Marcowy odczyt wskaźnika klimatu biznesowego Ifo nie przyniósł pogłębienia spadków, jednak gwałtowne załamanie oczekiwań przedsiębiorców sygnalizuje, iż największa europejska gospodarka wchodzi w okres podwyższonej niepewności. Wojna na Bliskim Wschodzie i szok energetyczny zaczynają odciskać realne piętno na nastrojach niemieckiego przemysłu.
Opublikowane we wtorek 25 marca dane monachijskiego Instytutu Ifo pokazują, iż główny wskaźnik klimatu biznesowego w Niemczech utrzymał się w marcu na poziomie 88,6 pkt – dokładnie tyle samo, co miesiąc wcześniej. To wynik lepszy od mediany prognoz analityków, którzy spodziewali się spadku do okolic 86,8 pkt. Również subindeks oceny bieżącej sytuacji nie zmienił się i wyniósł 86,7 pkt, co oznacza, iż przedsiębiorstwa oceniają aktualne warunki prowadzenia działalności w sposób zbliżony do tego z lutego.
Na tym jednak dobre wiadomości się kończą.
Oczekiwania w dół – i to mocno
Prawdziwym sygnałem ostrzegawczym w marcowym raporcie Ifo jest subindeks oczekiwań, który spadł z 90,5 do 86,0 pkt – czyli o 4,5 pkt w ciągu jednego miesiąca. To najniższy poziom tego wskaźnika od lutego 2025 roku i wyraźny dowód na to, iż perspektywy postrzegane przez niemiecki biznes gwałtownie się pogorszyły. Skala tego spadku jest na tyle duża, iż trudno mówić jedynie o korekcie po lutowej poprawie. To raczej zmiana narracji – z ostrożnego optymizmu na realną obawę o przyszłość.
Taka rozbieżność między stabilną oceną bieżącej sytuacji a pogarszającymi się oczekiwaniami nie jest zjawiskiem nowym w historii niemieckiej gospodarki. Zwykle jednak zapowiada spowolnienie z kilkumiesięcznym opóźnieniem. Firmy jeszcze nie odczuwają pogorszenia w swoich portfelach zamówień, ale już przygotowują się na trudniejsze czasy.
Iran zmienia układ sił
Trudno analizować marcowe dane Ifo w oderwaniu od tego, co wydarzyło się na przełomie lutego i marca na Bliskim Wschodzie. Rozpoczęta 28 lutego amerykańsko-izraelska operacja militarna przeciwko Iranowi wywołała natychmiastowy szok na rynkach surowców energetycznych. Ceny ropy Brent przebijały w kolejnych tygodniach barierę 100, a następnie – według części źródeł – choćby 116 dolarów za baryłkę. Europejskie ceny gazu ziemnego wzrosły od rozpoczęcia konfliktu o ponad 60 proc.
Dla Niemiec, które po 2022 roku z trudem przebudowywały swój miks energetyczny po odejściu od rosyjskiego gazu, to cios w szczególnie wrażliwe miejsce. Energochłonny przemysł – od chemii po hutnictwo – znów staje przed widmem rosnących kosztów produkcji, które podkopują konkurencyjność na globalnych rynkach. Instytut Ifo już w swojej prognozie wiosennej z 12 marca wyraźnie wskazywał, iż konsekwencje konfliktu irańskiego będą hamować ożywienie gospodarcze w Niemczech, choć nie powinny go całkowicie zatrzymać.
Między stagnacją a nadzieją, gospodarka na rozdrożu
Trzeba pamiętać, iż marcowy odczyt Ifo wpada w specyficzny kontekst makroekonomiczny. Niemcy ledwo uniknęły trzeciego z rzędu roku recesji – PKB za 2025 rok wzrósł zaledwie o 0,2 proc., co trudno nazwać ożywieniem w jakimkolwiek sensownym tego słowa znaczeniu. Po dwóch latach kurczenia się gospodarki (spadek o 0,3 proc. w 2023 i 0,5 proc. w 2024 roku) choćby ten symboliczny plus był witany z ulgą.
Na 2026 rok rząd federalny prognozuje wzrost na poziomie 1,0 proc. – po obniżce z wcześniejszych 1,3 proc., co nastąpiło jeszcze w styczniu, a więc przed eskalacją na Bliskim Wschodzie. Instytut Ifo w swoim scenariuszu deeskalacyjnym mówi o 0,8 proc. wzrostu PKB w tym roku, a w scenariuszu eskalacji konfliktu irańskiego – zaledwie 0,6 proc. Goldman Sachs z kolei w styczniowej prognozie był nieco bardziej optymistyczny, zakładając 1,1 proc. wzrostu, ale te szacunki powstały przed wybuchem wojny.
Kluczowe pytanie brzmi: co dalej z inflacją i polityką pieniężną? Instytut Ifo szacuje, iż w scenariuszu deeskalacji inflacja w Niemczech wyniesie 2,2 proc. w 2026 roku – tyle samo co rok wcześniej. Jednak w scenariuszu eskalacji ceny mogą rosnąć w tempie 2,5 proc., a Europejski Bank Centralny mógłby zostać zmuszony do podwyżki stóp procentowych łącznie o 50 punktów bazowych w drugiej połowie roku. To byłby poważny zwrot w polityce monetarnej, który odczułyby nie tylko Niemcy, ale cała strefa euro.
Rynki reagują z umiarkowanym optymizmem
Niemiecki DAX we wtorek rano zyskiwał nieco ponad 1 proc., poruszając się w okolicach 22 870 pkt. Indeks pozytywnie zareagował zarówno na lepsze od prognoz dane Ifo dotyczące bieżącej sytuacji, jak i na pojawiające się informacje o amerykańskim planie pokojowym, który miałby zostać przedstawiony Teheranowi. Trzeba jednak patrzeć na te wzrosty w szerszej perspektywie – DAX w ciągu ostatniego miesiąca stracił kilka tysięcy punktów i wciąż znajduje się wyraźnie poniżej szczytów z początku marca, kiedy sięgał okolic 23 800–24 000 pkt.
Z technicznego punktu widzenia kluczowym oporem pozostaje strefa 23 300 pkt, która wcześniej pełniła funkcję wsparcia. Dopiero trwałe przebicie tego poziomu mogłoby otworzyć drogę do odbudowy trendu wzrostowego. Na razie każdy odczyt makroekonomiczny – w tym dzisiejsze Ifo – jest interpretowany przez inwestorów przede wszystkim przez pryzmat geopolityki i jej wpływu na ceny energii.
Stabilizacja, ale na kruchym fundamencie
Marcowy odczyt Ifo można odczytać dwojako. Z jednej strony brak pogłębienia spadku głównego wskaźnika to sygnał, iż niemiecka gospodarka nie wchodzi w spiralę szybkiego pogarszania koniunktury. Przedsiębiorcy nie oceniają bieżącej sytuacji gorzej niż miesiąc temu, co jest pewnym pozytywem. Z drugiej strony gwałtowne załamanie oczekiwań – o 4,5 pkt w ciągu jednego miesiąca – to ostrzeżenie, którego nie można zignorować.
Niemcy wchodzą w drugi kwartał 2026 roku z gospodarką, która technicznie odbiła się od dna, ale której fundamenty pozostają wyjątkowo kruche. Szok energetyczny związany z konfliktem irańskim, utrzymujące się amerykańskie cła handlowe i wciąż nierozwiązane problemy strukturalne niemieckiego modelu przemysłowego – od kosztów pracy po biurokrację – tworzą środowisko, w którym choćby umiarkowane ożywienie nie jest wcale przesądzone.
Źródło: Instytut Ifo, Reuters

3 godzin temu






