Granica pomiędzy klasą średnią, a średnią wyższą. Czy już ją przekroczyliśmy?

oszczednymilioner.pl 1 tydzień temu

W jednym z komentarzy postawiono tezę, iż należę do klasy wyższej średniej. Trochę się zdziwiłem, ale postanowiłem pogrzebać w danych socjoekonomicznych. I do czego doszedłem?

Kryteria ekonomiczne.

Że jestem w klasie średniej wyższej i nie jestem. o ile brać pod uwagę tylko moje zarobki, oczywiście mam swoje miejsce w tej grupie. Zarabiam bowiem pomiędzy 150% mediany a 200% dochodów w Polsce (wynosi ona ok. 7200 zł, więc granica to 10.800-14.400 zł).

Jeżeli weźmiemy pod uwagę zarobki małżonków podzielone na dwa, znajduję się poniżej granicy klasy średniej wyższej, bo moja żona zarabia słabo.

Natomiast, gdyby przyjąć kryterium OECD czyli dochód na członka rodziny w tej wysokości, także wypadam z gry. Utrzymuję bowiem dwóch synów, studenta we Wrocławiu i czternastolatka. A wzór na klasę średnią wyższą wygląda tak:

dochód gospodarstwa domowego/ √liczby członków >od 150% mediany dochodów

W moim przypadku, pierwiastek kwadratowy z 4 czyli dwa.

I znowu wychodzę poniżej granicy klasy wyższej średniej.

Kryteria majątkowe

Majątek netto – posiadanie znacznych oszczędności, nieruchomości wolnych od kredytów hipotecznych oraz portfela inwestycyjnego.

I tu oczywiście się mieszczę. Nie mam kredytu, za to spore oszczędności plus inwestycje w różnych aktywach.

Kryteria socjologiczne.

Pierwsze – zajmowane stanowisko. Jako specjalista, mieszczę się w klasie wyższej. Ale moja żona – już nie, bo ekspertem nie jest.

Drugie – styl życia. I tutaj w zasadzie odpadam. Prywatna edukacja nigdy nie była moim konikiem. Częsty wypoczynek zagraniczny (więcej niż raz w roku), też mnie nie dotyczy. Uczestnictwo w kulturze wysokiej – tak. Posiadanie pakietów medycznych – nie.

Wnioski. Jestem jak kot Schrödingera zarówno w klasie średniej wyższej, jak i poza nią. Osobiście, czuje się związany z klasą średnią, przede wszystkim stylem życia. Poza zamiłowaniem do muzyki fortepianowej kompletnie brak mi składników przynależności do klasy wyższej średniej. Podobnie z dochodami – jako rodzina nie przynależymy do poziomu ekspertów, od kiedy porzuciłem drugi etat. Z kolei majątek sytuuje nas zdecydowanie powyżej „zwykłej klasy średniej” – nie mamy żadnych kredytów, za to aktywa finansowe i nieruchomości.

Idź do oryginalnego materiału