Ile długi weekend kosztuje gospodarkę?

1 tydzień temu

Przed nami Boże Ciało i kolejny w tym roku długi weekend. Wystarczy jeden dzień urlopu, by odpoczywać przez cztery dni i można na to spojrzeć jak na nagrodę za długą pracę, bo Polacy pracują średnio 38,7 godziny tygodniowo, wobec 35,9 godziny w całej Unii Europejskiej. Dla gospodarki taki długi weekend ma jednak dwie strony. Z jednej strony krótszy tydzień oznacza wolniejsze tempo w administracji, części firm i produkcji. Z drugiej strony daje dodatkowy impuls turystyce, gastronomii, hotelom, transportowi, stacjom benzynowym i lokalnym usługom. Pieniądze nie znikają z gospodarki, tylko zmieniają kierunek: z biur, fabryk i codziennych obowiązków płyną tam, gdzie Polacy spędzają wolny czas. Dlatego długie weekendy jednocześnie schładzają część gospodarki i rozgrzewają inne branże, a odpowiedź na pytanie, czy naprawdę obniżają nasze wskaźniki gospodarcze, jest bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać.

Ile dni wolnych od pracy przypada w Polsce?

Boże Ciało jest jednym z najważniejszych świąt tworzących długie weekendy w Polsce, bo zawsze przypada w czwartek. Z punktu widzenia gospodarstw domowych oznacza to prosty rachunek: jeden dzień urlopu daje czterodniowy odpoczynek. W całym 2026 r. Polska ma 13 świąt ustawowo wolnych od pracy. Nie wliczając Zielonych Światek, które zawsze przypadają w niedzielę. Cztery z nich przypadają w tym roku niedzielę i niejako „przepadają”, bo nie skracają tygodnia pracy. Dwa wypadają w sobotę, a za takie święto pracownikom przysługuje dodatkowy dzień wolny w innym terminie. Pozostałe święta przypadają w dni robocze i bezpośrednio ograniczają liczbę przepracowanych godzin. Na tle Europy Polska znajduje się wysoko pod względem liczby wolnych dni, choć nie rekordowo. W UE liczba dni świątecznych wahała się od 6 dni w Grecji do 15 dni na Łotwie, Litwie i Słowacji, przy średniej 11,7 dnia.

Polacy przez cały czas pracują więcej niż większość Europejczyków

Same święta to jednak tylko wycinek pełnego obrazu obciążenia pracą. W 2025 r. przeciętny rzeczywisty tydzień pracy w Unii Europejskiej wynosił 35,9 godziny w głównym miejscu pracy dla osób w wieku 20-64 lata. Polska, z wynikiem 38,7 godziny tygodniowo, znajdowała się w unijnej czołówce. Dłużej pracowano tylko w Grecji, gdzie średni tydzień pracy wynosił 39,6 godziny. Najkrócej pracowano natomiast w Holandii, 31,9 godziny tygodniowo, a dalej w Niemczech i Danii, po 33,9 godziny, oraz w Austrii, 34 godziny. W tym kontekście długie weekendy nie są wyłącznie kosztem dla gospodarki, ale także formą regeneracji w kraju, w którym czas pracy pozostaje relatywnie długi.

Jaki jest wpływ świąt na PKB?

Ekonomiści od lat próbują policzyć, ile gospodarkę kosztują święta. Badanie Lucasa Rosso i Rodrigo Wagnera, obejmujące ponad 200 państw w latach 2000–2019, pokazuje, iż święta publiczne bezpośrednio zmniejszają podaż pracy, ale ich wpływ na PKB nie jest prostym równaniem, iż jeden dzień wolny oznacza utratę całej produkcji z jednego dnia roboczego. Najważniejszy wynik badania to elastyczność PKB względem liczby dni roboczych na poziomie około 0,2. Oznacza to, iż dodatkowe święto kosztuje gospodarkę około 20 proc. proporcjonalnego efektu utraty jednego dnia roboczego.

Kto traci, a kto zyskuje na długim weekendzie?

Najbardziej wrażliwe są branże, które trudno zatrzymać i gwałtownie ponownie uruchomić: przemysł, produkcja, część logistyki, usługi B2B i administracja. Tam dzień przerwy może oznaczać realne przesunięcie zamówień, opóźnienie procesów albo niższe wykorzystanie mocy produkcyjnych. Z drugiej strony są sektory, które w długi weekend pracują na podwyższonych obrotach: hotele, restauracje, handel, stacje paliw, transport, rozrywka i lokalne usługi.

Stabilność zatrudnienia sprzyja wydatkom

Znaczenie ma też rynek pracy. Polacy chętnie korzystają z długich weekendów, bo wielu z nich czuje się względnie bezpiecznie zawodowo. Według badania eToro Puls Inwestora Indywidualnego 77 proc. polskich inwestorów deklaruje pewność swojej pracy i zatrudnienia, co sugeruje, iż nie obawiają się znacząco utraty pracy ani w wyniku spowolnienia gospodarczego, ani rosnącego wykorzystania sztucznej inteligencji. To poczucie stabilności wspiera także wydatki: na wyjazdy, paliwo, gastronomię, zakupy i rozrywkę.

Długi weekend nie zatrzymuje gospodarki

Bilans długiego weekendu nie jest więc jednoznaczny. W krótkim terminie traci część produkcji i firm pracujących w rytmie dni roboczych. Zyskują usługi, turystyka, handel i transport. W dłuższym terminie zyskiem może być także wyższa produktywność wypoczętych pracowników. Boże Ciało nie jest dla gospodarki przestojem totalnym, ale przesunięciem aktywności. I właśnie dlatego ekonomia długich weekendów jest bardziej skomplikowana niż sam kalendarz.


O autorze

Paweł Majtkowski – analityk eToro na polskim rynku, który dzieli się swoim cotygodniowym komentarzem na temat najnowszych informacji giełdowych. Paweł jest uznanym ekspertem rynków finansowych z dużym doświadczeniem jako analityk w instytucjach finansowych. Jest on też jednym z najczęściej cytowanych ekspertów w dziedzinie gospodarki i rynków finansowych w Polsce. Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim. Jest także autorem wielu publikacji z zakresu inwestowania, finansów osobistych i gospodarki.

Idź do oryginalnego materiału