GSK wraca na rynek leków onkologicznych

1 godzina temu

GSK kupuje notowaną na amerykańskiej giełdzie spółkę Nuvalent produkującą leki onkologiczne. Wartość transakcji wyniesie 10,6 mld dolarów i jest to największe od lat tego typu przejęcie koncernu. W tle rywalizacja GSK z AstraZeneca o rynek leków onkologicznych.

Według oświadczenia GSK koncern zapłaci gotówką 124 dolary za akcję Nuvalent. Stanowi to 40% marżę w stosunku do ceny zamknięcia spółki z 9 czerwca br. Łączna inwestycja GSK, po odliczeniu pozyskanej gotówki, szacowana jest na 9,4 mld dolarów. Nuvalent, firma z siedzibą w Cambridge w stanie Massachusetts, ma tak istotne portfolio leków onkologicznych, iż jej przejęcie oznaczać będzie znaczące rozszerzenie portfolio leków onkologicznych GSK. Powrót na ten rynek jest jednym ze znaczących celów nowego prezesa zarządu Luke’a Mielsa, który całkowicie przebudował strategię koncernu – zarówno krótko- jak i długookresową. GSK bowiem sprzedało niemal całe swoje portfolio onkologiczne w ramach wymiany aktywów z Novartis w 2014 roku.

Miels, który przejął stery firmy na początku tego roku od Emmy Walmsley, odszedł od dotychczasowej strategii GSK polegającej na zawieraniu mniejszych łączonych umów oraz partnerstw ze średniej wielkości firmami i obiecującymi startupami. Nowy prezes chce także przekonać inwestorów, iż GSK do 2031 roku może osiągnąć ponad 40 mld funtów przychodów, drogą wzmocnienia i rozszerzenia swojego portfolio lekowego i wyrównać zyski po wygaśnięciu patentów na jeden największych blockbusterów – lek na HIV, dolutegrawir – co stanie się w 2028 roku.

GSK, jak do tej pory było firmą dość zachowawczą, bez skłonności do podejmowania ryzyka i korzystającą z niszowych aplikacji lekowych, co zapewniało powodzenie na rynku, ale w końcu spowodowało sceptycyzm inwestorów co do możliwości kreatywnych tworzenia nowych przełomowych leków w ramach koncernu. Luke Miels na stanowisku prezesa koncernu od razu zapowiedział „wielkie zmiany” w tym zakresie.

I rzeczywiście – w styczniu GSK zawarło wartą 2,2 mld dolarów umowę o zakupie amerykańskiej firmy biotechnologicznej Rapt Therapeutics, która opracowuje leki na choroby zapalne i immunologiczne. Ponadto pozyskało lek na nadciśnienie płucne w ramach innej transakcji.

Obecny ruch wywołał pewną dezorientację ze strony inwestorów: akcje GSK spadły na londyńskiej giełdzie aż o 3,9%. Z kolei akcje Nuvalent, jako firmy, która opracowuje ukierunkowane terapie dla pacjentów onkologicznych, zwłaszcza z różnymi postaciami raka płuc, w obrocie przedsesyjnym wzrosły o 39% do około 123 dolarów. Jednak to nie tyle wzrost, ile powrót do wzrostów, bo w tym roku akcje firmy spadły o 12%, co daje jej wartość rynkową około 7 mld dolarów. Przyczyną tego spadku, jak można było się domyślić, był brak odpowiednich funduszy na dalsze badania i testy kliniczne nowych terapeutyków onkologicznych.

Luke Miels atakowany przez analityków, iż „przepłaca za niezbyt dobrze znane portfolio lekowe” bronił wyceny przejęcia amerykańskiej spółki twierdząc na telekonferencji, iż firma „zastosowała dużą dyscyplinę finansową zarówno w procesie negocjacyjnym, jak i w zakresie integracji i zarządzania długiem”. Według niego istotne jest, iż przejęcie oferuje „znaczące nowe opcje leczenia” dla pacjentów z rakiem płuc i tworzy platformę do rozszerzenia eksperymentalnego koniugatu przeciwciało-lek Ris-Rez, który jest w tej chwili w zaawansowanej fazie testów. Zauważył także, iż GSK przyspieszy rozwój nowych leków wywodzących się z Nuvalent, ale i zarazem pozyska aktywa w zaawansowanej fazie badań, które wzmocnią portfolio GSK.

Jak jednak napisał w nocie James Gordon, analityk Barclays, „rozmiar transakcji jest nieco większy niż naszym zdaniem oczekiwał rynek”, zaś analitycy francuscy z giełdy w Paryżu nazwali transakcję „pokerową”.

„Przejęcie Nuvalent przez GSK przyspiesza rozwój w dziedzinie leczenia raka płuc, ale cena 10,6 mld dolarów nie pozostawia wiele miejsca na potknięcia” – poparł ich Javier Manso Polo, starszy analityk branżowy w Bloomberg Intelligence.

Transakcja określana kodowo „Nashville” jest postrzegana jako pozyskanie „trzech aktywów w jednym” z dwoma lekami bliskimi wprowadzenia na rynek. „Ryzyko jest w dużej mierze wyeliminowane na polu naukowym i skupiamy się na finalizacji klinicznej” – odpowiedział analitykom Miels, dodając, iż GSK rozmawiał z ponad 300 lekarzami, aby lepiej zrozumieć potencjał leków i przekonać się, iż możliwości związane z Nuvalentem są „znaczące i istotne”.

Rzeczywiście, aż dwa z trzech leków pozyskiwanych w tej transakcji przez GSK znajdują się już w zaawansowanej fazie badań klinicznych, a koncern może liczyć, iż amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) podejmie decyzję o zatwierdzeniu regulacyjnym jeszcze w tym roku. jeżeli zostaną zatwierdzone, oba leki mogą się stać blockbusterami i lekami pierwszego wyboru dla pacjentów z niedrobnokomórkowym rakiem płuca, u których istnieją specyficzne mutacje, zwykle występujące u osób niepalących. Akurat te postacie nowotworów trudno poddają się leczeniu.

Jeden z leków, neladalkib, może się stać konkurentem dla leku Lorbrena firmy Pfizer, jednak na razie jego pełne wykorzystanie blokuje stwierdzona w testach wysoką toksyczność dla wątroby, co oznacza konieczność przeformułowania, na co zwróciły uwagę portale branżowe jak Fiercepharma oraz Bloomberg Intelligence.

„Oba leki będą konkurować na dojrzałych rynkach, gdzie Lorbrena i Ibtrozi firmy Nuvation stawiają wysokie wymagania” – zauważył w nocie analityk BI Javier Manso Polo, dodając, iż cena również „zwiększa potrzebę skutecznego wdrożenia, zróżnicowania i szerszej ekspansji na rynku leków”.

W strategii GSK widać wyraźny zwrot w kierunku leków onkologicznych, co pokazuje rosnące portfolio leków firmy, zaś przychody ze sprzedaży w tym obszarze terapeutycznym wzrosły o 43% do niecałych 2 mld funtów w porównaniu z 2024 rokiem. Nie jest to jeszcze dużo, bowiem leki onkologiczne stanowią około 6% całkowitej sprzedaży GSK wynoszącej 32,7 mld funtów, a są z zasady dość drogie.

Prezes GSK przyznaje także, iż koncern dąży w segmencie leków onkologicznych do zmniejszenia różnicy stosunku do największego rywala, jakim jest AstraZeneca. Ma jeszcze sporo do odrobienia w tym zakresie, bowiem notowana na giełdzie londyńskiej anglo-szwedzka grupa ma aż 44% całkowitej sprzedaży z tej grupy leków.

Luke Miles ma osobiście na pieńku z AstraZeneca, co wprowadza do tej rywalizacji pewien element personalny. Otóż w 2024 roku prezes Astry, Pascal Soriot, pracował nad uczynieniem z firmy potentata w dziedzinie leków onkologicznych. Miels był jego protegowanym i mówiło się, iż może zostać następcą Soriota. Wskutek rozgrywek w zarządzie w 2017 roku kilku dyrektorów odeszło jednak z Astry, w tym Miels, dyrektor wykonawczy koncernu na Europę. Tylko w jego przypadku zarząd Astry zareagował gwałtownie, Miels bowiem odszedł, aby pokierować działem farmaceutycznym GlaxoSmithKline.

AstraZeneca skierowała sprawę Mielsa do sądu twierdząc, iż doszło do naruszenia umowy.

„Wszczęto postępowanie w celu uzyskania nakazu potwierdzającego, iż pan Miels jest zobowiązany do przestrzegania warunków umowy o pracę” – poinformowała w oświadczeniu rzeczniczka Astry. Cała jednak sprawa rozmyła się w ugodzie pozasądowej, a Miels nie tylko, iż utrzymał swoje stanowisko, ale został w końcu prezesem GSK, nie żywiąc jednak ciepłych uczuć dla swojego byłego pracodawcy.

Transakcja GSK z Nuvalent ma być sfinalizowana w III kw. 2026 roku po uzyskaniu zgód organów regulacyjnych poprzez gotówkę oraz z nowych i istniejących linii kredytowych. Według oświadczenia koncernu może „mieć niski, jednocyfrowy procentowy wpływ na zysk netto na akcję w latach 2026-2028”. Ponadto nie będzie ona miała wpływu na rating kredytowy GSK oraz prognozę wzrostu zysku netto na akcję na poziomie 7-9% na cały rok 2026, ale ma zwiększyć sprzedaż i zysk operacyjny w 2027 roku oraz zysk netto na akcję w 2029 roku.

Idź do oryginalnego materiału