Brzmi jak scenariusz do koreańskiego thrillera, ale to rzeczywistość. Haker, który ukradł bitcoiny bezpośrednio spod nosa prokuratorów, zdecydował się zwrócić łup. Dobrowolnie.
Co więcej, historia kradzieży oddanych już bitcoinów to sztandarowy przykład, iż w cyberbezpieczeństwie przez cały czas najsłabszym ogniwem jest… człowiek.
Haker wykorzystał ludzki błąd – jak doszło do kradzieży?
Cofnijmy się do sierpnia ubiegłego roku. Śledczy z Gwangju District Prosecutors’ Office prowadzili sprawę dotyczącą nielegalnej platformy hazardowej. W trakcie działań operacyjnych zabezpieczyli kryptowaluty i tu zaczyna się historia, która powinna trafić do podręczników bezpieczeństwa jako przykład tego, czego absolutnie nie robić.
Jeden z pracowników biura wszedł na stronę, która okazała się sprytnie spreparowaną phishingową pułapką i… wpisał frazy seed do portfela z dowodami. To jak zostawić klucz do sejfu na drzwiach. Efekt? Zniknięcie BTC wartych wówczas ponad 21 mln USD przeszło niezauważone aż do grudnia, kiedy prokuratura zorientowała się, iż po prostu nie ma już tego, co miała mieć. Dowody zbrodni wyparowały, podobnie jak nadzieje pracownika na awans
SOUTH KOREA RECOVERS $21.4M IN STOLEN BITCOIN AFTER HACKER RETURNS FUNDS
South Korean prosecutors recovered $21.4M in stolen Bitcoin after a hacker returned 320.8 BTC to authorities, following a phishing attack that occurred last year.
This matters because it signals law… pic.twitter.com/Sui4SVE7f6
Zwrot, którego nikt się nie spodziewał
We wtorek haker zwrócił na prokuratorski portfel 320,8 BTC. Dlaczego? Oficjalnie wiadomo tylko tyle, iż służby zablokowały możliwość realizowania transakcji z giełdami scentralizowanymi powiązanymi z portfelem sprawcy. Mówiąc wprost – skradzione środki stały się praktycznie niesprzedawalne. Zimna kalkulacja zrobiła swoje.
Tożsamość hakera przez cały czas pozostaje nieznana. Prokuratura przekazała odzyskane BTC na lokalną giełdę i zapowiada dalsze dochodzenie.
Większy problem: Korea ma kłopot z zarządzaniem skonfiskowanymi aktywami
To nie jest odosobniony incydent. W ślad za sprawą z Gwangju wyszło na jaw, iż stołeczna policja z dzielnicy Gangnam (tak, to ta dzielnica, którą kojarzysz z koreańskiego hitu) zgubiła 22 BTC przechowywane na zimnym portfelu od 2021 roku. Tak po prostu.
Gyeonggi Bukbu Provincial Police Agency potwierdziła wszczęcie wewnętrznego dochodzenia mającego ustalić okoliczności wycieku i ewentualny udział osób z wewnątrz struktury. Sprawa wywołała ogólnokrajowy przegląd procedur zarządzania cyfrowymi aktywami przez organy ścigania, co powinno było nastąpić dużo wcześniej.
Uczciwy haker, to lekcja dla wszystkich
Historia z Korei Południowej to doskonały przypadek ilustrujący, iż choćby instytucje dysponujące uprawnieniami śledczymi mogą paść ofiarą elementarnych błędów w bezpieczeństwie cyfrowym. Phishing, brak procedur i adekwatnego nadzoru nad cold walletami – to nie są problemy zaawansowane technicznie. To podstawy, które zawiodły.
A haker? Oddał BTC, bo nie miał wyjścia. Ale i tak wygrał coś cennego – anonimowość.

1 dzień temu




![Rzeszów: procesja Drogi Krzyżowej w pierwszy piątek Wielkiego Postu [GALERIA]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/02/mid-26220569.jpg)
![„Jesteś”: Młodzieżowy zespół Fatimes stworzył nową pieśń na Wielki Post [+WIDEO]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/02/Screenshot-2026-02-20-at-14-16-26-Fatimes-Jestes-feat.-Wojciech-Czemplik-Robert-Jaskulski-YouTube.png)
![Nowa Droga Krzyżowa w Bazylice św. Piotra [+GALERIA]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/02/2026.02.20-Nuova-Via-Crucis-San-Pietro-1.jpg)
