Google i Tesla – zmienność może być większa niż zwykle

2 godzin temu

Dzisiejsze raporty Alphabetu i Tesli mogą pokazać, jak odmiennie rynek wycenia inwestycje w sztuczną inteligencję. W przypadku właściciela Google punkt ciężkości przesuwa się na tempo wzrostu chmury oraz zdolność reklamy do finansowania coraz większej infrastruktury. Tesla ma już za sobą pozytywną niespodziankę w danych o dostawach, ale po publikacji wyników uwaga może skupić się na jakości tego wzrostu.

Obie spółki opublikują raporty za II kwartał po zamknięciu sesji w USA. Z perspektywy polskiego odbiorcy Alphabet rozpocznie telekonferencję o 22:30, a Tesla godzinę później, o 23:30.

Alphabet i chmura, która ma uzasadnić skalę inwestycji

Konsensus zakłada, iż Alphabet mógł osiągnąć w II kwartale 116,9 mld dolarów przychodów oraz 2,90 dolara zysku na akcję. W centrum uwagi pozostanie jednak struktura sprzedaży. W I kwartale Google Cloud wypracował 20 mld dolarów przychodów, a portfel zamówień osiągnął 462 mld dolarów. Wartość ta może wzmacniać argument, iż popyt na usługi oparte na sztucznej inteligencji ma trwały charakter.

Jednocześnie koszty są równie istotne jak przychody. Alphabet zapowiedział nakłady inwestycyjne rzędu 180–190 mld dolarów w całym 2026 r. Inwestorzy mogą więc szukać potwierdzenia, iż większe centra danych zwiększają sprzedaż Google Cloud i wspierają reklamę w wyszukiwarce, zamiast jedynie podnosić bazę kosztową. Słabszy od oczekiwań wzrost chmury mógłby przesunąć uwagę z potencjału Gemini na tempo zwrotu z kapitału.

Tesla – co dalej z marżą i autonomicznymi pojazdami?

Tesla podała wcześniej, iż dostarczyła w II kwartale 480 126 samochodów, przy produkcji 451 758 pojazdów. Spółka wdrożyła także 13,5 GWh magazynów energii. Dane operacyjne były silniejsze od wcześniejszych oczekiwań, dlatego sam wzrost wolumenu może mieć ograniczoną wartość informacyjną dla kursu po wynikach.

Konsensus analityków z Wall Street zakłada średnio 27,584 mld dolarów przychodów, 0,55 dolara zysku na akcję non-GAAP i marżę brutto na poziomie 19,5 proc. Równie ważne mogą być nakłady inwestycyjne, szacowane na 6,698 mld dolarów, oraz wolne przepływy pieniężne, które według konsensusu mogły pozostać ujemne.

W przypadku Tesli wynik na sprzedaży samochodów może okazać się istotniejszy od samej liczby dostaw. Poprawa marży mogłaby wskazywać, iż większy wolumen nie został osiągnięty wyłącznie kosztem ceny i finansowania sprzedaży. Z kolei słabsza rentowność może ponownie skierować uwagę na koszt rozwoju autonomicznej jazdy, robotaksówek i mocy obliczeniowych.

Podczas telekonferencji inwestorzy mogą oczekiwać mierzalnych informacji o powiększaniu floty robotaksówek i kolejnych rynkach. Według Kiplinger Tesla działa już na pięciu rynkach, w tym od niedawna w Miami. Konkretne dane o skali przedsięwzięcia mogą mieć większe znaczenie niż ogólne deklaracje dotyczące technologii.

Podsumowując Alphabet może pokazać, czy przychody z chmury rosną wystarczająco szybko, by wspierać rekordowe nakłady. Tesla może potrzebować przekonać inwestorów, iż dobry kwartał w dostawach może przełożyć się na rentowność oraz zdolność finansowania ambitnych projektów autonomicznych. W obu przypadkach różnica między konsensusem a szczegółami raportu może okazać się ważniejsza od samego wyniku na akcję.

Opcje zakładają ruch większy niż zwykle

Opcje wygasające w piątek 24 lipca wyceniają dla Alphabetu ruch o około 5,18 proc. w każdą stronę względem kursu 347,15 dolara. Odpowiada to przedziałowi w przybliżeniu od 329,17 do 365,13 dolara, przy zmienności implikowanej na poziomie 84,45 proc. Dla Tesli oczekiwany ruch wynosi około 5,04 proc. wokół kursu 378,93 dolara, co wyznacza przedział od 359,85 do 398,01 dolara, przy zmienności implikowanej 82,12 proc. W obu przypadkach rynek opcji wycenia większą zmianę niż średni bezwzględny ruch po czterech ostatnich publikacjach, który wyniósł 3,90 proc. dla Alphabetu i 4,37 proc. dla Tesli. Nie jest to prognoza kierunku, ale miara skali wahań, którą uczestnicy rynku uznają dziś za prawdopodobną.

Idź do oryginalnego materiału