Konflikt Izraela i USA z Iranem, który wywołał największy szok paliwowy w historii, bardzo gwałtownie został przeniesiony do rachunków konsumentów i firm. Według danych z rynku paliw obserwujemy bezprecedensowy wzrost cen w czasie. Takiego wyskoku choćby nie obserwowaliśmy w 2022 r. W przypadku diesla hurtowa cena ORLEN wzrosła z 4,777 zł za litr 27 lutego 2026 do 7,171 zł za litr 24 marca 2026, czyli o 50,1 proc.
Diesel dominuje w krajowej konsumpcji
Według Raportu POPiHN za rok 2024 krajowa konsumpcja oleju napędowego wyniosła 23 118 tys. m3, a konsumpcja benzyn silnikowych 8175 tys. m3. Oznacza to, iż diesel odpowiada za około 73,9 proc. łącznej konsumpcji tych dwóch paliw, a benzyny za 26,1 proc. Innymi słowy, polska gospodarka zużywa niemal 2,83 razy więcej diesla niż benzyny. Po przeliczeniu na średni dzień daje to około 63,3 mln litrów oleju napędowego oraz 22,4 mln litrów benzyn silnikowych. Już sama ta proporcja sprawia, iż główny rachunek za napięcie geopolityczne i tak wystawia gospodarce diesel.
Rachunek dla diesla i PB95
Jeśli za punkt odniesienia dla diesla przyjąć 27 lutego 2026, czyli ostatni pełny dzień przed uderzeniem Izraela i USA na Iran z 28 lutego 2026, detaliczna cena ON w danych AutoCentrum wynosiła 6,00 zł za litr. Ostatnia dostępna cena z 24 marca 2026 to już 8,77 zł za litr, co oznacza wzrost o 46,2 proc. W przypadku PB95 dostępna seria ma charakter okresowy, dlatego jako najbliższy punkt sprzed konfliktu trzeba przyjąć średnią AutoCentrum dla okresu 23 lutego do 1 marca na poziomie 5,67 zł za litr, a jako punkt bieżący średnią dla okresu 23 do 24 marca na poziomie 7,21 zł za litr. To oznacza wzrost o około 27,2 proc.
Przy takich cenach dzienny rachunek za sam diesel rósł z około 380 mln zł do około 555 mln zł, czyli o około 175 mln zł. Dla benzyny, liczonej jako przybliżenie całej kategorii benzyn silnikowych przez cenę popularnej PB95, dzienny koszt rośnie z około 127 mln zł do około 161 mln zł, czyli o około 34,5 mln zł. Łącznie daje to skok z około 507 mln zł dziennie do około 717 mln zł dziennie. Różnica sięga więc blisko 210 mln zł każdego dnia, z czego sam diesel odpowiada za ponad 83 proc. dodatkowego rachunku.
Hurt, detal i realny koszt gospodarki
Można przypuszczać, iż polski rynek paliw płaci dziś nie tylko za droższą ropę, ale także za premię ryzyka związaną z logistyką, ubezpieczeniem i bezpieczeństwem dostaw w regionie Zatoki Perskiej. Ten rachunek nie jest pełnym modelem całej gospodarki, bo duzi odbiorcy kupują paliwo inaczej niż klient detaliczny, a wolumen benzyn silnikowych został tu przybliżony ceną PB95.
Przy przeliczniku dzień po dniu od 28 lutego do 24 marca, w założeniu, iż bez wojny ceny pozostałyby na poziomach sprzed eskalacji, dodatkowy koszt dla polskiej gospodarki tylko z tytułu diesla i benzyny wyniósł już około 2,48 mld zł. Z tej kwoty około 2,04 mld zł przypada na diesel, co dobrze pokazuje, gdzie znajduje się główne źródło presji kosztowej. Do tego trzeba jeszcze doliczyć rachunek dla żeglugi morskiej i lotniczej…
Wspomniana presja z czasem prawdopodobnie przesunie się na ceny w całej gospodarce i realny rachunek będzie o wiele wyższy. Średnio po około czterech miesiącach gospodarka odczuwała wzrost inflacji po szoku paliwowym. Obecne szacunki wskazują, iż inflacja może wzrosnąć z tego tytułu od 0,5 proc. do 1,5 proc. w zależności od czasu trwania konfliktu i wysokiego poziomu cen ropy i gazu, a w skrajnym scenariuszu może zbliżyć się w stronę 4 proc. r/r. z obecnych 2,1 proc.
Niemniej, przynajmniej mamy już nie odczuwać zagrożenia nuklearnego ze strony Iranu…

4 godzin temu






