złote góry.
Doradca finansowy a doradca inwestycyjny
Powyższe punkty z wysokim prawdopodobieństwem pozwolą Ci uchronić się przed naciągaczami na mediach społecznościowych. jeżeli jednak nie jesteś pewien danej osoby, z podświadomie czujesz, iż może mówić prawdę, wówczas poproś o potwierdzenie swojej wiedzy. Uważaj jednak na jedną rzecz…
Jeśli ktoś napisze, iż jest doradcą finansowym, pamiętaj iż to absolutnie nic nie znaczy. Musisz rozróżnić kim jest doradca finansowy, a kim doradca inwestycyjny.
Doradca finansowy to termin potoczny, który najczęściej sprowadza się do sprzedawcy produktów bankowych, choćby w punkcie w galerii handlowej. Doradcą finansowym może więc zostać każdy, kto dostanie taką pracę. Co więcej, każdy może nazwać się doradcą finansowym, bo to po prostu w jego mniemaniu jakaś funkcja. Taka osoba tak naprawdę nie musi posiadać żadnej specjalistycznej wiedzy finansowej.
Doradcą inwestycyjnym jest z kolei osoba, która zdała egzamin organizowany przez KNF oraz została wpisana na listę doradców inwestycyjnych prowadzoną przez KNF. W Polsce jest to poświadczenie wysokich standardów rozległej wiedzy finansowej. Osoba, która chce zdać egzamin musi naprawdę wiele się nauczyć i zaliczyć wszystkie 3 etapy egzaminów, by móc ubiegać się o wpis na listę doradców inwestycyjnych.
Jak sprawdzić finfluencera?
Jak sprawdzić czy dana osoba widnieje na liście doradców inwestycyjnych? W tym celu możesz poprosić autora danego nagrania o imię i nazwisko oraz numer licencji doradcy inwestycyjnego i zweryfikować te dane z listą prowadzoną przez KNF. Oczywiście musisz mieć uprzednio pewność, iż dane personalne danej osoby są prawdziwe. Dla przykładu mój numer licencji doradcy inwestycyjnego to 884. Po wyszukaniu takiej osoby widzicie też, kiedy uzyskała dane uprawnienia.

Alternatywnie w Polsce dany finfluencer może posiadać również licencję maklera papierów wartościowych, która również wydawana jest przez KNF. Egzamin maklerski także do łatwych nie należy, choć jest znacznie krótszy i prostszy niż egzamin na doradcę inwestycyjnego. Na stronie KNF także znajdziesz listę licencjonowanych maklerów, dzięki której możesz zweryfikować daną osobę. Dla przykładu mój numer licencji maklerskiej to 3165.

Żeby było jasne, licencje wydawane przez KNF nie muszą być jedynymi certyfikatami potwierdzające wiedzę autora. Wiedza może pochodzić również ze studiów, jak i zagranicznych licencji i certyfikatów. W tym ostatnim kontekście nie daj się jednak zwieść ładnej nazwie. Do najbardziej prestiżowych certyfikatów należą chociażby:
-
- CFA (Chartered Financial Analyst),
-
- CAIA (Chartered Alternative Investment Analyst),
-
- CIIA (Certified International Investment Analyst).
Jeśli dany autor jako poświadczenie swojej wiedzy powołuje się na tego rodzaju certyfikaty, sprawdź koniecznie czy mówi prawdę. Poproś o zdjęcie certyfikatu lub inny dowód. Nie wiem jak jest w przypadku CAIA i CIIA, gdyż licencji tych nie posiadam. Wiem jednak, iż w przypadku certyfikatu CFA, który posiadam, możliwe są do wygenerowania takie ładne odznaki na oficjalne stronie instytutu CFA. 😊

Czy certyfikat to gwarancja zysku?
Nakarmiłem was masą licencji i innych certyfikatów, które są poświadczeniem wiedzy danego autora. Nie myśl jednak, iż jakikolwiek certyfikat da Ci pewność osiągnięcia danego wyniku. To co daje Ci taki certyfikat to pewność wiedzy autora. Stąd na stronie każdego produktu w sklepie bloga znajdziesz taką wiadomość:
Pisząc do mnie, zyskujesz dostęp do rzetelnych informacji prosto od licencjonowanego doradcy inwestycyjnego oraz osoby posiadającej prestiżowy tytuł CFA.
Inwestowanie na rynku finansowym jest wyjątkowym zajęciem, które w dużej mierze nie zależy od wykształcenia czy ilości posiadanych licencji i certyfikatów. To wyjątkowa branża, gdzie sukces możesz odnieść nie posiadając specjalnej wiedzy. Tak, Ty też możesz korzystać na tym, iż indeksy giełdowe w długim okresie rosną. Nie musisz posiadać wiedzy doradcy inwestycyjnego, by tego dokonywać. Potrzebujesz tylko pewnego poziomu wiedzy oraz systematyczności, to klucz do osiągnięcia sukcesu w długim okresie.
W kolejnych wpisach przekonasz się, iż to co przed chwilą napisałem nie jest pustym słowem, a rzeczywistością. Każdy, bez wyjątku, może korzystać na dobrodziejstwach inwestowania na rynkach finansowych – inwestowania, nie tradingu!
P.S. Z góry przepraszam za drobne przechwałki jeżeli ktoś tak to odebrał. 😊 Nie to było tego celem, mam nadzieję, iż to rozumiecie.
P.S. 2. Czy Wy też macie wrażenie, iż media społecznościowe zalała fala ekspertów finansowych?
Często zadawane pytania (FAQ)
- Czym różni się inwestowania od tradingu? Inwestowanie mozolny proces systematycznego budowania majątku w długim terminie poprzez przemyślane decyzje inwestycyjne. Trading to spekulacja i próba zarobienia szybkich pieniędzy z wysokim ryzykiem.
- Jaka jest różnica między doradcą finansowym a doradcą inwestycyjnym? Doradca finansowy to funkcja wykonywana przez osobę zatrudnioną chociażby przez bank. Nie potrzeba do jej pełnienia specjalnej wiedzy. Doradca inwestycyjny to osoba, która zdała egzaminy KNF i została wpisana na listę doradców inwestycyjnych prowadzoną przez KNF. Doradca inwestycyjny posiada rozległą wiedzę w zakresie finansów.
- Czy posiadanie certyfikatu w finansach daje pewność zysków? Żaden certyfikat czy wykształcenie nie daje pewności osiągnięcia danego wyniku finansowego. Odpowiednie kwalifikacje dają jednak pewność rzetelnie przekazywanej wiedzy.

1 dzień temu










