Import nawozów mocno hamuje. Azot spadł o ponad połowę

1 godzina temu

Polska wyraźnie ograniczyła zakupy nawozów z zagranicy. W pierwszych czterech miesiącach 2026 roku do kraju sprowadzono około 1,25 mln ton nawozów, ale skala importu była zdecydowanie niższa niż rok wcześniej. Najsilniejsze załamanie dotknęło nawozy azotowe, których przywóz uległ zmniejszeniu aż o 56 proc.

Import nawozów mocno hamuje. Azot spadł o ponad połowę

Dane pokazują, iż rynek nawozowy wchodzi w nową fazę. Z jednej strony na decyzje importerów wpływa uruchamiany unijny mechanizm CBAM, z drugiej – widać skutki wcześniejszego gromadzenia zapasów. Firmy kupowały więcej jeszcze przed zmianami regulacyjnymi, a teraz korzystają z towaru zgromadzonego w magazynach.

Azot najmocniej w dół

Od stycznia do końca kwietnia 2026 roku import nawozów azotowych do Polski wyniósł około 440 tys. ton. To aż o 56 proc. mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.

Spadek jest szczególnie istotny, ponieważ nawozy azotowe są podstawą produkcji roślinnej w wielu gospodarstwach. To właśnie w tym segmencie zmiany cen i dostępności najszybciej przekładają się na koszty upraw zbóż, kukurydzy, rzepaku, buraków czy ziemniaków.

Głównymi kierunkami dostaw nawozów azotowych do Polski pozostają Niemcy, Litwa, Niderlandy i Algieria. Mniejszy import nie oznacza jednak automatycznie ograniczenia podaży na krajowym rynku. Duże znaczenie mają zapasy zgromadzone wcześniej przez importerów, dystrybutorów i część odbiorców.

Nawozy wieloskładnikowe również tracą

Wyraźne ograniczenie zakupów z zagranicy objęło także nawozy wieloskładnikowe. W pierwszych czterech miesiącach roku import tej grupy wyniósł około 322 tys. ton, czyli ponad 36 proc. mniej niż rok wcześniej.

W tym segmencie najważniejszymi dostawcami dla Polski są Litwa, Finlandia i Maroko. Nawozy wieloskładnikowe są często kupowane z wyprzedzeniem, ponieważ gospodarstwa wykorzystują je przede wszystkim przed siewem lub podczas przygotowania stanowiska pod kolejne uprawy.

Mniejszy wolumen importu może więc wynikać zarówno z wysokich zapasów, jak i z bardziej ostrożnych decyzji zakupowych podejmowanych przez dystrybutorów. Rynek reaguje na niepewność związaną z kosztami transportu, cenami gazu, sytuacją geopolityczną i nowymi obciążeniami regulacyjnymi.

Potas trzyma się stabilniej

Najmniej zmienił się import nawozów potasowych. W okresie od stycznia do kwietnia do Polski trafiło około 456 tys. ton, co oznacza spadek zaledwie o 2 proc.

To pokazuje, iż segment potasowy pozostaje bardziej stabilny niż rynek azotu. Główne dostawy kierowane są do Polski z Rosji, Niemiec, Kanady oraz Wielkiej Brytanii.

Potas ma duże znaczenie dla budowania odporności roślin na suszę, choroby i stres termiczny. W obecnych warunkach pogodowych, przy coraz częstszych okresach niedoboru wody i wysokich temperaturach, jego rola w nawożeniu może być jeszcze większa.

CBAM zmienia kalkulację importerów

Jednym z najważniejszych czynników wpływających na handel nawozami jest mechanizm CBAM, czyli unijny graniczny podatek węglowy. Jego zadaniem jest objęcie importowanych towarów dodatkowymi kosztami związanymi z emisją dwutlenku węgla.

Dla rynku nawozów ma to duże znaczenie, ponieważ produkcja nawozów azotowych jest energochłonna i silnie związana z wykorzystaniem gazu ziemnego. Import produktów z państw spoza Unii Europejskiej może więc stać się mniej opłacalny, o ile do ceny samego nawozu trzeba będzie doliczyć koszty wynikające z emisji.

W praktyce CBAM zmienia nie tylko ceny, ale również strukturę handlu. Importerzy muszą dokładniej analizować, z jakiego kraju sprowadzają towar, jakie są koszty produkcji, transportu i emisji oraz czy zakup przez cały czas pozostaje konkurencyjny wobec produktów dostępnych na rynku unijnym.

Firmy zrobiły zapasy jeszcze przed zmianami

Obecne spadki importu są częściowo skutkiem decyzji podejmowanych jeszcze w 2025 roku. Przed wejściem w życie nowych regulacji wielu importerów zwiększało zakupy, aby zabezpieczyć towar po niższych kosztach i uniknąć dodatkowych obciążeń w kolejnych miesiącach.

Takie działania doprowadziły do zwiększenia zapasów w magazynach. Gdy rozpoczął się 2026 rok, firmy nie musiały już sprowadzać tak dużych ilości nawozów jak wcześniej. W efekcie statystyki importowe mocno spadły, zwłaszcza w segmencie azotowym.

To oznacza, iż obecne dane należy interpretować ostrożnie. Niższy import nie musi świadczyć o gwałtownym spadku zużycia nawozów przez rolników. Może przede wszystkim pokazywać, iż część rynku działa w tej chwili na zapasach zgromadzonych przed zmianą zasad handlu.

Ubój pastwiskowy wreszcie legalny. Nowe zasady dla hodowców bydła od 15 lipca

Co to oznacza dla rolników?

Dla gospodarstw najważniejsze będą ceny nawozów dostępnych u lokalnych dystrybutorów oraz stabilność dostaw przed jesiennym sezonem nawożenia. o ile zapasy zbudowane w 2025 roku zaczną się kurczyć, rynek może ponownie reagować na zmiany kosztów importu i produkcji.

Szczególnie ważna będzie sytuacja w nawozach azotowych. To właśnie ten segment najmocniej odczuwa wpływ cen gazu, kosztów emisji i nowych regulacji unijnych. Każda zmiana w tym obszarze może gwałtownie przełożyć się na ofertę handlową dla rolników.

Obecne dane pokazują jedno: import nawozów do Polski wyraźnie zwolnił, ale nie jest to wyłącznie efekt słabszego popytu. Rynek przestawia się na nowe warunki, w których większe znaczenie mają koszty emisji, wcześniejsze zapasy i ostrożniejsze decyzje zakupowe importerów.

Idź do oryginalnego materiału