„Gołębia” RPP pogrąży złotego? Czego oczekiwać od decyzji?

1 godzina temu

Dziś po południu Rada Polityki Pieniężnej ogłosi decyzję, której wynik jest adekwatnie znany z góry – a jednak uwaga rynków skupiona jest nie na samej liczbie, ale na tonie. W grze jest nie tyle dzisiejszy ruch (a raczej jego brak), ile mapa na resztę roku.

Rzadko kiedy rynkowy konsensus bywa tak jednomyślny jak tym razem. Wszyscy 32 ekonomiści ankietowani przez Bloomberg zgodnie wskazują na utrzymanie stopy referencyjnej na poziomie 3,75% – po raz trzeci z rzędu. To efekt zaskakującego odczytu inflacji CPI za maj: 3,1% rok do roku wobec prognozy 3,6%, a więc o pół punktu procentowego poniżej konsensusu. Tak duże odchylenie od prognoz analityków należy do rzadkości choćby w obecnym, napiętym geopolitycznie otoczeniu. Wydaje się, iż niespodziewany odczyt inflacyjny „kupił bankowi centralnemu dodatkowy oddech” przed przyszłymi decyzjami, które i tak raczej nie okażą się tak jastrzębie jak oczekiwano jeszcze kilkanaście dni temu.

Na co patrzy RPP? Inflacja ustępuje, ale wzrost płac też

Obraz makroekonomiczny, który trafia na biurko RPP, jest wielowątkowy. Zarówno inflacja CPI (3,1%), jak i inflacja bazowa (3,0%) zbliżają się do środka celu NBP wynoszącego 2,5% ą1 pp., a wzrost płac w sektorze przedsiębiorstw zwolnił do 5,4% – najniższego poziomu od lutego 2021 roku. To najważniejszy sygnał dla Rady: ryzyko efektów drugiej rundy – czyli przełożenia się droższej energii na oczekiwania płacowe i spiralę cenową – słabnie razem ze słabnącym polskim konsumentem. Wzrost PKB zwolnił do 3,4% w pierwszym kwartale z 4,1% w poprzednim, a sprzedaż detaliczna również zaskakuje na minus. W takim układzie podwyżka stóp byłaby jak gaszenie pożaru, którego już adekwatnie nie ma – z dużym ryzykiem podlania wodą fundamentów wzrostu gospodarczego.

Z danych o globalnych stopach procentowych wynika też, iż Polska, z implikowaną przez rynek podwyżką o 84 pb. w horyzoncie 12 miesięcy od dzisiaj, jest wyceniana zdecydowanie bardziej jastrzębio niż większość regionu EMEA – Strefa Euro oczekuje 64 pb., Wielka Brytania 49 pb.. Rynek wciąż wycenia blisko 16 punktów bazowych podwyżki przed końcem roku, ale dzisiejsze dane i jutrzejsza konferencja prezesa Glapińskiego mogą tę kalkulację korygować w dół, co stanowi realne ryzyko dla złotego.

Złoty: zależny od Bliskiego Wschodu, nie od RPP

Para EUR/PLN utrzymuje się w okolicach 4,2385, a reakcja na zaskakujące dane inflacyjne z 30 maja była nadzwyczaj stonowana – odchylenie kursu zmieściło się w przedziale 0,1–0,2%, po czym gwałtownie się zniwelowało. To symptomatyczne: złoty żyje przede wszystkim rytmem negocjacji USA–Iran i zmianami w cenach ropy naftowej, a nie krajowymi danymi makro. Prawdopodobieństwo trwałego porozumienia pokojowego przed końcem czerwca, według platformy Polymarket, spadło z 60% tydzień temu do zaledwie 23%, za czym stoi nieoczekiwany powrót dużej liczby interwencji zbrojnych w regionie. Geopolityka cały czas stanowi główny czynnik ryzyka dla PLN w nadchodzących tygodniach.

Jutrzejsza konferencja Glapińskiego będzie testem komunikacyjnym. jeżeli prezes ponownie uniknie jednoznacznie jastrzębich deklaracji i potwierdzi, iż dane nie uzasadniają zacieśnienia polityki, rynek FRA może skorygować wyceny o kolejne kilkanaście punktów bazowych w dół. Gołębi Glapiński na tle gołębich danych może wywołać krótkoterminową presję na osłabienie złotego, zanim geopolityczna mgła na Bliskim Wschodzie nieco opadnie i odsłoni fundamenty polskiej waluty: nadwyżkowy bilans handlowy, solidny napływ funduszy unijnych i wciąż atrakcyjną realną stopę procentową na tle regionu. Warto jednak pamiętać, iż elementy przyćmiewające te kwestie są przez cały czas bardzo żywe.

Źródło: Mateusz Czyżkowski, XTB

Idź do oryginalnego materiału