Znowu firma Polaka robi globalną karierę. I znowu robi ją… nie z Warszawy, tylko z Helsinek. ICEYE, satelitarny gigant założony przez Polaka Rafała Modrzewskiego, właśnie został wyceniony na ponad 10 miliardów euro. Cztery razy więcej niż pół roku temu. Jeden z najcenniejszych europejskich startupów w historii. Polski mózg, fińska siedziba.
Tydzień temu opowiadałem Wam o ElevenLabs, dwóch Polakach budujących giganta AI w Londynie. Dziś ICEYE z Helsinek. Widzicie ten schemat? Polski talent potrafi zmieniać świat, tylko jakoś rzadko stąd, gdzie się urodził. I to jest pytanie, które warto sobie teraz zadać.
Na szczęście mam jednak też dziś garść historii, które dzieją się NA polskiej giełdzie. Bloober, który z twórcy kameralnych horrorów zamienia się w studio od trzech dużych gier naraz. Allegro, które wchodzi do Ukrainy bez wydawania fortuny. XTPL, które podbija Japonię technologią druku cieńszego niż ludzki włos. Plus rozbieram, czemu EBC właśnie podniósł stopy, a Polska nie ruszyła. Lecimy.
GPW nie przestaje zaskakiwać, a Polak stworzył kolejną firmę wartą 10 mld euro!
ICEYE – kosmiczny sukces polsko-fińskiego deep techu
Zaczynamy od kolejnego sukcesu firm stworzonych przez Polaków… za granicą. Ehhh…. Po zeszłotygodniowym opowiadaniu o ElevenLabs, teraz czas na polsko-fiński ICEYE zamknął jedną z największych rund finansowania w historii europejskiego deep techu.
Firma pozyskała 450 mln euro nowego kapitału, a równolegle dotychczasowi akcjonariusze sprzedali udziały za ponad 550 mln euro. Łącznie operacja przekroczyła więc miliard euro. Wycena całego przedsiębiorstwa skoczyła do ponad 10 mld euro, czterokrotnie więcej niż w grudniu 2025, kiedy wynosiła 2,4 mld euro. To czyni ICEYE jednym z najcenniejszych europejskich startupów w historii.

Warto rozdzielić tu dwie rzeczy: 450 mln euro z emisji akcji trafi bezpośrednio do firmy na dalszy rozwój, natomiast 550 mln euro to sprzedaż udziałów przez dotychczasowych inwestorów, którzy częściowo wychodzą z inwestycji lub zmniejszają zaangażowanie.
Liderem tej rundy jest amerykański General Atlantic. Wśród inwestorów znaleźli się też Nokia, Qatar Investment Authority, TCV oraz fińska państwowa spółka inwestycyjna Solidium. Polski ślad w tabeli akcjonariuszy zostawiają Vinci z grupy Banku Gospodarstwa Krajowego oraz RiO Family Office Rafała Brzoski, obaj byli obecni już w poprzedniej rundzie finansowania.
ICEYE produkuje satelity wyposażone w technologię SAR, radar z syntetyczną aperturą, która pozwala obserwować powierzchnię Ziemi niezależnie od pogody i pory dnia. Konwencjonalne satelity fotograficzne są bezużyteczne, gdy niebo jest zachmurzone. Satelity radarowe ICEYE nie mają tego problemu. Emitują sygnały mikrofalowe i rejestrują ich odbicie od powierzchni Ziemi. Ponieważ mikrofale przenikają przez chmury i nie potrzebują światła słonecznego, obraz jest dostępny w każdych warunkach, 24 godziny na dobę. Rozdzielczość pozwala rozróżnić obiekty wielkości samochodu z odległości setek kilometrów.
ICEYE założyli Polak Rafał Modrzewski i Fin Pekka Laurila w Helsinkach. Pierwszy satelita trafił na orbitę w 2018 roku, wtedy firma skupiała się na klientach cywilnych i komercyjnych, takich jak firmy ubezpieczeniowe monitorujące szkody po kataklizmach.
Przełomem był luty 2022. Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę ICEYE jako jedna z pierwszych firm dostarczyło Ukraińcom satelitarne dane wywiadowcze o ruchach wojsk. To zwróciło uwagę zachodnich rządów i otworzyło drzwi do kontraktów wojskowych. Dziś klientami ICEYE są ministerstwa obrony siedmiu europejskich krajów. Firma ma na orbicie 76 satelitów i jest największym na świecie operatorem konstelacji SAR.
Szczególnie imponuje tempo realizacji kontraktów. W maju 2025 Polska podpisała z ICEYE umowę na trzy satelity wojskowe w ramach programu POLSARIS. Niecały rok później, w marcu 2026, ostatnie dwa satelity trafiły na orbitę w rakiecie Falcon 9 SpaceX. Od podpisania umowy do pełnej gotowości operacyjnej minęło zaledwie 10 miesięcy. To jedno z najszybszych wdrożeń w historii programów kosmicznych. Dla porównania tradycyjne wojskowe satelity szpiegowskie buduje się latami.
Finansowo ICEYE deklaruje, iż przychody w 2025 roku przekroczyły 250 mln euro, EBITDA wyniosła ponad 100 mln euro, a backlog kontraktowy urósł powyżej 1,5 mld euro. To dane komunikowane przez spółkę, nie pełny audytowany raport, ale sam fakt osiągnięcia rentowności w 2025 roku odróżnia ICEYE od wielu startupów defense-tech, które wciąż są na etapie obietnic.
Nowe finansowanie ma pomóc w rozbudowie konstelacji do 80 satelitów do końca 2026 roku i dojściu do tempa produkcji 100 satelitów rocznie od 2028 roku. To kolejny przykład polskiego talentu, który buduje globalną firmę, ale z siedzibą za granicą. Modrzewski i Laurila startowali w Helsinkach, nie w Warszawie. Polska ma coraz więcej historii sukcesu w technologii, ale wciąż za mało z nich wyrasta w kraju. Pytanie, kiedy warunki do budowania tego typu firm będą na tyle dobre, żeby kolejni założyciele nie musieli jechać za granicę, żeby zmienić świat.
Bloober Team – od kameralnych horrorów do globalnych franczyz
Mamy za to chociaż krakowskiego Bloobera, który przyjechał do Los Angeles na Summer Game Fest 2026 i walnął od razu z grubej rury prezentując aż trzy nowe produkcje. Nie jedną, nie dwie, a trzy. To największy pokaz w historii studia i sygnał, iż firma, która jeszcze kilka lat temu kojarzyła się głównie z kameralnymi horrorami, wchodzi na zupełnie inny poziom realizacji.
Największym zaskoczeniem okazało się SAW: Genesis. Asymetryczna gra wieloosobowa osadzona w uniwersum filmowej „Piły”, tworzona we współpracy z Anshar Studios i studiem Lionsgate. To też pierwszy multiplayer w historii Bloober Team. Akcja rozgrywa się blisko sto lat przed wydarzeniami znanymi z filmów. Jeden gracz wciela się w Sędziego, postać, która z czasem stanie się inspiracją dla legendarnego Jigsawa, a pozostali gracze jako Oskarżeni muszą współpracować, żeby przeżyć zabójcze pułapki. Twórcy zapowiadają, iż decyzje graczy będą miały trwałe konsekwencje, a obrażenia postaci wpłyną na dalszą rozgrywkę. Wczesny dostęp ma ruszyć jeszcze w tym roku.
Drugi projekt to Star Trek: Shadow Frontier. Psychologiczny thriller powstający we współpracy z Paramount Pictures. Gracze wcielą się w Ro Laren, znaną fanom uniwersum bohaterkę, której głosu ponownie użyczy aktorka Michelle Forbes. Historia zaczyna się od katastrofy na tajemniczej planecie będącej cmentarzyskiem statków kosmicznych. Bohaterka będzie musiała zmierzyć się z wrogim środowiskiem, potworami i nieznaną istotą próbującą przejąć kontrolę nad jej umysłem. Premiera zaplanowana na 2027 rok. Gra trafi na PC, PlayStation 5, Xbox Series X|S i Nintendo Switch 2. Paramount objął nad tytułem współpracę wydawniczą i marketingową, co oznacza, iż promocja gry nie będzie opierać się wyłącznie na budżecie Bloober Team.
Bloober, który jeszcze kilka lat temu robił tylko symulatory chodzenia. Dziś pracuje równolegle nad kilkoma dużymi tytułami. Jednocześnie mnożnik C/Z dla spółki oscyluje wokół 10x, a kurs akcji cały czas nie dyskontuje tej fundamentalnej zmiany w spółce. Wszystko do czasu.

Trzecią zapowiedzią jest Cronos: Lazarus, czyli duży dodatek do ubiegłorocznego Cronos: The New Dawn. Poprzednia odsłona zgromadziła pół miliona graczy w ciągu trzech miesięcy od premiery, utrzymuje 88% pozytywnych recenzji na Steam i podczas tegorocznej gali Digital Dragons zdobyła trzy statuetki: Best Polish Game, Best Polish Visual Art i Best Polish Game Audio. Lazarus wprowadzi nowego przeciwnika, który będzie dostosowywał swoje zachowanie do stylu gry użytkownika. Babieno wprost mówi, iż Cronos ma być rozwijany przez dłuższy czas i stać się jedną z najważniejszych autorskich marek studia.
Zapowiedzi z SGF wpisują się w szerszą transformację spółki. W kwietniu Bloober Team ogłosił trzy nominacje na najważniejsze stanowiska. Wszystkie jednocześnie, w ramach przygotowań do tego, co zarząd nazywa „najważniejszym okresem w historii spółki”.
Thaine Lyman, nowy Head of Studio, to weteran z ponad 20-letnim doświadczeniem w branży AAA. Przez 17 lat w Activision pracował przy seriach Call of Duty i Destiny, czyli pracował głównie nad strzelankami, a to właśnie mechanika walki była dotychczas najczęściej wskazywaną bolączką gier Bloober Team.
Kolejny pracownik, to Michał Gembicki, nowy Head of Publishing, spędził blisko 20 lat w Grupie CD Projekt, gdzie odpowiadał za dystrybucję i wydawanie gier w Polsce i Europie.
Z kolei Katya Baukova, Director of Business Development, to specjalistka od kreowania marek franczyzowych. Pracowała przy Cyberpunku 2077, gdzie budowała partnerstwa strategiczne z branżą modową i muzyczną, a w Techlandzie zarządzała 40-osobowym zespołem marketingowym Dying Light 2. To dokładnie kompetencje potrzebne do realizacji strategii, którą Bloober zapowiada od miesięcy, czyli budowania franczyz wokół swoich gier i IP. Powieść, muzyka, ubrania, planszówki i tak dalej. Wszystkie dodatkowe elementyn na których można zarabiać mając silną markę i bazę fanów.
Patrząc na ostatnie wyniki finansowe, te na pierwszy rzut oka wyglądają słabo. W Q1 2026 Bloober zanotował stratę operacyjną i stratę netto, pierwszą od ponad roku. Jednak diabeł tkwi w szczegółach.

Amortyzacja wzrosła pięciokrotnie, z 2 do 12 mln zł. To głównie rozliczanie nakładów na Cronos: The New Dawn. Gra wyszła we wrześniu 2025, a skumulowane koszty deweloperskie, dotąd „schowane” na bilansie jako wartości niematerialne, zaczęły być przenoszone do rachunku zysków i strat. Te pieniądze zostały wydane wcześniej, teraz są jedynie przeksięgowywane, więc realnie strata jest bardziej papierowa niż gotówkowa.

Do tego pozostałe przychody operacyjne spadły z 8 mln do 0,5 mln zł. Rok temu pozycję tę zasilały rozliczone dotacje, a w Q1 2026 po prostu nie było takiego zdarzenia. Co ciekawe, w samych przepływach pieniężnych spółka otrzymała z dotacji więcej niż rok temu. Jednak w tym kwartale nie było kamieni milowych, które pozwoliłby je zaksięgować jako przychody, więc efekt rachunkowy wygląda słabo, ale znów nie jest on gotówkowy. Najważniejszy sygnał kwartału to EBITDA, która urosła o prawie 27% rok do roku, a marża EBITDA wzrosła z niecałych 28% do 36%. Gdyby wyeliminować oba efekty księgowe, wynik operacyjny byłby wyższy niż rok temu. Pozycja gotówkowa wzrosła o 25% względem poprzedniego kwartału, a spółka spłaca długi. Bloober zarabia więc realną gotówkę mimo księgowej straty.

Kumulacja trzech zapowiedzi na jednym evencie, nowe kadry z najwyższej półki i solidne przepływy pieniężne, to obraz spółki, która przygotowuje się do kroku naprzód i chociaż inwestorzy mogą być wymęczeni kiszonką na kursie, to Bloober konsekwentnie się rozwija i trudno czepiać się samej działalności operacyjnej.
Ja nie do końca, wobec tego wszystkiego rozumiem słabość kursu Bloobera, a skoro tak, to nie mam problemu z tym, żeby powiększyć w nim pozycję w publicznym portfelu emerytalnym, jaki dla was prowadzę w XTB. Akurat jest tam trochę wolnych środków z comiesięcznej dopłaty. Portfel dobrał więc akcje Bloobera za ok 1800 zł, a za pozostałe wolne 1200 zł dobrał do portfela więcej akcji Microsoft, bo nie lubię, jak gotówka leży i się marnuje. Sam portfel też radzi sobie bardzo dobrze i w tej chwili wykręcił już dla was niemal 35% stopy zwrotu w zaledwie niecałe 9 miesięcy.
Solidny wynik, z którego jestem tutaj zadowolony, bo i obsunięcia portfela były minimalne pomimo rynkowych zawirować, więc każdy z was powinien sobie z tym psychicznie poradzić. Taka specyfika portfela emerytalnego. Sukces na razie więc jest, a wy sami, jeżeli chcecie taki sukces starać się powtórzyć, to pamiętajcie o tym, iż wszystkie instrumenty niezbędne do odtworzenia takiego portfela są dostępne na pewno na koncie w XTB.
Allegro – ekspansja na Ukrainę bez przepalania gotówki
Solidny krok do przodu robi też Allegro, które przygotowuje kolejny etap w ekspansji zagranicznej. Po Czechach, Słowacji i Węgrzech polska platforma wchodzi na rynek ukraiński. Tym razem jednak nie uruchamia lokalnego marketplace’u. Zamiast tego wykorzystuje istniejącą infrastrukturę, żeby umożliwić polskim sprzedawcom bezpośrednią sprzedaż do klientów w Ukrainie.
Latem ruszy Allegro International Ukraina. Za odbiór przesyłek w Polsce będzie odpowiadał Allegro One Kurier, formalnościami celnymi zajmie się należąca do grupy agencja celna One Customs, a dostawy po ukraińskiej stronie zapewni Nova Post, czyli lider tamtego rynku kurierskiego. Projekt jest już testowany przez wybranych partnerów handlowych. Jak podkreślił prezes Marcin Kuśmierz: „To projekt realizowany niskim kosztem, bez konieczności ponoszenia dużych nakładów inwestycyjnych na starcie. Wykorzystujemy elastyczność naszej platformy i istniejącą infrastrukturę partnerów”.
To coś, co inwestor lubi słyszeć. Potencjał wzrostu i szansa na nowe rynki, ale bez przepalania dużej ilości gotówki.
Ukraiński rynek e-commerce liczy około 11,5 mln aktywnych użytkowników, a w latach 2022–2024 liczba zamówień internetowych wzrosła czterokrotnie. Dla porównania w Polsce Allegro cały rynek liczy około 27 mln aktywnych użytkowników, a ponad 15 mln korzysta z Allegro. Jednak rynek Ukraiński rośnie szybciej, bo adopcja jest tam mniejsza.
To znaczy, iż cały czas mniejszy odsetek społeczeństwa korzysta z sklepów internetowych, więc jest więcej przestrzeni do ich dalszego pozyskiwania. To nie jest więc rynek, który Allegro musi budować od zera popyt już istnieje, a model cross-border pozwala testować go bez dużego ryzyka finansowego.

Wejście na Ukrainę wpisuje się w szerszy obraz, bo zagraniczne platformy Allegro właśnie mocno przyspieszają. W Q1 2026 platformy allegro.cz, allegro.sk i allegro.hu osiągnęły 67% wzrostu GMV rok do roku, znacząco więcej niż 49% w Q4 2025. Przychody tego segmentu rosły natomiast jeszcze szybciej i też odnotowały istotne przyśpieszenie.

Na konferencji wynikowej CFO Jonathan Eastick opisał dokładnie mechanizm „koła zamachowego”, który napędza ten wzrost. Warto go rozumieć, bo wyjaśnia, dlaczego przyspieszenie może być trwałe.
1. Zaufanie klientów rośnie, konsumenci w Czechach, Słowacji i na Węgrzech trzy lata temu nie mieli do czynienia z platformą handlową o tak ogromnym wyborze markowych produktów. Potrzebowali czasu, żeby się przekonać do tego konceptu. Wcześniej kupowali wszystko z randomowych sklepów po wpisaniu nazwy produktu w Google.
2. Częstotliwość zakupów rośnie. Najstarsze kohorty klientów dochodzą już do 10 zakupów rocznie, podczas gdy w Polsce średnia to ponad 20.
3. Konwersja się poprawia. Ruch na stronie wzrósł o 25%, ale GMV o 67%, co oznacza, iż klienci odwiedzający platformę dużo częściej finalizują zakup niż kiedyś.
4. Koszt pozyskania klienta spada. Lepsza konwersja sprawia, iż Google obniża cenę za kierowanie ruchu, a coraz więcej klientów wraca samodzielnie, bezpośrednio przez aplikację, bez potrzeby płacenia za reklamę.
5. Więcej klientów i lepsza konwersja sprawia, iż przybywają nowi sprzedawcy. Zarówno lokalni, jak i polscy co poszerza ofertę i przyciąga kolejnych kupujących.
Allegro za granicą zaczyna budować ten sam efekt sieciowy, który działa w Polsce, a Ukraina może być kolejnym obszarem ekspansji.
XTPL – nanodruk, Japonia i droga do przemysłowego wdrożenia
W ogóle to jest jakiś tydzień sukcesów polskich spółek. XTPL, właściciel technologii ultraprecyzyjnego nanodruku, ogłosił zawarcie umowy sprzedaży modułu UPD z japońskim producentem zautomatyzowanych urządzeń przemysłowych dla sektora elektroniki i półprzewodników. Nazwa klienta nie została ujawniona, wiadomo jednak, iż jest notowany na japońskiej giełdzie. Wartość zamówienia również pozostaje nieznana, a dostawa ma być zrealizowana w IV kwartale 2026 roku.

To o tyle istotne, iż zamówienie poszerza pipeline wdrożeniowy XTPL o zupełnie nową geografię, Japonię, i dotyczy najbardziej zaawansowanego, czwartego etapu procesu komercjalizacji, czyli budowy prototypowej maszyny przemysłowej zintegrowanej z modułem UPD. Kolejny, piąty etap to już decyzja o wdrożeniu przemysłowym. Moduł będzie testowany w procesach yield management, poprawy uzysków produkcyjnych, dla zaawansowanych obwodów drukowanych HDI/UHDI PCB oraz podłoży dla półprzewodników w obszarze advanced packaging. Kluczowym elementem jest wykorzystanie miedzi jako materiału przewodzącego. Jak podkreśla prezes Filip Granek, precyzyjne dozowanie miedzi jest znacznie trudniejsze technologicznie niż druk srebrem i „żadna firma na świecie nie operuje tak wysokim poziomem precyzji, jaki osiągnął zespół XTPL”.
Żeby zrozumieć wagę tego zamówienia, warto cofnąć się i wyjaśnić, czym adekwatnie zajmuje się XTPL. Spółka od dekady rozwija technologię nanodruku opartą na specjalnej głowicy drukującej wyposażonej w dyszę, która nanosi tusz na podłoże, tworząc struktury o szerokości zaledwie 1 mikrometra. Dla porównania, większość dostępnych na rynku metod druku materiałów elektronicznych z trudem osiąga precyzję 20 mikrometrów. UPD jest jedyną technologią na świecie, która łączy tak małe rozmiary z tak dużą lepkością wykorzystywanego tuszu.
Obecnie technologia XTPL znajduje najszersze zastosowanie w produkcji wyświetlaczy. Spośród czterech najważniejszych projektów na najbardziej zaawansowanym etapie wdrożenia, trzy dotyczą branży wyświetlaczy FPD, moduły UPD są integrowane z dużymi maszynami przemysłowymi, gdzie odpowiadają za naprawę defektów na linii produkcyjnej. W przyszłości urządzenia UPD mogą znaleźć zastosowanie w produkcji miniaturowych wyświetlaczy o wysokiej rozdzielczości, na przykład do inteligentnych okularów. Czwarty projekt to kooperacja z klientem z Tajwanu w branży advanced packaging, sposobu montażu i integracji układów scalonych, który pozwala na lepszą wydajność, mniejsze rozmiary i niższe zużycie energii niż tradycyjne metody. Japońskie zamówienie jest więc piątym zaawansowanym projektem w pipeline, i pierwszym, który nie znajdował się tam wcześniej. Klient sam zgłosił się po wstępnej ewaluacji i od razu zdecydował się na budowę prototypowej maszyny.
Głównym źródłem przychodów XTPL pozostaje na razie sprzedaż urządzeń demonstracyjnych Delta Printing System (DPS), trafiają one zarówno do firm testujących technologię, jak i do instytutów badawczych. Do tego dochodzą materiały eksploatacyjne, tusze i dysze, kupowane przez klientów w okresie użytkowania. Jednak w przyszłości największe znaczenie ma odgrywać trzecia noga biznesu: sprzedaż modułów UPD do wdrożeń przemysłowych. I właśnie japońskie zamówienie to kolejny krok w tym kierunku.
Spółka wciąż notuje wielomilionowe straty, a kurs od szczytu w lipcu 2023 spadł o 73%. Jednak zamówienie z Japonii dało oddech cenom akcji, które wzrosły o ponad 15% na jednej sesji.

Znajdziesz tam więcej wartościowych treści o inwestowani, giełdzie i rynkach.
DNA Rynków – merytorycznie o giełdach i gospodarkach
EBC kontra RPP – różne decyzje, różna inflacja i reputacja
To na sam koniec teraz jeszcze słowo o stopach procentowych, bo tutaj w Europie już tak różowo nie jest.
Europejski Bank Centralny podbił stopy procentowe o 25 punktów bazowych, a Rada Polityki Pieniężnej spokojnie utrzymuje stopy bez zmian. Może się to wydawać dziwne biorąc pod uwagę, iż to Europa zachodnia ma większe problemy ze wzrostem gospodarczym, a podwyżki stóp tylko mogą go dobić.
Jednocześnie przedstawiciele RPP sugerują nawet, iż w Polsce szybciej zobaczymy dalsze obniżki stóp niż ich wzrost.
Po tym jak we wtorek Gabriela Masłowska oceniła, iż prawdopodobieństwo obniżek stóp przewyższa szanse na podwyżki, Ireneusz Dąbrowski poinformował, iż wobec stabilnych perspektyw inflacyjnych zacieśnienie polityki pieniężnej nie jest w tej chwili rozważane. Dąbrowski ocenił, iż inflacja powinna pozostać w przedziale akceptowalnych odchyleń od celu, przez co podwyżki stóp procentowych nie będą potrzebne, a jeżeli ryzyko geopolityczne się zmniejszy, to znajdzie się choćby przestrzeń na obniżki stóp.
Pytanie więc dlaczego EBC podnosi w czerwcu stopy, a RPP nie? Żeby zrozumieć, dlaczego tak się dzieje, warto spojrzeć na dane z obu stron.
Zacznijmy od Polski. Majowy odczyt inflacji CPI przyniósł bardzo dużą pozytywną niespodziankę. Inflacja spowolniła do 3,1% rok do roku zamiast przyspieszyć do oczekiwanych przez rynek 3,7%. W ujęciu miesięcznym ceny spadły o 0,3%. Głównym źródłem zaskoczenia były ceny żywności, które sezonowo w maju zwykle rosną. Tymczasem w tym roku GUS zaraportował ich spadek aż o 1% miesiąc do miesiąca. To najgłębszy majowy spadek od co najmniej 15 lat.

Drugim istotnym elementem była niższa od oczekiwań inflacja bazowa. Szacunki wskazują, iż utrzymała się blisko 3,0%, wobec spodziewanego przyspieszenia do 3,3%. Jak na razie nie widać wyraźnego rozlewania się kryzysu paliwowego na szerszą część koszyka inflacyjnego.
Do tego krajowa koniunktura gospodarcza nie generuje istotnej wewnętrznej presji cenowej. Dynamika wynagrodzeń jest najniższa od 5 lat, a zatrudnienie spada o 0,9% rok do roku.

W strefie euro obraz wygląda inaczej. Dane za maj wskazują, iż inflacja HICP wzrosła do 3,2% rok do roku. Z kolei inflacja bazowa wyniosła 2,5% r/r, o 0,3 p. proc. powyżej odczytu z kwietnia (i powyżej konsensusu prognoz). To z perspektywy EBC najmniej korzystna informacja.

Tak więc odczyty inflacyjne to pierwsza i najważniejsza różnica, ale nie jedyna. Druga rzecz to… historia. EBC ma znacznie większe parcie, żeby nie być znowu spóźnionym, tak jak 4 lata temu. W 2022 roku to właśnie EBC zaczął podnosić stopy później niż RPP w Polsce, jednocześnie za późno reagując na narastającą inflację. Koszty reputacyjne tamtej decyzji wciąż ciążą członkom rady.

Rok 2026 będzie szóstym z kolei, w którym EBC nie realizuje celu inflacyjnego, więc nie może pozwolić sobie na ignorowanie faktu, iż inflacja rośnie. Czy podwyżka stóp będzie decyzją dobrze uzasadnioną merytorycznie? Biorąc pod uwagę w jakiej sytuacji jest gospodarka zachodniej Europy, to moim zdaniem nie. Jednak kiedy w grę wchodzą względy reputacyjne, to banki centralne mogą mieć problem z odpowiednim wypośrodkowaniem decyzji.
RPP jest w zupełnie innej sytuacji. Nie musi udowadniać, iż reaguje szybko, bo cztery lata temu faktycznie zareagowała szybciej i bardziej stanowczo niż EBC i Fed. Ma więc mniejszą presję reputacyjną. Do tego dane inflacyjne dają jej komfort, bo jak już powiedziałem majowy odczyt sprawia, iż rozważania o podwyżce stóp można odłożyć na półkę.
Do zarobienia,
Piotr Cymcyk

13 godzin temu
Obserwuj 




![Majchrzak: był o krok od odwrócenia meczu. Zobacz skrót meczu z Lehecką [WIDEO]](https://i.iplsc.com/-/000MXPIGBAGH3XGJ-C461.jpg)


