IEA proponuje rekordowe w historii uwolnienie rezerw strategicznych ropy naftowej

2 godzin temu

Międzynarodowa Agencja Energetyczna zaproponowała swoim 32 państwom członkowskim bezprecedensowe uruchomienie strategicznych rezerw ropy naftowej. jeżeli plan zostanie zatwierdzony w środę, będzie to największa tego typu operacja w ponad półwiecznej historii organizacji. Stawka jest ogromna – rynki energetyczne przeżywają najpoważniejszy szok podażowy od lat, a ceny ropy w ciągu niespełna dwóch tygodni wystrzeliły z okolic 70 dolarów za baryłkę do niemal 120 dolarów.

Informację o propozycji IEA podał we wtorek wieczorem „Wall Street Journal”, powołując się na urzędników zaznajomionych ze sprawą. Według ustaleń agencji Reuters plan przewiduje uwolnienie wolumenu większego niż 182 miliony baryłek, które kraje członkowskie wspólnie wyrzuciły na rynek w dwóch turach w 2022 roku, po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Stany Zjednoczone naciskają na jeszcze ambitniejszy wariant – w grę wchodzi od 300 do 400 milionów baryłek, czyli 25–30 proc. łącznych rezerw strategicznych państw IEA, szacowanych na około 1,2 miliarda baryłek. Dodatkowe 600 milionów baryłek znajduje się w zapasach komercyjnych utrzymywanych na mocy zobowiązań rządowych.

Propozycja trafiła na stół podczas nadzwyczajnego posiedzenia przedstawicieli energetycznych 32 państw członkowskich, zwołanego we wtorek przez dyrektora wykonawczego IEA Fatiha Birola. Procedury agencji przewidują, iż plan wejdzie w życie, jeżeli żaden z członków nie zgłosi sprzeciwu. Wystarczy jednak protest jednego kraju, by opóźnić cały proces. Decyzja ma zapaść w środę – wcześniej, o godzinie 15:00, odbędzie się dodatkowe spotkanie ministrów energii państw G7.

Punkt zapalny globalnej energetyki

Bezpośrednim powodem tego bezprecedensowego kroku jest niemal całkowite zablokowanie żeglugi przez Cieśninę Ormuz, wąskie gardło między Zatoką Perską a otwartym oceanem. W normalnych warunkach przepływa tędy około jedna piąta światowej konsumpcji ropy naftowej – mniej więcej 20 milionów baryłek dziennie. Od czasu rozpoczęcia pod koniec lutego operacji militarnej USA i Izraela przeciwko Iranowi ruch tankowców praktycznie zamarł. Iran odpowiedział na ataki groźbami zaminowania cieśniny i uderzeniami odwetowymi na cele w regionie Zatoki, co zdezorganizowało eksport nie tylko irańskiej, ale także saudyjskiej, kuwejckiej i emirackiej ropy.

Bez wątpienia mamy do czynienia z największym zakłóceniem dostaw ropy w historii. Według szacunków z rynku zniknęło netto około 14 milionów baryłek dziennie zdolności eksportowej, choć Arabia Saudyjska częściowo przekierowała swoje dostawy – około 6 milionów baryłek dziennie – alternatywną trasą przez Morze Czerwone. Szef Saudi Aramco Amin Nasser ostrzegł we wtorek, iż przedłużanie się konfliktu będzie miało „katastrofalne konsekwencje” dla globalnego rynku naftowego.

Historyczny mechanizm na historyczny kryzys

IEA została powołana do życia w 1974 roku, bezpośrednio po arabskim embargu naftowym, które wstrząsnęło gospodarkami Zachodu. Jej fundamentalnym zadaniem od samego początku jest koordynacja reakcji na poważne zakłócenia w dostawach energii. Państwa członkowskie mają obowiązek utrzymywania rezerw strategicznych na poziomie odpowiadającym co najmniej 90 dniom importu netto.

Dotychczasowe doświadczenia ze skoordynowanym uwalnianiem rezerw dają mieszany obraz. Interwencja z 2022 roku, choć rekordowa jak na tamten moment, początkowo paradoksalnie podsyciła wzrosty – rynki zinterpretowały ją jako potwierdzenie skali kryzysu. Z czasem jednak dodatkowa podaż pomogła ustabilizować ceny. Za najbardziej skuteczną operację w historii uchodzi uwolnienie rezerw z 1991 roku, w trakcie pierwszej wojny w Zatoce Perskiej, kiedy ropa potaniała gwałtownie w ciągu zaledwie kilku godzin.

Co dalej?

Rynki z uwagą śledzą dwa wątki jednocześnie. Pierwszy to kwestia, czy 32 kraje IEA osiągną konsensus w środę. Francuski minister finansów dał do zrozumienia jeszcze w poniedziałek, iż G7 „nie pozostało gotowe” do podjęcia decyzji, co wskazuje na trudne negocjacje za zamkniętymi drzwiami.

Drugi – i znacznie poważniejszy – to pytanie o realny horyzont konfliktu. Deklaracje Trumpa o bliskim końcu wojny kontrastują z zapowiedziami izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu, który nie sygnalizuje gotowości do deeskalacji, oraz z postawą Teheranu, który odrzuca wszelkie propozycje zawieszenia broni i deklaruje, iż to Iran „wyznaczy moment zakończenia wojny”. Dopóki tankowce nie popłyną bezpiecznie przez Ormuz, żadna ilość uwolnionych rezerw nie rozwiąże problemu na trwałe. Rezerwy strategiczne to z definicji instrument tymczasowy – bufor, który kupuje czas. Pytanie brzmi: ile tego czasu świat jeszcze potrzebuje.

Źródła: Wall Street Journal, Reuters

Idź do oryginalnego materiału