Autor: Marcela Jankowska
O Digital Networks Act, pakiecie nowych reguł mających zintegrować i uporządkować rynek mówi Marek Tatała w najnowszym wideopodaście.

Europa ma 450 milionów konsumentów i potencjał, by być jednym z największych rynków telekomunikacyjnych na świecie. Jednak zamiast jednego, przejrzystego systemu mamy 27 krajowych regulatorów, reżimów licencyjnych i różnych interpretacji tych samych zasad. W efekcie europejscy operatorzy są mniejsi, słabsi kapitałowo i inwestują mniej niż ich odpowiednicy w Stanach Zjednoczonych, bo mierzą się z wyższymi kosztami regulacyjnymi i większą niepewnością.
Odpowiedzią Komisji Europejskiej ma być Digital Networks Act (DNA) – pakiet nowych reguł, który w założeniu powinien uporządkować i zintegrować rynek.
Czy DNA rzeczywiście stanie się narzędziem realnego scalania europejskiej infrastruktury cyfrowej, czy tylko dołoży kolejną warstwę biurokracji do już i tak skomplikowanego systemu?
Czym jest Akt o Sieciach Cyfrowych?
Akt o Sieciach Cyfrowych (DNA) to próba przebudowy unijnych zasad regulujących sektor telekomunikacyjny. Zastąpić ma dotychczasowy Europejski Kodeks Łączności Elektronicznej, który jako dyrektywa był wdrażany oddzielnie w każdym państwie – w różnym tempie, z różnymi interpretacjami i lokalnym gold-platingiem, co często podnosiło koszty po stronie firm. W efekcie pełne wdrożenie rozwiązań przyjętych jeszcze pod koniec 2018 roku przeciągnęło się aż do 2024 roku.
DNA ma mieć formę rozporządzenia, a więc jednego zestawu przepisów obowiązujących bezpośrednio w całej UE, bez 27 wersji tych samych regulacji. W jednym akcie zebrane mają zostać zasady autoryzacji działalności telekomunikacyjnej, dostępu do sieci, koordynacji częstotliwości oraz funkcjonowania regulatorów.
Projekt DNA zawiera rozwiązania, które – jeżeli zostaną dobrze wdrożone – mogą realnie poprawić warunki działania na europejskim rynku łączności. Dłuższe i bardziej przewidywalne prawa do częstotliwości sprzyjają planowaniu inwestycji, co jest najważniejsze przy budowie sieci światłowodowych, 5G i kolejnych generacji.
Single Passport i uproszczone procedury notyfikacyjne obniżają koszty administracyjne wejścia na nowe rynki, a lepsza koordynacja zarządzania ułatwia rozwijanie usług w skali całej Unii. W optymistycznym scenariuszu DNA może więc oznaczać mniej rozdrobnienia, więcej konkurencji i silniejszych europejskich graczy zdolnych konkurować globalnie.
Ryzyka wpisane w DNA
Obok potencjalnych korzyści DNA niesie istotne ryzyka: od koncepcji „network fees”, czyli opłat sieciowych nakładanych na największych dostawców treści, po mechanizm „koncyliacji” między operatorami a innymi uczestnikami rynku, który z pozoru przypomina dobrowolny dialog, ale w praktyce może stać się pretekstem do wprowadzenia obowiązkowych opłat za ruch internetowy.
Kolejne zagrożenie wiąże się z bardzo szeroką definicją sieci cyfrowych, wykraczającą poza klasyczną telekomunikację i obejmującą infrastrukturę chmurową, sieci prywatne czy dostawców treści, którzy już dziś funkcjonują w gęstym otoczeniu regulacyjnym (NIS2, DSA, DMA, AI Act, Data Act itd.). W efekcie istnieje obawa, iż Akt o Sieciach Cyfrowych nie uprości i nie odciąży rynku, ale jeszcze bardziej zagęści i tak już rozbudowaną sieć unijnych regulacji, tym bardziej iż wiele kluczowych szczegółów pozostawiono do rozstrzygnięcia w aktach wykonawczych i wytycznych regulatorów.
Przyszłość DNA w Europie
Akt o Sieciach Cyfrowych ma sens tylko wtedy, gdy faktycznie integruje rynek i usuwa bariery, zamiast dokładać kolejną warstwę nadzoru. Konkurencyjność nie wynika z mnożenia przepisów, ale z stabilnych zasad i swobody inwestowania. Ostatecznym sprawdzianem będzie odpowiedź na pytanie, czy DNA rzeczywiście ograniczy fragmentację rynku i ułatwi inwestycje, pozwalając europejskim operatorom rosnąć i konkurować globalnie. To byłby dobry scenariusz dla UE.
– jeżeli Europa chce mieć silniejszą infrastrukturę cyfrową, musi pozwolić firmom telekomunikacyjnym inwestować, rosnąć i konkurować w skali całej Unii Europejskiej. Dlatego w pracach nad Aktem o Sieciach Cyfrowych powinna obowiązywać jedna zasada: upraszczać, harmonizować i usuwać bariery – a nie dokładać nowych regulacji – zauważa Tatała.
ZOBACZ INNE AKTUALNOŚCI
- Deregulacja po roku – dobre zmiany, bez przełomu
- W kierunku konkurencji na rynku informacji kredytowej. Tatała dla „Gazety Wyborczej”
- Lekcje ze Szwecji: wolnościowe fundamenty rozwoju i dobrobytu

3 dni temu







