Brak windy w bloku to codzienna przeszkoda dla seniorów, rodziców z wózkami i osób z ograniczoną sprawnością ruchową. Wspólnoty coraz częściej wracają więc do pomysłu dobudowy dźwigu, a pierwsze pytanie na zebraniu jest zawsze to samo: ile to kosztuje? Odpowiedzi nie da się zamknąć w jednej kwocie, bo o budżecie decyduje nie tyle sama winda, ile budynek, do którego ma trafić.
Dlaczego cena windy to nie to samo co koszt inwestycji?
Samo urządzenie dźwigowe stanowi zwykle mniej niż połowę budżetu. Reszta to roboty budowlane: fundament, konstrukcja szybu, przebicia w ścianach, dojścia do kabiny na kolejnych kondygnacjach i instalacja elektryczna. Dochodzą do tego projekt budowlany, ekspertyza stanu budynku, uzgodnienia i odbiór dźwigu przez Urząd Dozoru Technicznego.
Każda z tych pozycji zależy od tego, co wykonawca zastanie na miejscu. Rzetelna wycena zawsze wynika z oględzin konkretnego budynku, a nie z cennika, dlatego producent wind Komodo, którego ofertę znajdziesz na: https://komodo-windy.pl/ projektuje dźwig pod konkretny obiekt, także w starych budynkach. Firma działa przy ulicy Morgowej 7 w Łodzi https://maps.app.goo.gl/trBbf91HUZiXD3FF6, a inwestycje prowadzi w całym kraju. Przed pierwszą rozmową warto przygotować liczbę kondygnacji i mieszkań oraz zdjęcia klatki schodowej i elewacji, bo od takich danych zaczyna się wycena.
Jakich kwot trzeba się spodziewać przy dobudowie windy?
Dla bloku o czterech lub pięciu kondygnacjach firmy dźwigowe podają w 2026 roku widełki od 350 do 800 tys. zł. Dolna granica dotyczy szybu wewnątrz klatki schodowej, górna dobudowy przy elewacji, która wymaga własnego fundamentu i konstrukcji nośnej. Największe pozycje to samo urządzenie, 150 do 300 tys. zł, oraz szyb, kolejne 100 do 250 tys. zł. Resztę pochłaniają dojścia na poszczególnych piętrach i dokumentacja.
Od pomysłu do uruchomienia urządzenia mija zwykle od 12 do 24 miesięcy, a większość tego czasu pochłania nie budowa, ale uchwała, finansowanie i uzgodnienia.

Co najbardziej podbija koszt dobudowy w starym budynku?
Kosztorys rośnie wtedy, gdy budynek stawia opór. Najczęściej dzieje się tak z kilku powodów:
- Brak miejsca w klatce schodowej wymusza budowę szybu zewnętrznego, odpornego na warunki atmosferyczne.
- Stare fundamenty i słaba nośność ścian oznaczają konieczność dodatkowych wzmocnień.
- Układ półpięter zmusza do wykonania galerii lub pomostów prowadzących do kabiny.
Każdy z tych czynników wychodzi na jaw dopiero podczas oględzin budynku.
Skąd wziąć pieniądze na taką inwestycję?
Wspólnoty mogą sięgnąć po preferencyjną pożyczkę z Funduszu Dostępności prowadzonego przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Oprocentowanie zaczyna się od 0,15 procent, a część kapitału może zostać umorzona, ale tylko wtedy, gdy windy w budynku wcześniej nie było.
Drugim źródłem jest PFRON, przy czym ścieżki są dwie. Mieszkaniec z orzeczeniem o niepełnosprawności wnioskuje o likwidację barier architektonicznych, gdzie dofinansowanie sięga 95 procent kosztów, ale nie więcej niż piętnastokrotność przeciętnego wynagrodzenia. Dla części wspólnej wniosek składa zarządca budynku, a limit na jeden projekt wynosi w 2026 roku 213 500 zł. Pożyczkę i dotację można łączyć.
Ile kosztuje utrzymanie windy po montażu?
Rachunek nie kończy się na odbiorze. Roczne koszty eksploatacji to zwykle kilkanaście tysięcy złotych: konserwacja, energia elektryczna i okresowe badania techniczne. W bloku z trzydziestoma mieszkaniami daje to kilkadziesiąt złotych miesięcznie od lokalu. Doliczyć trzeba spłatę pożyczki, przez którą składka na fundusz remontowy rośnie zwykle o 50 do 100 zł miesięcznie.
Po drugiej stronie bilansu stoją realne korzyści. Winda podnosi wartość mieszkań na wyższych piętrach, a osobom starszym i z niepełnosprawnościami przywraca możliwość samodzielnego wyjścia z domu. Zanim wspólnota zagłosuje nad uchwałą, warto więc zamówić analizę techniczną i wycenę dla własnego budynku, bo dopiero wtedy rozmowa o kosztach przestaje być zgadywanką.




