IEA przyspiesza uwalnianie rezerw ropy. Na rynek trafi ponad 20 mln baryłek oleju napędowego

2 godzin temu

Międzynarodowa Agencja Energetyczna chce przyspieszyć dostawy paliw z rezerw interwencyjnych. Państwa członkowskie zadeklarowały, iż możliwie gwałtownie skierują na rynek ponad 20 mln baryłek oleju napędowego i dokończą rozpoczętą w marcu bezprecedensową operację uwalniania zapasów. Decyzja przyniosła niewielką ulgę na europejskim rynku diesla, ale nie usuwa głównego problemu: ograniczonej podaży paliw z Rosji i Bliskiego Wschodu.

Rada Zarządzająca Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) potwierdziła 15 października, iż państwa członkowskie przyspieszą realizację uzgodnionej w marcu interwencji na rynku paliw. Była to odpowiedź na kryzys wokół cieśniny Ormuz i gwałtowne ograniczenie dostaw z Bliskiego Wschodu.

Według oficjalnego komunikatu IEA do tej pory uwolniono około 330 mln baryłek ropy i produktów naftowych. Do wykonania pozostały zobowiązania obejmujące około 100 mln baryłek. Oznacza to, iż ostateczna skala operacji przekroczy pierwotnie zapowiedziane 400 mln baryłek, ponieważ część państw wydała z rezerw więcej surowca i paliw, niż początkowo deklarowała.

Wśród przygotowanych działań znalazło się skierowanie na rynek ponad 20 mln baryłek oleju napędowego „tak szybko, jak to możliwe”. Agencja nie przedstawiła jednak jednolitego harmonogramu. Tempo sprzedaży będzie zależało od decyzji poszczególnych rządów i krajowych uwarunkowań.

To istotne zastrzeżenie. Dwadzieścia milionów baryłek uwolnione w ciągu kilku tygodni może czasowo zmniejszyć napięcie na rynku. Ta sama ilość rozłożona na wiele miesięcy będzie miała znacznie słabszy wpływ na ceny.

Rynek liczył na więcej

Decyzja IEA nie jest całkowicie nowym pakietem interwencyjnym. W dużej mierze chodzi o przyspieszenie dostaw uzgodnionych już w marcu, a nie o stworzenie dodatkowej puli rezerw.

To tłumaczy powściągliwą reakcję rynku. Jak wskazywali cytowani przez Reutersa analitycy, komunikat jest krokiem w dobrym kierunku, ale nie przyniósł wszystkich oczekiwanych szczegółów. Inwestorzy chcieliby poznać przede wszystkim dokładne terminy, strukturę geograficzną dostaw oraz wielkość faktycznie nowych wolumenów.

Mimo tych wątpliwości pierwsza reakcja na europejskim rynku paliw była widoczna. W piątek rano marża rafineryjna dla europejskiego diesla spadała o blisko 2 proc., do około 78,67 dol. za baryłkę. przez cały czas pozostawała jednak bardzo wysoka. We wrześniu dochodziła do około 95 dol. za baryłkę.

Około godz. 10:00 czasu polskiego kontrakty na ropę Brent traciły 0,44 proc. i kosztowały 105,45 dol. za baryłkę. Amerykańska WTI taniała o 0,63 proc., do 97,35 dol. Spadki były więc umiarkowane, ponieważ rynek wciąż wycenia wysokie ryzyko geopolityczne.

Diesel największym problemem

Obecny kryzys różni się od wielu wcześniejszych szoków naftowych. Problemem nie jest wyłącznie dostępność samej ropy, ale przede wszystkim ograniczona podaż gotowych produktów średnich – oleju napędowego i oleju opałowego.

Z październikowego Oil Market Report wynika, iż we wrześniu światowy eksport diesla i oleju gazowego był o około 700 tys. baryłek dziennie niższy niż rok wcześniej. Łączny ubytek dostaw z Rosji i Bliskiego Wschodu sięgnął 1,3 mln baryłek dziennie i nie został w pełni zrekompensowany większym eksportem ze Stanów Zjednoczonych oraz Chin.

Dostawy z Bliskiego Wschodu pozostają ograniczone przez trwający konflikt, zakłócenia żeglugi i wysokie koszty frachtu. Jednocześnie rosyjski sektor rafineryjny walczy ze skutkami ataków na instalacje oraz problemami z mocami produkcyjnymi.

IEA ocenia, iż napięta sytuacja na rynku diesla może utrzymać się głęboko w 2027 r. choćby spodziewany wzrost pracy rafinerii pod koniec roku może nie wystarczyć do szybkiego odbudowania zapasów uszczuplonych w 2026 r.

Skalę napięcia pokazują ceny hurtowe. W połowie września diesel przekraczał 200 dol. za baryłkę w Singapurze, natomiast w Europie i USA osiągał rekordowe poziomy w pobliżu 220 dol. za baryłkę. Choć notowania później spadły, przez cały czas pozostają blisko dwukrotnie wyższe od cen ropy i poziomów sprzed kryzysu.

Cieśnina Ormuz przez cały czas dyktuje warunki

Największym źródłem niepewności pozostaje przepływ surowca przez cieśninę Ormuz. Według danych Kpler przytoczonych przez Reutersa w ciągu siedmiu dni zakończonych 13 października transport ropy przez ten szlak wynosił średnio 11,62 mln baryłek dziennie, czyli około 68 proc. poziomu uznawanego za normalny.

Amerykańska Agencja Informacji Energetycznej (EIA) prognozuje, iż w czwartym kwartale Brent będzie kosztować średnio około 105 dol. za baryłkę. EIA zakłada jednocześnie dalszy spadek globalnych zapasów – o przeciętnie 0,7 mln baryłek dziennie w ostatnich trzech miesiącach roku.

Takie otoczenie ogranicza skuteczność interwencji IEA. Uwalnianie rezerw może amortyzować skoki cen i kupić rynkowi czas, ale nie zastąpi trwałego wzrostu produkcji oraz odbudowy eksportu z Bliskiego Wschodu i Rosji.

Krótkoterminowa ulga, ale nie koniec kryzysu

Dla inwestorów decyzja IEA oznacza przede wszystkim możliwość czasowego obniżenia rekordowych marż na dieslu. Może to przynieść ulgę branży transportowej, rolnictwu i przedsiębiorstwom energochłonnym, a pośrednio ograniczyć presję inflacyjną. Z drugiej strony wysoki koszt ropy, transportu morskiego i ubezpieczenia ładunków przez cały czas sprzyja dużej zmienności wyników rafinerii oraz spółek paliwowych.

Uwolnienie ponad 20 mln baryłek diesla jest więc interwencją ważną, ale niewystarczającą do trwałego zrównoważenia rynku. Dopóki przepływy przez cieśninę Ormuz nie wrócą do normalnego poziomu, a eksport produktów z Bliskiego Wschodu i Rosji pozostanie ograniczony, ceny paliw będą silnie reagować na każdą informację geopolityczną.

Źródła: IEA, Reuters, U.S. Energy Information Administration

Idź do oryginalnego materiału