Hossa na Wall Street odpowiada za niemal połowę wzrostu inflacji bazowej PCE w USA, a nie szok energetyczny

2 godzin temu

Lipcowy raport PCE dostarcza kilka dowodów na to, iż wcześniejszy szok energetyczny szeroko przenika do inflacji bazowej w USA. Wskaźnik PCE ogółem wzrósł o 0,2% miesiąc do miesiąca i 3,7% rok do roku, natomiast bazowy PCE zwiększył się odpowiednio o 0,2% i 3,3%, zgodnie z zaokrąglonymi danymi Bureau of Economic Analysis (BEA). Energia przez cały czas podbijała roczną dynamikę inflacji ogółem, jednak jej miesięczny wpływ był już ujemny, ponieważ ceny dóbr energetycznych spadły o 2,7%.

Zniekształcenie inflacji bazowej przez usługi finansowe

Ceny usług zarządzania portfelem inwestycyjnym i doradztwa inwestycyjnego wzrosły w lipcu o 5,6%. Wykorzystując aktualne wagi wydatków jako przybliżenie, można oszacować, iż ta pojedyncza kategoria odpowiadała za około 0,12 pkt proc. z miesięcznego wzrostu bazowego PCE o 0,25%, czyli blisko 48% całego wzrostu.

Skala tego zjawiska wydaje się być istotna. Znaczna część wzrostu inflacji bazowej wydaje się wynikać więc z wyższych opłat pobieranych od rosnącej wartości aktywów znajdujących się pod zarządzaniem, a nie z szerokiego przyspieszenia wzrostu cen dóbr i usług konsumpcyjnych.

Związek z Wall Street ma charakter mechaniczny. Wiele opłat za zarządzanie aktywami jest naliczanych jako procent wartości portfela klienta. Gdy ceny akcji i innych aktywów rosną, zwiększa się również wartość aktywów pod zarządzaniem, co podnosi przychody z opłat, choćby jeżeli sama stawka procentowa pozostaje bez zmian. Metodologia BLS dotycząca cen usług zarządzania portfelem uwzględnia tę zależność od stóp zwrotu osiąganych na rynku aktywów.

Efekty drugiej rundy przez cały czas nie są potwierdzone

Kategorie najbardziej narażone na wpływ kosztów paliw nie wykazują jeszcze wspólnego trendu wzrostowego. Ceny dóbr spadły w lipcu, ceny żywności spożywanej w domu nieznacznie się obniżyły, koszty transportu lotniczego pozostały praktycznie bez zmian, a ceny usług restauracyjnych i noclegowych lekko spadły. Koszty związane z mieszkaniami i ochroną zdrowia przez cały czas rosły, jednak same w sobie nie są dowodem na przenoszenie się wzrostu cen energii na pozostałe obszary gospodarki.

Lipcowy odczyt inflacji bazowej na pierwszy rzut oka wygląda na wysoki, jednak struktura danych wydaje się wskazywać, iż presja cenowa nie była szeroko rozłożona. Dopiero ponowny wzrost cen energii połączony z trwałymi podwyżkami kosztów transportu, usług gastronomicznych, dóbr bazowych oraz usług niezwiązanych z sektorem finansowym stanowiłby bardziej przekonujący dowód na występowanie efektów drugiej rundy. Lipcowe dane jeszcze tego nie potwierdzają.

Idź do oryginalnego materiału