Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w marcu 2026 r. wzrosły o 3,0% w ujęciu rocznym i o 1,0% w porównaniu z lutym – wynika z szybkiego szacunku opublikowanego 31 marca przez Główny Urząd Statystyczny. To wyraźne przyspieszenie względem dwóch poprzednich miesięcy, w których CPI utrzymywał się na poziomie 2,1% r/r. Jednocześnie – co istotne – odczyt okazał się niższy od rynkowego konsensusu. Ankietowani przez PAP Biznes analitycy spodziewali się wzrostu cen o 3,3% r/r i 1,4% m/m.
Wzrost inflacji z 2,1% do 3,0%
Przez pierwsze dwa miesiące 2026 roku inflacja w Polsce zachowywała się wzorowo. Zarówno w styczniu, jak i w lutym CPI wynosił 2,1% r/r, a więc mieścił się komfortowo w granicach celu inflacyjnego NBP (2,5% ą1 pkt proc.). Inflacja bazowa – po wyłączeniu cen żywności i energii – obniżyła się w lutym do 2,5% r/r, co dawało Radzie Polityki Pieniężnej argumenty do kontynuowania cyklu obniżek stóp.
Wszystko zmienił marzec. Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie i blokada Cieśniny Ormuz wywołały gwałtowny wzrost cen ropy naftowej i gazu. Przełożyło się to bezpośrednio na ceny paliw na polskich stacjach. W pierwszej połowie marca średnie detaliczne ceny paliw były już o około 15% wyższe niż średnia z lutego. Benzyna Pb95, która na początku miesiąca kosztowała niespełna 5,90 zł za litr, pod koniec marca przekraczała 7 zł. Olej napędowy podrożał jeszcze bardziej – według danych z końca marca ceny ON sięgały choćby 8,30-8,70 zł za litr.
Sam wzrost cen paliw odpowiadał za mniej więcej 0,8 pkt proc. marcowego odbicia inflacji. Do tego doszły efekty pośrednie – wyższe koszty transportu i logistyki zaczęły przenikać do cen pozostałych towarów.
Poniżej oczekiwań – nie oznacza dobrze
Odczyt 3,0% r/r pozytywnie zaskoczył rynek. Konsensus zakładał 3,3%, część analityków wskazywała choćby na ryzyko odczytu w okolicach 3,5%. Fakt, iż GUS pokazał niższą liczbę, nie powinien jednak usypiać czujności. Szybki szacunek nie zawiera rozbicia na poszczególne kategorie – te poznamy dopiero 15 kwietnia w pełnym raporcie GUS.
Warto pamiętać, iż w lutym GUS dokonał aktualizacji koszyka inflacyjnego i wdrożył nową klasyfikację COICOP 2018. uległ zmniejszeniu m.in. udział transportu (z 11,05% do 10,18%), a wzrósł udział kosztów mieszkania i energii (z 19,44% do 20,35%) oraz zdrowia. Jak wskazywał Bankier.pl, zmniejszona waga transportu w koszyku mogła częściowo zamortyzować wpływ szoku paliwowego na główny wskaźnik.
RPP w trybie wyczekiwania
Na posiedzeniu 3-4 marca Rada Polityki Pieniężnej obniżyła stopy procentowe o 25 pb – do poziomu 3,75% dla stopy referencyjnej. Była to pierwsza obniżka po dwumiesięcznej przerwie, motywowana ówczesnymi korzystnymi perspektywami inflacyjnymi. Marcowa projekcja NBP, opublikowana 6 marca, zakładała średnioroczną inflację CPI na poziomie zaledwie 2,3% w 2026 r.
Dziś te prognozy wyglądają na nieaktualne. Ekonomiści ING Banku Śląskiego wskazywali już 13 marca, iż ich wcześniejsza prognoza inflacji w okolicach 2% średniorocznie jest „już nieaktualna”, a CPI może zakończyć rok bliżej 2,5% – z wyraźnym ryzykiem w górę w przypadku przedłużania się konfliktu.
Jeszcze dalej poszedł zespół Credit Agricole. W najnowszej „Makromapie” z 30 marca bank zrewidował prognozę średniorocznej inflacji z 2,2% do 3,9% i przewiduje, iż CPI osiągnie 5,1% r/r w grudniu. Ekonomiści CA przesunęli przy tym moment kolejnej obniżki stóp aż na II kwartał 2027 roku.
Co dalej z cenami?
Rząd nie pozostał bierny. 26 marca premier Donald Tusk zapowiedział wdrożenie pakietu „CPN” (Ceny Paliw Niżej), obejmującego m.in. czasowe obniżenie podatku VAT na paliwa i wprowadzenie cen maksymalnych. Według prognoz e-petrol.pl po wejściu w życie pakietu ceny Pb95 powinny spaść do przedziału 5,99-6,19 zł za litr w pierwszym tygodniu kwietnia.
Kluczowe pytanie brzmi jednak, jak długo potrwa kryzys na Bliskim Wschodzie. Credit Agricole ostrzega, iż jeżeli blokada Cieśniny Ormuz się utrzyma, w drugiej połowie roku coraz silniej dawać o sobie znać będzie wtórny wpływ drogiej energii na ceny żywności – z opóźnieniem 12-15 miesięcy, typowym dla tego typu szoków.
Dzisiejszy odczyt potwierdza to, co analitycy sygnalizowali od początku marca: era niskiej inflacji w Polsce na razie się kończy. Marcowe 3,0% to prawdopodobnie dopiero początek nowej fali wzrostowej, a RPP stoi przed trudnym zadaniem balansowania między wsparciem gospodarki a kontrolą oczekiwań inflacyjnych. Pełne dane GUS za marzec, z rozbiciem na kategorie, poznamy 15 kwietnia.

2 godzin temu






