Frank pod podwójną presją. Zerowe stopy procentowe do końca 2027 roku?

1 godzina temu

Szwajcarska waluta rozpoczyna tydzień w defensywie. Po poniedziałkowych doniesieniach o tym, iż Narodowy Bank Szwajcarii (SNB) nie zamierza ruszać stóp procentowych co najmniej do końca przyszłego roku, oraz po wejściu w życie nowej rundy amerykańskich ceł, kurs USD/CHF wzrósł z okolic 0,8140 do 0,8190. Frank pozostaje najsłabszy wobec dolara od kilku tygodni. W skali ostatniego miesiąca stracił do amerykańskiej waluty około 1,4 proc.

Kluczowym impulsem był poniedziałkowy materiał agencji Bloomberg, według którego wewnętrzne założenia banku centralnego w Zurychu zakładają utrzymanie stopy referencyjnej na poziomie 0 proc. do końca 2027 roku, a pierwsza podwyżka mogłaby nastąpić dopiero na początku 2028 roku. Scenariusz ten opiera się na bieżących projekcjach inflacyjnych i wprost zakłada brak nowych, silnych wstrząsów. Bank nie skomentował doniesień, a jego przedstawiciele konsekwentnie podkreślają, iż nie deklarują z góry ścieżki stóp. Reakcja rynku była jednak natychmiastowa: frank wymazał wcześniejsze zyski i osunął się wobec euro w okolice 0,931 za euro.

Doniesienia te są spójne z tym, co SNB komunikuje oficjalnie. Na czerwcowym posiedzeniu bank pozostawił stopę na poziomie zero i wyraźnie zaznaczył zwiększoną gotowość do interwencji na rynku walutowym, aby przeciwdziałać „szybkiej i nadmiernej” aprecjacji franka. Warunkowa projekcja inflacji zakłada średnioroczny wzrost cen o 0,6 proc. w 2026 i 2027 roku oraz 0,7 proc. w 2028 – a więc w dolnej części przedziału stabilności cen 0-2 proc. – i została zbudowana przy założeniu, iż stopa SNB przez cały horyzont prognozy wynosi 0 proc. Czerwcowy skok inflacji, wywołany drożejącą ropą po eskalacji na Bliskim Wschodzie, okazał się przejściowy: w czerwcu wskaźnik CPI spowolnił do 0,5 proc. rok do roku z 0,6 proc. w maju. Dane za lipiec poznamy w przyszłym tygodniu.

Warto odnotować rozbieżność między ekonomistami a rynkiem. Większość analityków ankietowanych przez Bloomberga spodziewa się pierwszej podwyżki dopiero w marcu 2028 roku, choć niemal jedna trzecia zakłada wcześniejszy ruch. Wycena instrumentów pochodnych jest znacznie bardziej „jastrzębia” – gracze walutowi obstawiają zacieśnienie najpóźniej w marcu przyszłego roku, a prawdopodobieństwo podwyżki już na grudniowym posiedzeniu szacują na około 50 proc. To właśnie ta luka tworzy przestrzeń do dalszej korekty na franku, jeżeli kolejne dane potwierdzą brak presji cenowej.

12,5 proc. cła dla Szwajcarii i nowa warstwa niepewności

Drugim źródłem presji jest polityka handlowa Waszyngtonu. Od piątku, 24 lipca, obowiązują nowe amerykańskie taryfy w wysokości 10 i 12,5 proc. obejmujące około 60 partnerów handlowych. Zastąpiły one wygasające 150-dniowe cło 10-procentowe, wprowadzone w lutym po tym, jak Sąd Najwyższy uchylił większość wcześniejszych taryf. Nowe stawki oparto na innej podstawie prawnej – tej samej, która posłużyła do nałożenia ceł sektorowych i która nie została zakwestionowana przez sąd. Formalnym uzasadnieniem jest postępowanie Biura Przedstawiciela Handlowego USA dotyczące niewystarczających działań przeciwko pracy przymusowej w łańcuchach dostaw.

Szwajcaria znalazła się w gorszej grupie, ze stawką 12,5 proc., podobnie jak Chiny, Japonia i Korea Południowa. Unia Europejska, Wielka Brytania, Kanada i Meksyk płacą 10 proc. Berno przyjęło decyzję do wiadomości, ale stanowczo odrzuciło zarzuty, wskazując jednocześnie, iż Waszyngton przez cały czas respektuje wspólne oświadczenie z listopada 2025 roku, które ograniczyło łączne obciążenie szwajcarskiego eksportu do 15 proc. Organizacja Economiesuisse nazwała decyzję „niezrozumiałą i nieuzasadnioną”, zwracając uwagę na dwa problemy: pogorszenie pozycji konkurencyjnej wobec firm z UE i Wielkiej Brytanii oraz utrzymującą się niepewność, ponieważ równolegle toczy się kolejne amerykańskie postępowanie – tym razem dotyczące nadwyżek mocy produkcyjnych w przemyśle.

Dla waluty, której siła jest funkcją nadwyżki na rachunku obrotów bieżących i statusu bezpiecznej przystani, jest to sygnał niejednoznaczny, ale w krótkim terminie negatywny. Wyższe cła oznaczają słabszy eksport i niższy wzrost, a więc jeszcze mniej powodów, by SNB odchodził od zera. Rząd w Bernie obniżył już w czerwcu prognozę wzrostu PKB na ten rok do 0,9 proc., wyraźnie poniżej średniej historycznej, wskazując na wojnę z Iranem i politykę handlową USA jako główne czynniki ryzyka. Sam SNB szacuje wzrost na około 1 proc. w 2026 i 1,5 proc. w 2027 roku.

Taniejąca ropa i posiedzenie Fedu

Osłabienie franka wpisuje się w szerszą poprawę apetytu na ryzyko. Trzeci dzień przerwy w działaniach zbrojnych między Stanami Zjednoczonymi a Iranem przełożył się na gwałtowną przecenę ropy – Brent stracił 8,7 proc., do 88,36 USD za baryłkę, oddając większość zwyżki z poprzedniego tygodnia. Spadek cen surowca zmniejsza presję inflacyjną, co paradoksalnie wzmacnia argument za dłuższym utrzymaniem zerowych stóp w Szwajcarii, a jednocześnie odbiera frankowi popyt ze strony kapitału szukającego schronienia.

Dziś i jutro obraduje Federalny Komitet Otwartego Rynku. Konsensus jest wyjątkowo zgodny: wszyscy ze 104 ekonomistów ankietowanych w lipcu przez agencję Reuters oczekują pozostawienia przedziału stopy funduszy federalnych bez zmian na poziomie 3,50-3,75 proc. Kluczowa będzie retoryka nowego przewodniczącego Kevina Warsha, zwłaszcza w kontekście narastającej w Fedzie dyskusji o ryzyku ponownego zacieśniania polityki. Utrzymanie tak dużego dysparytetu stóp – 3,50-3,75 proc. w USA wobec 0 proc. w Szwajcarii – pozostaje fundamentalnym argumentem przeciw notowaniom franka.

Co to oznacza dla złotego i kredytobiorców

Dla polskiego rynku istotne jest, iż osłabienie franka wobec dolara i euro przekłada się na notowania CHF/PLN. Średni kurs NBP z 27 lipca wyniósł 4,6426 zł, o 0,24 proc. niżej niż w piątek i wyraźnie poniżej szczytów z marca. Od początku roku frank pozostaje jednak nieco droższy niż na koniec 2025 roku. Rada Polityki Pieniężnej utrzymała w lipcu stopę referencyjną na poziomie 3,75 proc., co – przy zerowych stopach w Szwajcarii – utrzymuje wysoki dysparytet działający na korzyść złotego.

Najbliższe punkty zwrotne dla franka to czwartkowa publikacja barometru KOF za lipiec (w czerwcu 101,2 pkt, najwyżej od czterech miesięcy), piątkowe półroczne wyniki SNB oraz przyszłotygodniowe dane o szwajcarskiej inflacji. Kolejne posiedzenie decyzyjne banku z Zurychu zaplanowano na 24 września.

Źródła: Bloomberg, Reuters

Idź do oryginalnego materiału