IEA tnie prognozę wzrostu popytu na ropę w 2026 roku. Nadwyżka podaży pozostaje ogromna

6 godzin temu

Międzynarodowa Agencja Energetyczna opublikowała lutowy raport naftowy (Oil Market Report), w którym obniżyła prognozę wzrostu globalnego popytu na ropę w 2026 roku do 850 tys. baryłek dziennie (b/d) — o 80 tys. b/d mniej niż zakładała w styczniu. Jednocześnie agencja podtrzymała szacunek ogromnej nadwyżki podaży, sięgającej 3,73 mln b/d, co stanowi około 4 proc. światowego zapotrzebowania.

Jeszcze w styczniowym raporcie IEA szacowała, iż popyt na ropę w bieżącym roku wzrośnie o 930 tys. b/d, co miało oznaczać przyspieszenie względem 2025 roku, kiedy tempo wzrostu wyniosło około 770 tys. b/d. Rewizja w dół — do 850 tys. b/d — wciąż oznacza dynamikę wyższą niż w ubiegłym roku, ale jest znacznie bardziej zachowawcza od wcześniejszych oczekiwań. Według agencji na pogorszenie perspektyw popytu wpływają „niepewność gospodarcza oraz wyższe ceny ropy”, która od początku roku zdrożała o około 14 proc. Łączny globalny popyt w 2026 roku IEA szacuje na 104,87 mln b/d, przy czym szczyt konsumpcji — powyżej 106 mln b/d — przypadnie na czwarty kwartał.

Co istotne, cały przyrost popytu ma pochodzić z gospodarek spoza OECD, z Chinami na czele. To kontynuacja trendu obserwowanego w ostatnich latach, w którym kraje rozwijające się przejmują rolę głównego motoru wzrostu konsumpcji surowców energetycznych.

Dwa światy prognoz: IEA kontra OPEC

Lutowy raport IEA ukazał się dzień po publikacji miesięcznego raportu OPEC (Monthly Oil Market Report z 11 lutego), w którym kartel podtrzymał znacznie bardziej optymistyczną prognozę. OPEC przewiduje, iż globalny popyt na ropę wzrośnie w 2026 roku o 1,38 mln b/d, do poziomu 106,52 mln b/d, a w 2027 roku — o kolejne 1,34 mln b/d, do 107,86 mln b/d. Obie te prognozy pozostały niezmienione w stosunku do poprzedniego miesiąca.

Rozbieżność między IEA a OPEC jest więc kolosalna — sięga ponad 500 tys. b/d wyłącznie w odniesieniu do tempa wzrostu popytu, a w ujęciu bezwzględnym różnica w szacowanym całkowitym popycie przekracza 1,6 mln b/d. Ma to fundamentalne znaczenie dla oceny równowagi rynkowej: tam, gdzie IEA widzi nadwyżkę rzędu 3,7 mln b/d (porównywalną z pandemicznym szczytem nadpodaży z 2020 roku), dane OPEC sugerują, iż w skali całego roku rynek może choćby odnotować niewielki deficyt. Według kalkulacji Reutersa opartych na lutowym raporcie OPEC zapotrzebowanie na ropę z grupy OPEC+ wyniesie średnio 43 mln b/d w 2026 roku — czyli o 550 tys. b/d więcej niż grupa wydobywała w styczniu.

Amerykańska Agencja Informacji Energetycznej (EIA) zajmuje stanowisko bliższe IEA. W swoim najnowszym krótkoterminowym przeglądzie energetycznym (Short-Term Energy Outlook) prognozuje, iż globalne zapasy ropy będą narastać w tempie 3,1 mln b/d w 2026 roku, a cena Brent spadnie średnio do 58 dol. za baryłkę — co kontrastuje z obecnym poziomem około 69,50 dol.

Styczniowy szok podażowy i jego przyczyny

Lutowy raport IEA odnotowuje gwałtowny spadek światowej produkcji ropy w styczniu — o 1,2 mln b/d, do 106,6 mln b/d. Za tę sytuację odpowiadają trzy nakładające się czynniki.

Po pierwsze, surowa zima w Ameryce Północnej zakłóciła operacje wydobywcze i logistyczne, ograniczając produkcję na kontynencie. Po drugie, w Kazachstanie doszło do poważnych problemów na polu naftowym Tengiz, które odpowiada za około 40 proc. krajowego wydobycia. Pożary uszkadzające infrastrukturę energetyczną oraz ataki ukraińskich dronów na terminale Konsorcjum Rurociągu Kaspijskiego (CPC) na Morzu Czarnym spowodowały, iż kazachska produkcja spadła w styczniu o 249 tys. b/d — co stanowiło największy pojedynczy wkład w globalny spadek podaży. Dodatkowo spadło wydobycie w Rosji i Wenezueli. W przypadku Wenezueli produkcja obniżyła się o 210 tys. b/d miesiąc do miesiąca, do poziomu 780 tys. b/d.

Mimo tych zakłóceń IEA prognozuje, iż w ujęciu rocznym globalna produkcja wzrośnie o 2,4 mln b/d, do 108,56 mln b/d — czyli znacznie szybciej niż popyt. Przyrost podaży ma być mniej więcej po równo rozłożony między producentów spoza OPEC+ (USA, Gujana, Brazylia) a samą grupę OPEC+.

OPEC+ przed kluczową decyzją 1 marca

Kontekst polityki produkcyjnej OPEC+ jest najważniejszy dla zrozumienia obecnej dynamiki rynku. Grupa rozpoczęła zwiększanie wydobycia w kwietniu 2025 roku po latach ograniczeń, przywracając do końca roku około 2,9 mln b/d na rynek. W obliczu narastających sygnałów o nadpodaży osiem kluczowych państw — Arabia Saudyjska, Rosja, ZEA, Kazachstan, Kuwejt, Irak, Algieria i Oman — zdecydowało pod koniec listopada 2025 roku o wstrzymaniu dalszych podwyżek produkcji na pierwszy kwartał 2026 roku. Decyzja ta została potwierdzona na spotkaniu 1 lutego bieżącego roku.

Teraz oczy rynku zwrócone są na 1 marca, kiedy ósemka spotka się ponownie, by zdecydować, czy od kwietnia wznowić stopniowe zwiększanie wydobycia. OPEC+ wciąż utrzymuje cięcia rzędu 3,24 mln b/d — około 3 proc. globalnego popytu — co daje grupie znaczną przestrzeń manewru. Decyzja będzie miała istotny wpływ na bilans rynkowy w drugiej połowie roku.

Geopolityka winduje ceny

Choć fundamenty podażowo-popytowe wskazują na nadwyżkę, cena ropy Brent utrzymuje się w okolicach 69–70 dol. za baryłkę — na poziomie najwyższym od lipca 2025 roku. Głównym czynnikiem podtrzymującym notowania są napięcia między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Na początku lutego Departament Stanu USA nałożył nowe sankcje na sieć podmiotów zaangażowanych w handel irańską ropą, obejmując m.in. 14 statków tzw. floty cieni (shadow fleet) oraz cztery podmioty uczestniczące w transporcie i sprzedaży irańskiego surowca. Do tego dochodzą zaostrzające się sankcje wobec rosyjskiej ropy oraz trwające zakłócenia podażowe.

Jak ujęła to IEA w raporcie: „Eskalacja napięć geopolitycznych, burze śnieżne i ekstremalne temperatury w Ameryce Północnej oraz zakłócenia kazachskiej podaży wywołały zwrot w kierunku byczego rynku„. Niemniej agencja jednoznacznie wskazuje, iż w perspektywie średnioterminowej fundamenty przemawiają za słabszymi cenami — nadwyżka bareli na rynku musi bowiem ostatecznie znaleźć ujście, a poziom budowy zapasów w 2025 roku osiągnął „nadzwyczajne” 477 mln baryłek (1,3 mln b/d), czyli wartość nienotowaną od pandemicznego roku 2020.

Rynek ropy wkracza zatem w fazę, w której krótkoterminowa zmienność napędzana geopolityką maskuje strukturalną nadpodaż. Decyzja OPEC+ z 1 marca oraz dalszy rozwój sytuacji wokół Iranu będą kluczowymi zmiennymi, które przesądzą o tym, w jakim tempie — i przy jakim poziomie cenowym — rynek będzie się rebalansować.

Źródła: IEA, Politico, Reuters, CNBC

Idź do oryginalnego materiału