Dzisiaj, o podstawach podstaw, czyli minimum, które pozwoli się nam utrzymać na wsi. Nie o singlach, bezdzietnych parach, ale trzyosobowej rodzinie.
Niesie to ze sobą wiele problemów, których singiel ani DINKS nie spotka. Dorośli ludzie zwykle są znacznie bardziej odporni na trudne warunki, co potwierdzał zarówno mój eksperyment „życie za 300 zł”, jak i przede wszystkim przywoływane przeze mnie blogi działkowców-samotników oraz gazetowa opowieść tej zimy o człowieku, który 15 lat żył w ziemiance na Pradze. Z dziećmi się tak nie da. Potrzebują pewnego minimum: odżywczego jedzenia, ciepła, ubrań na wiele okazji, szkoły (i wszystkich związanych z nią nakładów na „bezpłatną edukację”), dojazdu do tej szkoły, dostępu do leczenia. A z tego rodzą się wydatki. Wyliczam je zatem:
- Dom – z oddzielnym pokojem dziecka, temperaturą wewnątrz nie spadającą poniżej 19 st. C, kuchnią i łazienką oraz internetem.
- Życie – chemia, jedzenie, leki, kosmetyki.
- Ubranie – dość proste: buty i okrycie.
- Zdrowie – lekarz, dentysta, ubezpieczenie zdrowotne.
- Nauka – szkoła, zajęcia dodatkowe.
- Auto – przy dziecku na wsi – przynajmniej jeden samochód okaże się niezbędny.
Tyle, ale każdy z nich kosztuje.
Dom. Załóżmy, iż nim dysponujemy. Dzisiaj da się kupić takie domy za 100-300 tys. zł. o ile mamy działkę po rodzinie, zbudujemy tam dom na zgłoszenie albo postawimy tzw. Tiny house (20-35 m2 + antresola, 3 pokoje za 200 tys. zł). Utrzymanie takiego budynku kosztuje grosze. Moje poniższe wyliczenia odnoszą się jednak do całkiem innego przypadku – własnego i droższego. Posiadam na wsi, 30 km od miasta, pięciopokojowy, stary, murowany budynek mieszkalny z mieszkalnym poddaszem. Płacę za niego następujące kwoty:
- prąd – 60 zł (abonament – mam FV),
- woda+kanalizacja – 100 zł,
- śmieci – 100 zł,
- ogrzewanie (drewno do kominka, po ociepleniu domu) – 200 zł,
- podatek – 100 zł,
- internet – 95 zł,
- komórki – 130 zł,
Suma: 785 zł.
Niektórych z Was zaskoczy niewielki wydatek na ogrzewanie. Zakładam tutaj ocieplenie domu, w stopniu gwarantującym zużycie 10 m3/rok (ok. 7t czyli 28.000 KWh), zakup drewna wstępnie pociętego w długie wałki, oraz uzupełnienie własnymi zasobami. Te 28.000 KWh/rok okaże się abstrakcyjnie wysokie w przypadku nowoczesnego domku o powierzchni użytkowej 30m2 i kubaturze ok. 75 m3. Tam spokojnie możemy przyjąć 4000 KWh. I wtedy da się ogrzać 1 toną drewna (1,5 m3), pozyskiwanym za 100-150 zł/rok albo z własnego lasu o powierzchni 1000 m2. Ale moje własne wydatki można przyjąć jako miarodajne, ewentualnie zwiększyć je o 200-300 zł, bo nie każdy posiada FV.
Życie. Nasze, zmierzone w kwietniu/maju własne wydatki na tzw. życie (jedzenie, chemia) – 2500 zł/4 osoby (w tym 3 osoby dorosłe i jeden gwałtownie rosnący nastolatek). Celowo nie oszczędzaliśmy. Możemy zatem spokojnie założyć 1800 zł/3 osoby. Razem dwie pozycje 2565 zł.
Ubranie. Temat-rzeka. Osobiście widzę kilka rozwiązań. Da się pójść w całkowity minimalizm (ciuchland+dyskonty) i wydać 150 zł/m-c. Na drugim biegunie pozostają markowe produkty. Jestem zwolennikiem środka i wskazanie kwoty 300 zł. Łącznie z poprzednimi 2865 zł.
Zdrowie. Dokładne powtórzenie problemu leków. Kto choruje, wyda więcej. Zdrowy – znacznie mniej. W moim przypadku (dwie osoby z chorobami przewlekłymi + nastolatek), lecząc się częściowo prywatnie – na wizyty lekarsko-stomatologiczne wydajemy 200 zł/m-c. Ubezpieczenie zdrowotne mamy w pracy. Przenosząc się całkowicie na wieś – w grę wchodzi KRUS – ok. 250 zł/3-os/m-c. Gdybyśmy przenieśli się na wieś na 100%, oboje rzucając pracę, zyskamy mnóstwo czasu i przejdziemy na leczenie publiczne. A zatem, przyjmuję 250 zł. Suma – 3115 zł.
Nauka. Edukacja w teorii jest bezpłatna. W rzeczywistości płacimy za: jedzenie, książki, zeszyty, materiały dodatkowe, wycieczki, składki itd. Warto zapewnić zajęcia dodatkowe. Stąd przyjmowana przeze mnie kwota 700 zł. Z własnych doświadczeń. Razem 3815 zł.
Auto. Kolejny temat-rzeka. Ubezpieczenia podrożały i teraz płacę ok. 600 zł/auto. Przegląd obowiązkowy podrożał – 150 zł. Usługi mechaników, także. Sporo zależy od rocznika, marki, modelu, wielkości i naszych chęci i wiedzy. Za przeglądy, ubezpieczenia, naprawy, przyjmuję ok. 2000 zł/rok. Teraz paliwo. W tej kwestii pytamy o przebieg. Moja własna wizja – przeciętne dojazdy i ok. 10.000 km /rok. Hybryda i mały diesel 3200 zł/rok. Elektryk tankowany z gniazdka domowego – połowę mniej (1600). Suma 300 zł/m-c. Wszystkie dotychczasowe pozycje 4165 zł.
W teorii starczy nam 5000 zł, de facto jedna pensja. Gdybyśmy zostali w 100% na wsi, w wersji minimalistycznej – damy radę. W miejskim pomyśle na życie na wsi – nie. Tam trzeba jeszcze 3000 zł (w sumie 8000 zł). Dlaczego? Otóż pojawiają się kategorie, których nie wymieniłem.









