Styczniowy odczyt PCE daje oddech, ale drastyczne obniżenie szacunku wzrostu gospodarczego w IV kwartale 2025 r. rzuca cień na perspektywy amerykańskiej gospodarki – i to tuż przed posiedzeniem Fed.
W piątek 13 marca Biuro Analiz Ekonomicznych (BEA) opublikowało jednocześnie dwa najważniejsze zestawy danych: raport o dochodach i wydatkach osobistych Amerykanów za styczeń 2026 r. (wraz z odczytem PCE) oraz drugi szacunek PKB za IV kwartał 2025 r. Obydwie publikacje – opóźnione z powodu skutków ubiegłorocznego shutdownu rządowego – trafiły na rynek w szczególnie wrażliwym momencie, zaledwie kilka dni przed posiedzeniem FOMC zaplanowanym na 17–18 marca.
PCE: inflacja bazowa zgodna, główna niżej od oczekiwań
Wskaźnik cen PCE – preferowana miara inflacji Rezerwy Federalnej – wzrósł w styczniu o 0,3 proc. w ujęciu miesięcznym i 2,8 proc. rok do roku. Ten drugi odczyt okazał się niższy od konsensusu rynkowego (2,9 proc.) oraz od grudniowego wyniku (2,9 proc.), co stanowi pierwszy spadek rocznej dynamiki tego wskaźnika od kilku miesięcy. Bazowy indeks PCE (z wyłączeniem żywności i energii) wyniósł natomiast 3,1 proc. r/r – zgodnie z prognozami, ale powyżej grudniowego poziomu 3,0 proc. W ujęciu miesięcznym bazowy PCE wzrósł o 0,4 proc., również zgodnie z oczekiwaniami.
Wynik głównego wskaźnika PCE poniżej prognoz to informacja, która w normalnych warunkach mogłaby być przyjęta z ulgą. Problem w tym, iż towarzyszył jej znacznie bardziej niepokojący sygnał z drugiej strony atlantyckiego raportu.
PKB: rewizja w dół, jakiej mało kto się spodziewał
Drugi szacunek wzrostu PKB w IV kwartale 2025 r. wyniósł zaledwie 0,7 proc. w ujęciu annualizowanym – o połowę mniej niż wstępny odczyt na poziomie 1,4 proc. i drastycznie poniżej konsensusu, który zakładał utrzymanie pierwotnego szacunku. Przypomnijmy: sam wstępny odczyt z 20 lutego był już potężnym rozczarowaniem – rynek oczekiwał wówczas wzrostu rzędu 2,5–3,0 proc. po bardzo dobrym III kwartale (4,4 proc.).
Rewizji towarzyszył wyższy od oczekiwanego deflator PKB (3,8 proc. wobec prognozowanych 3,6 proc.), co sugeruje, iż za słabszym wzrostem realnym stoi częściowo wyższa presja cenowa. Zamówienia na dobra trwałe za styczeń okazały się płaskie (0,0 proc. wobec oczekiwanych 1,1 proc.), a po wyłączeniu środków transportu wyniosły 0,4 proc. – również poniżej prognoz.
Na plus wypadły wydatki konsumenckie, które wzrosły o 0,4 proc. m/m (powyżej oczekiwanych 0,3 proc.), co potwierdza, iż amerykański konsument wciąż utrzymuje aktywność zakupową – choć dochody osobiste rosną wolniej od prognoz (0,4 proc. wobec oczekiwanych 0,5 proc.).
Rynki: entuzjazm trwał kilka minut
Kontrakt na Nasdaq 100 (US100) w pierwszej reakcji wystrzelił w górę – inwestorzy skupili się na niższym od prognoz głównym PCE. Euforia trwała jednak bardzo krótko. W ciągu kilku minut indeks oddał wzrosty, gdy rynek zaczął przetrawiać głębokość rewizji PKB. Indeks S&P 500 spadł do poziomu ok. 6655 pkt – najniżej od listopada 2025 r.
Na nastroje rynkowe nakłada się trwający konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie. Ceny ropy Brent oscylowały w piątek w okolicach 100 USD za baryłkę, a WTI utrzymywał się powyżej 94 USD. Choć w ciągu dnia ropa nieco się cofnęła, obawy o zakłócenia dostaw – zwłaszcza w kontekście gróźb zamknięcia Cieśniny Ormuz – przez cały czas ciążą na globalnym sentymencie.
Co to oznacza dla Rezerwy Federalnej?
Dzisiejsze dane trafiają na biurko członków FOMC w ostatnim możliwym momencie przed przyszłotygodniową decyzją. Stopy procentowe utrzymywane są na poziomie 3,5–3,75 proc. od stycznia, a rynek wycenia bardzo niskie prawdopodobieństwo obniżki w najbliższy wtorek. Jak wynika z ostatnich wypowiedzi urzędników Fed – w tym z opublikowanych w lutym minutes – część członków komitetu nie wyklucza choćby scenariusza podwyżek, jeżeli inflacja utrzyma się powyżej celu.
Styczniowy PCE na poziomie 2,8 proc. to krok w dobrą stronę, ale bazowy wskaźnik na poziomie 3,1 proc. – najwyżej od wiosny 2024 r. – nie daje Fed komfortu do złagodzenia polityki. Z drugiej strony rewizja PKB w dół do 0,7 proc. to sygnał, iż gospodarka wyraźnie hamuje, co teoretycznie przemawiałoby za obniżką. Ten klasyczny dylemat – inflacja wciąż zbyt wysoka przy jednoczesnym spowolnieniu wzrostu – stawia bank centralny w niezwykle trudnej pozycji.
Oxford Economics w analizie z początku marca oceniał, iż wzrost bazowego PCE do 3,1 proc. nie powinien być traktowany jako trwały sygnał, ale raczej jako jednorazowa korekta. Rynek obligacji wydaje się jednak mniej optymistyczny – rentowności amerykańskich obligacji skarbowych pozostają podwyższone, a dolar utrzymuje siłę w okolicach psychologicznej bariery 100 pkt na indeksie DXY.
Najbliższe dni przyniosą odpowiedź na pytanie, czy Fed zdecyduje się sygnalizować jakąkolwiek zmianę kursu. Jedno jest pewne: piątkowe dane nie ułatwiają Rezerwie Federalnej żadnego z możliwych wyborów.
Źrodło: BEA, Reuters, XTB

1 godzina temu