Autor: Marcela Jankowska
Unia Europejska chce nadrobić dystans do światowych liderów sztucznej inteligencji, inwestując miliardy euro w infrastrukturę. Jednak rozwój AI wymaga nie tylko mocy obliczeniowej, ale także dostępu do danych i przyjaznego otoczenia regulacyjnego.

Europa inwestuje w superkomputery i centra danych, ale wciąż pozostaje daleko za globalnymi liderami pod względem prywatnych inwestycji w sztuczną inteligencję. W Stanach Zjednoczonych sięgnęły one niemal 286 mld dolarów, podczas gdy w Europie wyniosły około 21 mld dolarów. W 2024 roku w USA powstało 40 nowych znaczących modeli AI, a w Europie zaledwie trzy.
Same publiczne inwestycje nie wystarczą, aby zmniejszyć ten dystans. Europejskie firmy potrzebują również swobodnego dostępu do danych, bez których rozwój zaawansowanych modeli AI jest niemożliwy.
Regulacje, które hamują innowacje
Jednym z zagrożeń jest ograniczanie wyjątku TDM (text and data mining), który umożliwia analizę legalnie dostępnych tekstów i danych, również w celach komercyjnych. Rozszerzanie mechanizmów opt-out czy wprowadzanie obowiązkowych licencji może szczególnie mocno uderzyć w europejskie start-upy i mniejsze przedsiębiorstwa.
Problem wykracza daleko poza sektor technologiczny. Sztuczna inteligencja ma ogromny potencjał w medycynie, farmacji, energetyce, przemyśle czy finansach. Tymczasem nakładające się na siebie przepisy, m.in. RODO, AI Act, Data Act, DMA i DSA, zwiększają złożoność otoczenia prawnego i mogą zniechęcać do inwestowania w Europie.
Europa w pułapce praw autorskich?
Jak wskazuje analiza think tanku ECIPE „The Copyright Trap”, nadmiernie restrykcyjne podejście do praw autorskich może utrudnić europejskim firmom rozwój AI. najważniejsze jest rozróżnienie między analizowaniem danych w procesie trenowania modeli a nieuprawnionym kopiowaniem i rozpowszechnianiem chronionych utworów.
Doświadczenia z RODO również pokazują, iż regulacje mogą mieć niezamierzone konsekwencje. Według przywoływanych badań dwa lata po wejściu tych przepisów w życie europejskie przedsiębiorstwa gromadziły średnio o 26% mniej danych niż firmy amerykańskie.
Europa powinna chronić prawa twórców, ale jednocześnie zapewniać innowatorom warunki do rozwoju. W przeciwnym razie europejskie firmy i konsumenci będą coraz bardziej uzależnieni od technologii powstających poza Unią.
„Potrzebujemy regulacji, które chronią przed realnymi nadużyciami. Ale nie takich, które odcinają europejskie firmy od danych – surowca niezbędnego do konkurowania z resztą świata. W wyścigu o rozwój z wykorzystaniem sztucznej inteligencji nie wygra ten, kto napisze najwięcej przepisów. Wygra ten, kto stworzy najlepsze warunki do odkrywania, inwestowania i budowania nowych technologii” – podkreśla Marek Tatała w najnowszym wideopodcaście Fundacji Wolności Gospodarczej.
ZOBACZ INNE AKTUALNOŚCI
-
-
- Transport przyjedzie później, ale za to będzie drożej. Nowy wideopodcast Marka Tatały
- Nie dajmy się kupić za pieniądze, których politycy nie mają. Tatała o stanie finansów publicznych
- Rynek informacji kredytowej potrzebuje konkurencji
-

1 tydzień temu












