Do sklepu muszę iść wcześnie rano, bo później jest taki tłok, iż trzeba walczyć o towar i miejsce w kolejce - tak swoją codzienność opisuje mieszkaniec Zakopanego w liście do redakcji "Tygodnika Podhalańskiego". Miasto mierzy się z nasilonym ruchem turystycznym, a apogeum ma nastąpić w długi sierpniowy weekend.