Branża prop tradingowa od lat broni się tym samym argumentem: trader nie inwestuje, tylko handluje w symulacji, a firma płaci mu nagrodę za wyniki. Dlatego nie potrzebuje licencji. Holenderski Urząd ds. Rynków Finansowych (AFM) sprawdził ten argument na konkretnym przypadku i go odrzucił, a sąd w Rotterdamie nie znalazł podstaw, żeby to zakwestionować. Chodzi o firmę Ufunded i model tzw. instant funding, czyli konta „finansowanego” od razu po wniesieniu opłaty, bez wyzwania weryfikacyjnego.
Sprawa jest z początku roku, ale w branży przeszła niemal bez echa. Do czasu.
Kim jest Ufunded i jak działał jego model
Ufunded LLC jest według własnej strony zarejestrowany w Federacji Saint Kitts i Nevis. Platforma działa na zaproszenie – klientem można zostać tylko z polecenia partnera, afilianta albo społeczności związanej z firmą. Według AFM co najmniej jeden z tych partnerów kierował ofertę głównie do Holendrów i dostawał od Ufunded wynagrodzenie za poleconych klientów. Holenderski serwis De Belegger opisał, iż do Ufunded trafiano m.in. przez kursy tradingowe promowane w mediach społecznościowych przez influencerów.
Szczegóły modelu opisuje orzeczenie sądu w Rotterdamie. Klient płacił jednorazowo od 1,5 tys. do 34,5 tys. USD (według AFM od 1,4 tys. do 32,2 tys. euro). Wysokość opłaty wyznaczała kapitał do handlu – zawsze 30 razy większy, czyli od 45 tys. do 1,035 mln USD. Klient zajmował długie i krótkie pozycje na akcjach, surowcach, indeksach i walutach po rzeczywistych cenach z CBOE. Zleceń nie przekazywano na żaden rynek – Ufunded rozliczał je wewnętrznie.
Zyskiem dzielono się w proporcji od 70 do 90 proc. na korzyść tradera, ale na twardych warunkach. Wypłatę można było zlecić tylko w pierwszych dziesięciu dniach miesiąca, minimum wynosiło 500 euro, a maksimum 10 proc. kapitału początkowego miesięcznie. Do tego trzeba było wykonać minimalną liczbę transakcji. Najważniejszy był jednak limit straty: 133,33 proc. opłaty, czyli 4,44 proc. kapitału. Po jego przekroczeniu – także jedną transakcją – konto zamykano bez zwrotu opłaty. Tak samo kończyła się dłuższa bezczynność. Kto chciał grać dalej, płacił ponownie.
Argumenty Ufunded: to tylko symulacja
Przed sądem Ufunded przekonywał, iż prowadzi platformę symulacyjną. Klienci handlują fikcyjnym kapitałem, nie mogą kupić żadnych aktywów ani wpłacić środków na konto, a ewentualne wypłaty to nagroda finansowana przez firmę, a nie zysk z instrumentów finansowych. Opłata miała tylko pokrywać koszty działania.
Sąd tego nie przyjął. Zauważył m.in., iż opłata bardzo różni się w zależności od typu konta, a trudno uznać, żeby koszty operacyjne firmy różniły się tak samo. Uznał też, iż wypłat nie da się traktować jako zwykłej nagrody, skoro ich wysokość zależy wprost od ruchów cen instrumentów bazowych.
Cztery cechy CFD w jednym produkcie
Sąd sięgnął do definicji CFD z ostrzeżenia ESMA z 2013 roku, którą obie strony uznawały za adekwatną. Zawiera ona cztery elementy: umowę z dostawcą, spekulację na zmianie ceny między otwarciem a zamknięciem pozycji, rozliczenie gotówkowe bez dostawy instrumentu bazowego oraz dźwignię wynikającą z tego, iż pozycja jest wielokrotnie większa od wpłaconego depozytu.
Według sądu Ufunded spełniał wszystkie cztery warunki. Umową był „User Agreement”. Spekulacja i rozliczenie gotówkowe wynikały z tego, iż klient realnie zarabiał lub tracił pieniądze zależnie od ruchów cen. Dźwignię sąd ocenił następująco:
„Klienci mogą zajmować pozycje o wartości będącej wielokrotnością wpłaconej opłaty wejściowej (depozytu zabezpieczającego). Chodzi tu o dźwignię co najmniej 1:30. Ponadto w przypadku forex, metali i indeksów można zastosować dodatkową dźwignię (1:5), co znacząco ją wzmacnia (do 1:150).”
Wniosek sądu brzmiał:
„Usługi Ufunded spełniają wszystkie cechy CFD, a tym samym (szeroką) definicję instrumentu finansowego.”
AFM dodała jeszcze jeden argument. Klient, który zbliża się do limitu straty, może kupić droższe konto, co według urzędu w praktyce oznacza dopłatę depozytu – jak u zwykłego brokera.
Ważne jest też zastrzeżenie sądu dotyczące ryzyka. choćby jeżeli klient Ufunded może stracić mniej niż przy klasycznym handlu CFD, nie zmienia to spekulacyjnego charakteru usługi ani tego, iż klient zarabia i traci prawdziwe pieniądze.
Ponad 20 mln euro wpłat, maksymalnie 7,21 proc. wypłat
Najmocniej działają liczby z postępowania. Według AFM od lipca 2023 roku co najmniej 1279 holenderskich posiadaczy rachunków przelało do Ufunded łącznie 20 143 650,82 euro. Z tej kwoty firma wypłaciła jako zyski najwyżej 7,21 proc., a prawdopodobnie mniej. W komunikacie z ostrzeżeniem urząd wprost wskazał na konflikt interesów:
„Ponieważ klienci handlują przeciwko Ufunded i ponieważ muszą ponownie płacić opłatę wejściową, Ufunded zarabia za każdym razem, gdy klienci tracą.”
AFM zwróciła też uwagę, iż firma przedstawia relację z klientem jako wspólny udział w zyskach, choć konstrukcja modelu wskazuje na coś przeciwnego.
Jak przebiegało postępowanie
AFM wszczęła postępowanie 19 listopada 2024 roku. Informacje zbierała od amerykańskiej SEC, od holenderskiego oddziału Citibank Europe na temat rachunku bankowego oraz od belgijskiego nadzoru FSMA. FSMA ostrzegł przed Ufunded już 24 lipca 2025 roku i na prośbę AFM zdobył dane o trzech belgijskich rachunkach w Wise Europe. 3 grudnia 2025 roku AFM zdecydowała o publicznym ostrzeżeniu. Uznała, iż Ufunded co najmniej od 5 grudnia 2024 roku świadczy w Holandii usługi inwestycyjne bez licencji, czyli narusza art. 2:96 ustawy o nadzorze finansowym (Wft).
Ufunded wniósł sprzeciw i poprosił sąd o środek tymczasowy, który wstrzymałby publikację ostrzeżenia. Firma argumentowała, iż ostrzeżenie zaszkodzi jej na całym świecie – trafi do porównywarek i baz innych nadzorców i może skończyć się zablokowaniem rachunków bankowych. Rozprawa przed sędzią do spraw środków tymczasowych w Rotterdamie odbyła się 16 stycznia 2026 roku za zamkniętymi drzwiami. Pod koniec stycznia sąd oddalił wniosek, a AFM opublikowała ostrzeżenie. Sąd uznał, iż firma nie wykazała konkretnie, jakie szkody poniesie, a interes publiczny w ostrzeżeniu konsumentów jest ważniejszy.
Nie był to spór cywilny, jak podaje część relacji, tylko postępowanie administracyjne. Rozstrzygnięcie ma charakter tymczasowy – sąd sam zaznaczył, iż nie wiąże ono AFM przy rozpatrywaniu sprzeciwu ani sądu w ewentualnym postępowaniu głównym. Ufunded może więc dalej walczyć. Sąd ocenił jednak, iż jego sprzeciw nie ma rozsądnych szans powodzenia.
Czy ostrzeżenie coś zmieniło
Belegger opisywał, iż werbunek przez webinary i maile trwał, w społecznościach usuwano wpisy o ostrzeżeniu AFM, a użytkownikom z Belgii podpowiadano, jak obejść blokadę przez VPN. Uczestnicy, z którymi rozmawiała redakcja, skarżyli się też na wielomiesięczne oczekiwanie na wypłaty. Te relacje pochodzą od samych zainteresowanych, a De Belegger zaznacza, iż nie mają oni dowodów na manipulowanie wynikami.
Sprawdzano również z holenderskiego adresu IP oferty kilku innych firm prop tradingowych. Żadna nie ograniczyła dostępu do instant funding. Na razie decyzja w sprawie Ufunded nie zmieniła więc rynku.
Dlaczego to ważne poza Holandią
Holenderski przypadek jest istotny z trzech powodów. Po pierwsze, oparto go na definicjach z dyrektywy MiFID II, które obowiązują w całej Unii. Pojęcie CFD i „wykonywania zleceń na rachunek klienta” jest takie samo w Amsterdamie, Brukseli i Warszawie. Nadzorcy w innych krajach mają więc gotowe rozumowanie, sprawdzone przed sądem.
Po drugie, chodzi o konkretny wariant prop tradingu. Instant funding nie ma etapu weryfikacji, a relacja opłaty, wielkości konta i limitu straty wygląda jak relacja depozytu, ekspozycji i dźwigni u brokera CFD. Klasyczny model z wyzwaniem nie był przedmiotem tej sprawy. Ani AFM, ani sąd nie stwierdzili, iż cała branża świadczy usługi inwestycyjne. Pokazali natomiast, na jakie elementy nadzorca patrzy: na przepływ realnych pieniędzy, a nie na deklarowaną „symulację”.
Po trzecie, sprawa przypomina historię My Forex Funds. Amerykańska CFTC w 2023 roku zarzuciła tej firmie m.in. działanie jako niezarejestrowany dealer forex i oszukańcze pobranie co najmniej 310 mln USD opłat. Pozew upadł jednak z przyczyn proceduralnych. W maju 2025 roku sędzia federalny Edward Kiel oddalił sprawę i ukarał CFTC za działanie w złej wierze i fałszywe twierdzenia, a później obciążył agencję kosztami obrony w wysokości ponad 3 mln USD. Merytoryczne pytanie, czy taki model to ukryte pośrednictwo, nigdy nie doczekało się w USA odpowiedzi. W Holandii sąd na nie odpowiedział, choć na razie tylko w postępowaniu tymczasowym.
O tym, iż europejski nadzór przygląda się branży, pisaliśmy już wcześniej. Wtedy jedynym nadzorcą, który zabrał głos, był belgijski FSMA, nazywając prop trading „grą w ukryte inwestowanie”. Sprawa Ufunded pokazuje, iż od ostrzeżeń przechodzi się do konkretnych decyzji.

1 godzina temu








