Roczna inflacja konsumencka w Szwajcarii obniżyła się w lipcu do 0,4 proc., zgodnie z oczekiwaniami ekonomistów. Presja cenowa pozostaje zatem wyjątkowo słaba, a Szwajcarski Bank Narodowy musi przez cały czas liczyć się z ryzykiem powrotu deflacji – szczególnie w razie ponownego umocnienia franka.
Najnowsze dane, opublikowane 3 sierpnia, nie przyniosły większego zaskoczenia. Ceny konsumpcyjne w Szwajcarii wzrosły w lipcu o 0,4 proc. rok do roku, po zwyżce o 0,5 proc. w czerwcu. Wynik był zgodny z rynkowym konsensusem.
W ujęciu miesięcznym indeks CPI obniżył się o 0,1 proc. Inflacja bazowa, nieuwzględniająca m.in. energii, paliw oraz produktów świeżych i sezonowych, pozostała natomiast na poziomie 0,3 proc. rok do roku. Oznacza to, iż słabość presji cenowej nie jest wyłącznie następstwem wahań notowań surowców.
Inflacja blisko dolnej granicy stabilności cen
Lipcowy odczyt przez cały czas mieści się w przedziale, który Szwajcarski Bank Narodowy uznaje za zgodny ze stabilnością cen, czyli od 0 do 2 proc. Problem w tym, iż znajduje się on znacznie bliżej dolnej niż górnej granicy tego zakresu.
Nie jest to jeszcze deflacja – ta oznacza trwały i szeroki spadek ogólnego poziomu cen, a nie jedynie pojedynczy miesięczny spadek indeksu. Dane pozostawiają jednak niewielki margines bezpieczeństwa na wypadek osłabienia popytu, spadku cen energii albo kolejnego skokowego umocnienia franka.
Jeszcze w czerwcu towary i usługi krajowe drożały o 0,5 proc. rok do roku, natomiast ceny produktów importowanych rosły zaledwie o 0,2 proc. Niska inflacja importowana dobrze pokazuje znaczenie silnej waluty, która obniża koszt sprowadzanych do kraju dóbr i surowców.
Silny frank może ponownie sprowadzić deflację
Frank pozostaje jednym z najważniejszych czynników ryzyka dla szwajcarskiej gospodarki. Waluta jest tradycyjnie traktowana jako bezpieczna przystań, dlatego zyskuje w okresach napięć geopolitycznych i pogorszenia nastrojów na rynkach. Dla konsumentów oznacza to tańszy import, ale dla eksporterów – spadek konkurencyjności, a dla banku centralnego dodatkową presję dezinflacyjną.
SNB pozostawił w czerwcu główną stopę procentową na poziomie 0 proc. Jednocześnie wyraźnie zwiększył gotowość do interwencji walutowych, gdyby aprecjacja franka okazała się „gwałtowna i nadmierna” oraz zaczęła zagrażać stabilności cen.
Bank prognozuje w tej chwili średnioroczną inflację na poziomie 0,6 proc. zarówno w 2026, jak i w 2027 r. W 2028 r. ma ona wynieść 0,7 proc. Projekcja ta zakłada utrzymanie stopy SNB na poziomie zerowym przez cały horyzont prognozy.
Ujemne stopy nie są scenariuszem bazowym
Lipcowy raport sam w sobie nie daje SNB wystarczającego powodu do natychmiastowej zmiany polityki pieniężnej. Globalnie utrzymują się podwyższone ceny energii, a bank centralny oczekuje, iż szwajcarska inflacja w najbliższych kwartałach może jeszcze nieznacznie wzrosnąć.
Ekonomiści oceniają, iż stopa procentowa w Szwajcarii może pozostać na poziomie 0 proc. przez dłuższy czas. Ich zdaniem interwencje na rynku walutowym są w tej chwili bardziej prawdopodobnym narzędziem niż powrót do ujemnych stóp procentowych.
Taki scenariusz nie może być jednak całkowicie wykluczony. o ile frank ponownie wyraźnie się umocni, a inflacja spadnie poniżej zera na dłużej, SNB będzie musiał rozważyć bardziej zdecydowane działania. Szwajcaria ma już doświadczenie zarówno z ujemnym oprocentowaniem, jak i zakupami walut na dużą skalę.
Na razie poniedziałkowe dane wzmacniają przede wszystkim przekonanie, iż bank centralny pozostanie w trybie wyczekiwania. Inflacja jest dodatnia i zgodna z celem, ale na tyle niska, iż przestrzeń do biernego obserwowania siły franka pozostaje ograniczona.
Źródło: Federalny Urząd Statystyczny Szwajcarii

1 godzina temu







