Ukraińska gospodarka dobrze radzi sobie podczas wojny, notując choćby szybszy wzrost niż wcześniej. W dobrej kondycji jest też sektor bankowy. Są jednak obszary wymagające inwestycji, by nie tylko odbudować, ale wręcz stworzyć je na nowo i na europejskim poziomie. Znacząca jest tu rola instytucji finansowych i struktur rządowych na całym świecie, choć najważniejsze jest zakończenie wojny, uważają uczestnicy dwóch paneli, odbywających się podczas Europejskiego Kongresu Finansowego 2026.
„Jedna rzecz umyka obserwatorom – Ukraina rozwija się cały czas, a wzrost PKB jest choćby wyższy niż przed wojną. Firmy działają, inwestują, przenoszą działalność ze wschodu na zachód kraju. Są pieniądze budżetowe, jest dofinansowanie z instytucji międzynarodowych oraz finansowych, więc biznes się rozwija” – powiedział szef Citi w Ukrainie Alexander McWhorter, podczas debaty pt. „Biznes na froncie: jak rozwijać biznes w warunkach wojennych” na EKF 2026.
Podobnego zdania jest wiceprezes Future Processing Ukraine Piotr Khimeychuk, choć, jak zaznaczył, w mediach jest bardzo dużo jest złej propagandy. W rzeczywistości wszystko zależy od regionu Ukrainy.
„Ukraińska gospodarka działa, ale są duże ryzyka. I oczywiście dużo zależy od regionu oraz specyfiki biznesu. Inaczej działamy na wschodzie i zachodzie kraju, inaczej też działa duża fabryka niż mała firma. Generalnie jednak biznes na Ukrainie ma się dobrze i systematycznie idzie do przodu. Co ważne, nie można w takiej sytuacji czekać z próbą wejścia na nasz rynek do końca wojny, trzeba działać już teraz” – zaznaczył.
Członek zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK) Jakub Jaworowski zwrócił uwagę na kwestie finansowe. Wskazał na programy unijne, które polegają m.in na gwarancji środków dla Ukrainy.
Podczas tegorocznego EKF uczestnicy rozmów na temat przyszłości Ukrainy podkreślili, iż czas na inwestycje jest właśnie teraz i nie wolno czekać na koniec wojny. Tym bardziej, iż przedsiębiorcy mają wsparcie rządu i instytucji finansowych, także ukraińskich, bo sektor bankowy w tym kraju zaskakująco dobrze przechodzi okres wojny.
„Zanim będzie można pokonać wszystkie bariery w gospodarce ukraińskiej miną dekady. Sektor prywatny będzie w stanie zaabsorbować ok. 25% środków, reszta to zadanie dla sektora państwowego. Dodatkowo brak jest kapitału ludzkiego. Pamiętajmy, iż ok. miliona ludzi walczy na wojnie. Ale Polska i inne kraje są w stanie pomóc Ukrainie na każdym etapie” – wskazał McWhorter podczas debaty „Przygotowanie do pokoju – jak finansować odbudowę”.
Według niego niespodzianką jest, jak dobrze radzi sobie system bankowy na Ukrainie – mimo wojny nie było dnia przerwy w jego funkcjonowaniu. To pokazuje siłę tego sektora, który jest „płynny i mocny”.
„Oczywiście ok. 70% banków należy do państwa, ale mówi się o reprywatyzacji. Prywatne banki także radzą sobie dobrze, nie brakuje płynności, nie potrzebują pomocy od instytucji zagranicznych. Reasumując, sektor bankowy Ukrainy jest w dobrym stanie, a dodatkowo intensywnie pracuje nad ewentualnym wejściem Ukrainy do UE. Jest na bardzo dobrej drodze, by sprostać wymogom tego procesu” – dodał.
Zdaniem McWhortera powinniśmy stworzyć odpowiedni plan i określić skalę pomocy. Wszystkie instytucje powinny połączyć siły i koordynować działania, by pomoc była jak najbardziej efektywna.
Z kolei członek zarządu BGK Mateusz Szczurek zauważył, iż na lepsze zmieniła się struktura gospodarki ukraińskiej. Silniejsze jest także umocowanie Ukrainy w strukturach unijnych.
„Dlatego czas do inwestowania jest dziś, nie możemy czekać na koniec wojny. Niestety nie chcemy inwestować własnych środków, wolimy mieć gwarancje rządowe. Dlatego niestety nie prędko spodziewam się znaczących inwestycji polskich firm. Mamy jednak odpowiednie narzędzia i produkty, które są w stanie wesprzeć przedsiębiorców chcących inwestować na Ukrainie, zwiększając jednocześnie ich komfort. Instrumenty, które wdrażamy, to taki bezpiecznik, stwarza określony poziom bezpieczeństwa” – zapewnił Szczurek.
Z poziomu ukraińskiej gospodarki i jej wizji rozwoju zadowoleni są sami Ukraińcy. Sergiusz Horlach z Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej wyliczył, iż pierwszy raz mamy do czynienia z sytuacją, gdy gospodarkę skierowano na UE. Kiedyś 70% eksportu to była Rosja, dziś ok. 50% to kraje UE.
„Systematycznie się rozwijamy, zdobywamy doświadczenie i kontakty. Nie możemy też zapomnieć, iż ukraińscy przedsiębiorcy nie tylko inwestują przy pomocy instytucji finansowych, ale także reinwestują swoje środki. jeżeli chodzi o potencjalne inwestycje, to wymaga ich przede wszystkim sektor rolny. Jest on na Ukrainie najważniejszy, stanowi ok. 17% PKB i zapewnia ok. 60% wpływów walutowych. Niestety często sprzedajemy produkty podstawowe, więc jest wielki potencjał inwestycji w sektor przetwórczy. Na przykład wpływy z hektara w Polsce są 4 razy większe niż na Ukrainie, więc potencjał dla inwestorów jest ogromny” – wyliczył.
Źródło: ISBnews

5 godzin temu














