Gaz w Europie znów drożeje. Niskie zapasy i eskalacja na Bliskim Wschodzie podbijają ryzyko przed zimą

5 godzin temu

Europejski rynek gazu rozpoczyna tydzień od wzrostów. W poniedziałek rano benchmarkowe kontrakty TTF przekroczyły 75 euro za megawatogodzinę. Inwestorzy reagują przede wszystkim na wyjątkowo niski poziom zapasów, ale coraz większą premię w cenach buduje również eskalacja konfliktów na Bliskim Wschodzie.

W poniedziałek rano kontrakty terminowe na gaz ziemny w holenderskim hubie TTF, będącym głównym punktem odniesienia dla Europy, drożały o około 0,8 proc., do 75,33 euro za MWh. Dane rynkowe wskazywały w tym samym czasie na poziom nieco powyżej 75 euro za MWh. Niewielkie różnice wynikają z momentu aktualizacji notowań i rodzaju prezentowanego kontraktu.

Nie jest to jeszcze skala porównywalna ze szczytem kryzysu energetycznego z 2022 r., kiedy ceny chwilowo przekraczały 300 euro za MWh. Obecne poziomy są jednak wystarczająco wysokie, by ponownie zwiększać koszty zabezpieczania dostaw przez spółki energetyczne i przemysł. Dla rynku szczególnie niepokojące jest to, iż wzrosty następują tuż przed rozpoczęciem głównego sezonu grzewczego.

Magazyny zapełnione tylko w 72,4 proc.

Najważniejszym problemem pozostaje stan europejskich magazynów. Według danych Gas Infrastructure Europe, przywoływanych także przez niezależne platformy analityczne, 3 października były one zapełnione w około 72,4 proc., a zgromadzony wolumen wynosił blisko 820 TWh. Pięcioletnia średnia dla tego okresu sięga około 88 proc.

Jeszcze na koniec września magazyny w Unii Europejskiej były zapełnione w niespełna 72 proc. Był to najniższy poziom dla tej pory roku w historii danych sięgających 2011 r. Analityk rynku energii John Kemp wyliczył, iż zapasy w UE i Wielkiej Brytanii wynosiły wtedy łącznie 812 TWh, czyli o około 180 TWh mniej od dziesięcioletniej średniej.

Szczególnie trudna pozostaje sytuacja Niemiec, dysponujących największymi pojemnościami magazynowymi w UE. Tamtejsze obiekty są wypełnione w około 58,7 proc., podczas gdy pięcioletnia średnia dla początku października przekracza 86 proc. Niski poziom niemieckich rezerw ma znaczenie dla całego regionu, ponieważ kraj odpowiada za ponad jedną piątą unijnych możliwości magazynowania gazu.

Wysokie ceny zaczynają ograniczać popyt

Paradoksalnie obecna zwyżka cen może częściowo poprawić bilans rynku. Droższy gaz ogranicza zużycie w przemyśle i energetyce, a jednocześnie pozwala Europie skuteczniej konkurować z odbiorcami azjatyckimi o dostawy skroplonego gazu LNG.

We wrześniu europejskie zapasy zwiększyły się o około 70 TWh – najmocniej dla tego miesiąca od 2022 r. Był to pierwszy wyraźny sygnał, iż wysokie ceny i relatywnie ciepła pogoda zaczęły hamować narastanie deficytu. Nie zmienia to jednak faktu, iż przed nadejściem zimy czasu w dalsze zatłaczanie pozostało niewiele.

Komisja Europejska wcześniej dopuściła możliwość obniżenia celu magazynowego z 90 do 80 proc., argumentując, iż zbyt sztywny obowiązek mógłby sprowokować gwałtowny wyścig po surowiec i dodatkowo podbić ceny. Rynek przez cały czas nie ma jednak pewności, czy choćby złagodzony poziom zostanie osiągnięty.

Konflikty podnoszą premię za ryzyko

Drugim czynnikiem wspierającym notowania jest sytuacja na Bliskim Wschodzie. Huti poinformowali w weekend o atakach rakietowych i dronowych na obiekty Saudi Aramco w Rijadzie oraz w rejonie Churajs. Reuters potwierdził obecność ognia i dymu w pobliżu instalacji Aramco, choć w chwili publikacji saudyjskie władze nie przedstawiły pełnej oceny skutków ataku.

Równocześnie uznawany międzynarodowo rząd Jemenu zapowiedział szeroką operację przeciwko Huti. Rynek obawia się zarówno uderzeń w infrastrukturę energetyczną, jak i zakłóceń na kluczowych szlakach transportowych – w tym w rejonie cieśnin Ormuz i Bab al-Mandab.

Ma to szczególne znaczenie dla gazu. Europa jest dziś znacznie silniej uzależniona od globalnego rynku LNG niż przed 2022 r. Według IEEFA około 60 proc. unijnego importu LNG od początku 2026 r. pochodziło ze Stanów Zjednoczonych, a w sierpniu udział ten sięgał 70 proc. Oznacza to większą odporność na przerwanie pojedynczego gazociągu, ale jednocześnie większą wrażliwość na sytuację na światowym rynku frachtowym i konkurencję z Azją.

Pogoda zdecyduje o skali problemu

Przy obecnym poziomie zapasów kluczowa stanie się pogoda. Łagodny i wietrzny początek zimy ograniczyłby zapotrzebowanie na gaz do ogrzewania i produkcji energii. Dłuższa fala mrozów mogłaby natomiast gwałtownie zwiększyć tempo opróżniania magazynów.

Goldman Sachs szacuje, iż przy przeciętnych warunkach pogodowych zapasy w północno-zachodniej Europie mogą spaść do około 19 proc. pod koniec marca 2027 r. Bank zakłada średnią cenę około 70 euro za MWh w czwartym kwartale, ale w scenariuszu utrzymania bardzo niskiego eksportu LNG z rejonu Zatoki Perskiej nie wyklucza wzrostu notowań powyżej 100 euro za MWh w szczycie zimy.

Najbliższe tygodnie pokażą więc, czy obecne 75 euro za MWh jest tylko chwilową premią za ryzyko, czy początkiem dłuższego okresu podwyższonych cen. Na razie europejski rynek wchodzi w sezon grzewczy ze znacznie mniejszym marginesem bezpieczeństwa niż w poprzednich latach.

Źródła: Gas Infrastructure Europe, IEEFA, Goldman Sachs, John Kemp Energy

Idź do oryginalnego materiału