Goldman Sachs liderem obrotów na GPW w lutym 2026. Co to mówi o polskim rynku kapitałowym

2 godzin temu

Goldman Sachs Bank Europe SE po raz kolejny zdeklasował konkurencję na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Według statystyk opublikowanych przez GPW, amerykański bank inwestycyjny odpowiadał w lutym za 21,54 proc. wartości obrotów akcjami w transakcjach sesyjnych na Głównym Rynku. To oznacza, iż ponad jedna piąta całego handlu sesyjnego na największej giełdzie w Europie Środkowo-Wschodniej przeszła przez książki zleceń jednego podmiotu – i to podmiotu, który nie ma siedziby nad Wisłą.

Ranking za luty wygląda znajomo. Na drugim miejscu uplasowało się BM PKO BP z udziałem 9,63 proc. – jedyny polski broker w pierwszej piątce zdolny przekroczyć próg jednocyfrowy. Trzecią pozycję zajął Bank of America Securities (8,61 proc.), czwartą JP Morgan Securities (7,43 proc.), a piątą UBS Europe (6,54 proc.). Łącznie czterech zagranicznych pośredników z czołówki wygenerowało blisko 44 proc. obrotów sesyjnych – tyle, ile łącznie dałyby wszystkie pozostałe polskie domy maklerskie razem wzięte.

Tendencja nie jest nowa. Goldman Sachs utrzymuje pozycję lidera nieprzerwanie od wielu miesięcy. W całym 2025 roku jego udział w transakcjach sesyjnych wyniósł 22,76 proc., a w okresie styczeń-luty 2026 r. wynosi 21,51 proc. W 2024 roku – kiedy to udział inwestorów zagranicznych w obrotach na rynku głównym sięgnął rekordowych 68 proc. w skali całego roku, a w drugim półroczu po raz pierwszy w historii przekroczył 70 proc. – Goldman generował przeciętnie ponad 24 proc. obrotów sesyjnych (Analizy.pl, Bankier.pl). Choć lutowy wynik jest więc nieco niższy od historycznego szczytu, absolutna wartość obrotów obsługiwanych przez bank jest wyższa, bo sam rynek rośnie w imponującym tempie.

Luty w liczbach: najkrótszy miesiąc, rekordowa aktywność

Lutowe dane GPW potwierdzają siłę polskiego rynku. Łączne obroty akcjami na Głównym Rynku wyniosły 49,3 mld zł, co stanowi wzrost o 19,9 proc. rok do roku. Średnia dzienna wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń sięgnęła 2,44 mld zł, o 23,6 proc. więcej niż rok wcześniej. Dla porównania – w styczniu 2026 roku obroty osiągnęły 52,9 mld zł, rosnąc o 99,2 proc. r/r, co pokazuje skalę przyspieszenia na przełomie roku.

Indeks WIG zakończył luty na poziomie 126 786,67 pkt, o 37,8 proc. powyżej wartości sprzed roku. 25 lutego indeks ustanowił historyczne maksimum na poziomie 127 740,99 pkt. Rekord pobił również mWIG40, sięgając 3 lutego 2026 r. poziomu 9 143,90 pkt. Kapitalizacja 357 krajowych spółek notowanych na Głównym Rynku wyniosła na koniec lutego 1,1 bln zł, a łączna kapitalizacja wszystkich 400 podmiotów (krajowych i zagranicznych) – 2,5 bln zł. Dla operatora giełdy to bezpośrednie przełożenie na przychody: GPW odnotowała rekordowe wyniki finansowe już w 2024 i 2025 roku, a bieżące wolumeny nie wskazują na zmianę tego trendu.

Szczególnie dynamicznie rośnie segment ETF-ów i produktów giełdowych. Obroty ETF i ETC w lutym wyniosły 602,7 mln zł – wzrost o 179,5 proc. r/r. W zaledwie dwa miesiące obroty na tych instrumentach przekroczyły 1,3 mld zł, czyli więcej niż w całym 2023 roku. Luty przyniósł też debiut czterech kryptowalutowych ETN-ów emitenta Virtune AB (Bitcoin, Ethereum, XRP, Solana) oraz wejście Morgan Stanley jako emitenta czterech obligacji strukturyzowanych – co poszerza paletę instrumentów dostępnych inwestorom.

Zagranica rządzi: co to oznacza dla rynku

Dominacja Goldman Sachs i innych globalnych brokerów to wyraźny sygnał strukturalny. Jak podaje GPW, w pierwszym półroczu 2025 r. udział inwestorów zagranicznych na rynku głównym utrzymywał się na bardzo wysokim poziomie – powyżej dwóch trzecich obrotów – podczas gdy polscy inwestorzy indywidualni odpowiadali za zaledwie 13 proc. transakcji. Międzynarodowe instytucje, w tym fundusze spoza tradycyjnego koszyka emerging markets, coraz chętniej alokują kapitał w Warszawie, doceniając siłę polskiej gospodarki (20. największa na świecie) oraz perspektywę awansu MSCI Poland do kategorii rynku rozwiniętego w ciągu trzech do pięciu lat.

Prezes GPW Tomasz Bardziłowski mówił publicznie o „strategicznym przyspieszeniu” w 2026 roku: giełda przygotowuje nowy system transakcyjny WATS (niska latencja, skalowalność), rozwija ofertę ETF-ów (w tym zerowa opłata za obrót), a polski rząd planuje uruchomienie w połowie roku Osobistego Konta Inwestycyjnego (OKI) – programu wzorowanego na szwedzkim ISK, z limitem inwestycji do 100 tys. zł zwolnionych z podatku. Ministerstwo Finansów szacuje, iż w ciągu trzech lat OKI może przyciągnąć do 100 mld zł, z których znaczna część mogłaby trafić na giełdę (World Federation of Exchanges). To ważne, bo ponad połowa finansowych aktywów polskich gospodarstw domowych wciąż tkwi w gotówce i depozytach bankowych – najwyższy odsetek wśród dużych gospodarek UE wobec średniej unijnej 31 proc. i 12 proc. w Szwecji.

Dwie strony medalu

Przewaga Goldman Sachs ma konkretne przyczyny operacyjne. Bank działa na GPW w charakterze zdalnego członka giełdy, korzystając z zaawansowanej infrastruktury algorytmicznej i bezpośredniego dostępu do rynku (DMA). Pośredniczy przede wszystkim w zleceniach dużych globalnych funduszy – hedgingowych, emerytalnych, pasywnych – które budują lub redukują pozycje na polskim rynku. Każdy przepływ zliczany jest po stronie brokera realizującego, a Goldman przez lata zbudował pozycję dominującego „punktu dostępu” do GPW dla kapitału zagranicznego. Podobną rolę pełnią Bank of America, JP Morgan czy UBS – łącznie z Goldman Sachs te cztery podmioty odpowiadają za niemal połowę sesyjnych obrotów akcjami.

Z punktu widzenia płynności i efektywności rynku jest to zjawisko korzystne: obecność dużych globalnych graczy zmniejsza spready, poprawia odkrywanie cen i zwiększa atrakcyjność GPW w indeksach międzynarodowych. Istnieje jednak ryzyko, o którym mówią niektórzy analitycy – nadmierna zależność od kapitału portfelowego, który w sytuacji szoku globalnego potrafi wycofać się gwałtownie. Ostatnie dni dają tego namiastkę: w poniedziałek 3 marca, w reakcji na eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie, WIG20 stracił 4,5 proc. w jednej sesji, a indeks WIG cofnął się o 4,2 proc.

Na rynku transakcji pakietowych obraz jest odmienny. Tu dominuje Santander BM (63,71 proc. udziału w lutym), a za nim BM PKO BP (24,11 proc.). Na rynku obligacji Catalyst liderem również jest BM PKO BP (31,77 proc.). Polski broker pozostaje więc najważniejszy w segmentach, w których transakcje wymagają lokalnej relacji i wiedzy regulacyjnej, podczas gdy obrót sesyjny akcjami zdominowały globalne platformy elektroniczne.

Perspektywy

Pozycja Goldman Sachs na GPW to efekt globalnego trendu: na rosnących rynkach wschodzących i rozwiniętych z regionu CEE przepływ kapitału coraz silniej kanalizowany jest przez kilku globalnych pośredników. Polska giełda, z obrotami dziennymi przekraczającymi regularnie 500 mln dolarów i indeksem MSCI Poland rosnącym w 2025 roku o 68 proc. w ujęciu dolarowym, stała się zbyt duża, by globalne fundusze mogły ją ignorować.

Kluczowe pytanie na kolejne kwartały brzmi: czy uruchomienie OKI, dalszy rozwój ETF-ów i potencjalne debiuty giełdowe – w tym możliwe IPO z sektora zbrojeniowego pod koniec roku – przełożą się na wzrost udziału krajowego kapitału w obrotach. Gdyby tak się stało, dominacja pojedynczego zagranicznego brokera mogłaby się nieco zmniejszyć, ale sam rynek – zarówno pod względem wolumenu, jak i kapitalizacji – miałby szansę zyskać jeszcze więcej na znaczeniu w rankingach europejskich giełd.

Na razie Goldman Sachs z ponad jedną piątą obrotów sesyjnych pozostaje bezsprzecznym numerem jeden na GPW. Dla polskiego rynku kapitałowego jest to jednocześnie powód do dumy i sygnał ostrzegawczy – hossa przyciąga globalny kapitał, ale strukturalna nierównowaga między zagranicą a krajowymi inwestorami to problem, który nowe regulacje dopiero zaczynają adresować.

Źródła: GPW, PAP Biznes, Goldman Sachs, Finance Magnates

Idź do oryginalnego materiału