Finlandia chce wykorzystać boom inwestycyjny wokół AI, ale rosnące zapotrzebowanie centrów danych na energię zaczyna być traktowane także jako problem bezpieczeństwa infrastruktury.
Google zapowiedział inwestycje warte 13 mld euro w fińskie centra danych i infrastrukturę AI w latach 2027–2028. Jednocześnie firma podpisała z Fortum 22-letnią umowę na zakup energii obejmującą docelowo do 50 proc. mocy elektrowni jądrowej Loviisa. Kontrakt ma pomóc przedłużyć jej funkcjonowanie do 2050 r. Elektrownia odpowiada w tej chwili za około 10 proc. produkcji energii elektrycznej w Finlandii.
Skala nowych inwestycji zaczyna jednak zmieniać bilans systemu. Według operatora Fingrid projekty centrów danych z podpisanymi umowami przyłączeniowymi mają już łącznie niemal 5 GW planowanej mocy. Gdyby wszystkie zakontraktowane projekty odbiorcze zostały zrealizowane, fińskie zużycie energii mogłoby wzrosnąć o blisko 40 proc. względem 2025 r.
Dlatego partie opozycyjne proponują krajowy system zezwoleń dla nowych centrów danych, który uwzględniałby nie tylko samą dostępność energii, ale również przepustowość sieci i wpływ inwestycji na ceny.
Spór pokazuje szerszy problem europejskiego boomu AI. Tania, niskoemisyjna energia staje się przewagą konkurencyjną w walce o inwestycje technologiczne, ale bez równoległej rozbudowy sieci może gwałtownie stać się ograniczeniem. Fingrid planuje do 2035 r. zainwestować około 5,2 mld euro w rozwój systemu przesyłowego.
Dla Finlandii stawką jest więc nie tylko przyciągnięcie kapitału Google, ale utrzymanie przewagi energetycznej bez przerzucania kosztów cyfrowego boomu na przemysł i gospodarstwa domowe.

48 minut temu












