Gdzie wyparowały dolary z giełd? Bitcoin stoi pod ścianą, a inwestorzy chowają kasę

2 dni temu
Zdjęcie: Gdzie wyparowały dolary z giełd? Bitcoin stoi pod ścianą, a inwestorzy chowają kasę


Patrzę na najnowsze dane on-chain i, szczerze mówiąc, zapala mi się czerwona lampka. Podczas gdy wszyscy wypatrują Bitcoina wybijającego się z kanału, z giełd po cichu odpływają stablecoiny. To nie są drobne kwoty, tylko konkretny kapitał, który zamiast pracować na wzrosty, trafia „pod materac”. Co to oznacza dla nas w praktyce? Płynność wysycha, a hossa, która jeszcze przed chwilą wydawała się pewnikiem, właśnie złapała zadyszkę.

Kapitał szuka schronienia. Czyżby koniec „paliwa” do wzrostów?

Zjawisko jest proste – stablecoiny typu USDT czy USDC to dla rynku krypto takie „suche paliwo”. Kiedy portfele giełdowe pękają w szwach od cyfrowych dolarów, wiemy, iż zaraz zacznie się kupowanie. Ale teraz? Teraz obserwujemy masowy exodus.

Inwestorzy najwyraźniej uznali, iż czas na pokerowe „sprawdzam”. Zamiast trzymać środki w gotowości na giełdzie, pakują je do prywatnych portfeli albo, co gorsza dla optymistów, zamieniają na tradycyjny pieniądz. Czy to realizacja zysków? Całkiem możliwe. Rynek wydaje się po prostu nasycony, a brak świeżej gotówki na platformach transakcyjnych to prosta droga do tego, by impet wzrostowy po prostu zdechł.

Bitcoin drepcze w miejscu pod magiczną granicą

Podczas gdy dolary uciekają, król kryptowalut ewidentnie utknął. Rajd w okolice 98 000 USD rozpalił wyobraźnię, ale ta psychologiczna ściana na poziomie 100 000 USD okazała się twardsza, niż sądziliśmy. Obecne kręcenie się wokół 88 000 USD jedni nazwą „zdrowym odpoczynkiem”, dla mnie jednak pachnie to lekką nerwowością.

Zmienność siadła, a w krypto nuda rzadko zwiastuje coś dobrego. Często to po prostu cisza przed burzą. Mam wrażenie, iż gracze instytucjonalni, którzy tak chętnie pompowali ETF-y, teraz przełączyli się na tryb wyczekiwania. Wszyscy gapią się w dane z USA, a agresywne zakupy odeszły w odstawkę.

Jeśli nie pojawi się nowy zapalnik, ta konsolidacja może nas boleśnie ściągnąć na ziemię w ramach głębszej korekty.

Chude portfele giełdowe – czy jest się czego bać?

Odpływy netto stablecoinów są w tej chwili największe od miesięcy. To jasny sygnał, iż apetyt na ryzyko gwałtownie spadł. Traderzy zdejmują dźwignie, czyszczą pozycje i przechodzą do defensywy. Czy to definitywny koniec imprezy? Niekoniecznie.

Historia uczy, iż kapitał lubi wracać na giełdy z podwojoną siłą, gdy tylko poczuje krew – czyli znajdzie solidne dno cenowe. Na ten moment radziłbym jednak zdjąć nogę z gazu. Obecna pauza to nie tylko przystanek na kawę, to moment, w którym rynek mówi nam: „uważaj, bo grunt staje się grząski”.

Idź do oryginalnego materiału