Francuski start-up Wind Fisher przeprowadził lot testowy nowego typu turbiny wiatrowej, która jest przeznaczona do pracy na dużych wysokościach. Prototyp ma 15 metrów długości, składa się z wypełnionego helem cylindrycznego skrzydła, które automatycznie startuje i ląduje. Latająca turbina wychwytuje regularne wiatry na dużych wysokościach, kilka razy wyższych niż naziemne turbiny wiatrowe i jest połączona z ziemią dzięki kabla. Jest to przełomowe rozwiązanie, wykorzystujące energię wiatrową na dużych wysokościach.
Większe możliwości przy mniejszych wymaganiach
Firma Wind Fisher twierdzi, iż przy wykorzystaniu tego źródła energii system ten produkuje dwukrotnie więcej energii elektrycznej niż naziemna turbina wiatrowa i pięć razy więcej niż instalacja fotowoltaiczna. Pozwala to na stabilniejsze zasilenie sieci. Poza tym to rozwiązanie nie potrzebuje betonowego fundamentu i zużywa 90 procent mniej materiałów niż klasyczne turbiny.
Firma zapewnia, iż czas instalacji to tylko 24 godziny choćby w odległych obszarach. Do osadzenia takiego systemu potrzebne jest cztery razy mniej gruntu niż standardowa turbina wiatrowa i siedemdziesiąt razy mniej niż elektrownia słoneczna. Na stronie internetowej firmy przeczytamy także, iż ta turbina pracuje 8 razy wolniej niż łopaty turbiny wiatrowej, co jest bezpieczniejszym rozwiązaniem dla ptaków. We Francji zidentyfikowano 96 000 lokalizacji, gdzie są dogodne miejsca dla rozmieszczenia tej instalacji.
Latająca turbina wiatrowa: Źródło: wind-fisher.com Innowacyjne technologie
W przypadku tego rozwiązania firma wykorzystuje tzw. Efekt Magnusa. Cylindryczne łopatki obracają się i generują siłę boczną, która wprawia je w ruch w masie powietrza, a następnie przekazuje siłę do generatora na ziemi. W ten sposób ruch jest przekształcany w energię elektryczną. Aby wywołać efekt Magnusa, wywoływany jest szybki ruch turbiny na poziomie 300 obrotów na minutę. Skrzydło jest wypełnione helem, dzięki czemu jest lżejsze od powietrza i odporne na zderzenia. Ta innowacja umożliwia także, iż do startu nie jest potrzebny wiatr i jest on w 100 procentach zautomatyzowany.
Obsługa podczas lotu oraz lądowanie także przebiegają w automatyczny sposób. Firma zapewnia, iż latająca turbina została zaprojektowana do lotu przez 3 miesiące bez konserwacji. Sukces tego rozwiązania jest oparty na umieszczeniu instalacji na dużej wysokości, ponieważ na 300 metrach wiatr wieje szybciej niż na 100 metrach wysokości. W związku z tym system generuje 1,6 razy więcej energii, ponieważ moc rośnie wraz z prędkością wiatru.
Odporność na warunki pogodowe
Firma reklamuje swoje rozwiązanie, iż jest ono bardzo odporne na warunki pogodowe. Dzięki cylindrycznemu kształtowi skrzydło bardzo dobrze reaguje na turbulencje oraz silne podmuchy wiatru. Nie jest potrzebne kontrolowanie kąta nachylenia, ponieważ powietrze opływa turbinę. W przypadku huraganów oraz burz z piorunami turbina jest opuszczana na ziemię i mocowana do stacji naziemnej, dzięki czemu może być montowana w strefach zagrożenia huraganami w przeciwieństwie do tradycyjnych turbin wiatrowych.
Wind Fisher twierdzi, iż cały proces jest w pełni zautomatyzowany, co zapewnia bezpieczną obsługę i ochronę systemu przez cały czas. Rozwiązanie to jest także odporne na deszcz, ponieważ skrzydło się obraca i większość wody zostaje wyrzucona. Dodatkowa objętość helu uwzględnia jednocześnie ciężar wody. System jest także odporny na oblodzenie, ponieważ ciągłe wirowanie i drgania mechaniczne zapobiegają tworzeniu się lodu.
Instalacja została także wyposażona w aktywny system zarządzania ciśnieniem, który dostosowuje się do zmian atmosferycznych i nagrzewania się helu. Stacja naziemna jest także odporna na ekstremalne ciepło, dzięki dodaniu chłodzenia oraz zastosowaniu materiałów, odpornych na wysoką temperaturę.
Portal Energy News poinformował, iż Wind Fisher z siedzibami w Grenoble i Paryżu planuje uruchomić swój pierwszy komercyjny projekt pilotażowy w 2026 roku. Jej celem jest ugruntowanie swojej pozycji na międzynarodowym rynku energii wiatrowej na dużych wysokościach.
Firma w tej chwili oferuje kilka modeli, w tym MAG 25, przeznaczony do zastosowań zdecentralizowanych i małych obiektów przemysłowych, oraz MAG 80 dla dużych producentów energii. Te modułowe jednostki można łączyć w parki wiatrowe o mocy od 10 do 100 megawatów.
Francuska Agencja Prasowa, która także opisywała ten projekt zauważa, iż rok temu w Irlandii, także testowano model latającej turbiny wiatrowej, holenderskiej firmy Kitepower. W 2006 roku start-up Makani, który testował takie rozwiązania, także przyciągnął uwagę mediów. Po przejęciu przez Google, został on jednak zamknięty w 2020 roku.
Marcin Jóźwicki

4 godzin temu












