Intel ogłosił publiczną emisję akcji o wartości 15 mld dol. Spółka może dodatkowo zwiększyć ofertę o 2,25 mld dol., o ile banki prowadzące transakcję skorzystają w pełni z przyznanej im opcji. Rynek zareagował spadkiem notowań, choć operacyjne wyniki producenta procesorów wyraźnie się poprawiają. Emisja wygląda więc bardziej na próbę sfinansowania przyspieszonego programu inwestycyjnego niż na kapitał ratunkowy.
W poniedziałek, 10 sierpnia, przed rozpoczęciem regularnej sesji na Wall Street akcje Intela traciły około 3 proc., natomiast notowania przed otwarciem rynku wskazywały w pewnym momencie na zniżkę o 3,95 dol. względem piątkowego zamknięcia.
Reakcja inwestorów nie jest zaskoczeniem. Każda duża emisja nowych akcji oznacza rozwodnienie udziałów dotychczasowych akcjonariuszy, a w przypadku Intela skala transakcji jest znacząca choćby jak na spółkę wycenianą na ponad 500 mld dol.
Liczba nowych akcji nie pozostało znana
Intel zamierza pozyskać 15 mld dol. w ramach gwarantowanej oferty publicznej. Banki prowadzące księgę popytu – J.P. Morgan, Goldman Sachs, Morgan Stanley i Citigroup – otrzymają także 30-dniową opcję zakupu dodatkowych akcji o wartości do 2,25 mld dol. Łączna wartość transakcji może zatem wzrosnąć do 17,25 mld dol.
Cena emisyjna i ostateczna liczba nowych walorów nie zostały jeszcze ustalone. Piątkowy kurs zamknięcia wynosił 101,65 dol. Gdyby akcje sprzedawano właśnie po tej cenie, podstawowa emisja obejmowałaby około 148 mln walorów, a wraz z pełnym wykorzystaniem dodatkowej opcji – około 170 mln. Przy 5,043 mld akcji znajdujących się w obrocie na koniec czerwca oznaczałoby to wzrost ich liczby odpowiednio o około 2,9 lub 3,4 proc. Faktyczna skala rozwodnienia będzie zależała od ceny ustalonej w ofercie.
Warto przy tym zauważyć, iż Intel wykorzystuje okres bardzo wysokiej wyceny. Jeszcze w 2025 r. strategiczni inwestorzy obejmowali jego akcje po wielokrotnie niższych cenach: SoftBank płacił 23 dol. za walor, Nvidia 23,28 dol., a rząd USA nabywał akcje po około 20,47 dol. Sprzedaż nowych papierów przy kursie zbliżonym do 100 dol. jest z perspektywy spółki znacznie korzystniejszym sposobem pozyskania kapitału niż dalsze zwiększanie zadłużenia.
Pieniądze nie mają jednego, precyzyjnie wskazanego celu
Intel deklaruje, iż wpływy netto przeznaczy na „ogólne cele korporacyjne”, w tym wydatki inwestycyjne i kapitał obrotowy. To ważne zastrzeżenie: dokumentacja nie przypisuje całych 15 mld dol. do jednej fabryki, technologii ani konkretnego programu foundry. Zarząd zachowuje szeroką swobodę w dysponowaniu środkami, na co wprost zwraca uwagę prospekt złożony w amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd.
Jednocześnie kontekst transakcji jest czytelny. Intel podniósł prognozę tegorocznych nakładów inwestycyjnych z około 18 do 20 mld dol., a w 2027 r. wydatki mają być jeszcze wyższe. Spółka rozbudowuje moce produkcyjne, inwestuje w procesy Intel 18A i 14A, zaawansowane pakowanie oraz produkcję układów projektowanych na potrzeby konkretnych klientów. W kwietniu zgodziła się także zapłacić 14,2 mld dol. za odkupienie od podmiotów zarządzanych przez Apollo 49-procentowego udziału w spółce związanej z irlandzką fabryką Fab 34.
Wyniki się poprawiają, ale foundry przez cały czas pochłania miliardy
Emisja nie następuje w momencie załamania podstawowego biznesu. W drugim kwartale 2026 r. Intel wypracował 16,1 mld dol. przychodów, o 25 proc. więcej niż rok wcześniej. Przychody segmentu Data Center and AI wzrosły o 59 proc., do 6,3 mld dol., a działalność produktowa osiągnęła 4,8 mld dol. zysku operacyjnego.
Największym obciążeniem pozostaje Intel Foundry. Segment wykazał 5,8 mld dol. przychodów, ale jednocześnie poniósł 2,1 mld dol. straty operacyjnej. To właśnie tempo ograniczania strat, pozyskiwania zewnętrznych klientów i poprawy wykorzystania fabryk będzie kluczowym testem dla całej strategii.
Raportowana strata netto za drugi kwartał wyniosła aż 11 mld dol., ale wynik ten został zdominowany przez niegotówkową korektę wartości akcji przeznaczonych dla rządu USA. Po wyłączeniu tej oraz innych pozycji jednorazowych Intel wykazał 2,2 mld dol. skorygowanego zysku netto. Jednocześnie skorygowane wolne przepływy pieniężne były ujemne i wyniosły 8,4 mld dol., co pokazuje, jak duże pozostają potrzeby kapitałowe spółki.
Na koniec czerwca Intel dysponował 29,7 mld dol. gotówki i krótkoterminowych inwestycji, przy około 50,5 mld dol. zadłużenia. Nie jest to obraz bezpośredniego kryzysu płynności, ale uzasadnia ostrożność w dalszym zwiększaniu długu – szczególnie iż Fitch utrzymuje rating Intela na poziomie inwestycyjnym BBB z perspektywą negatywną.
Emisja kupuje Intelowi czas. Nie gwarantuje sukcesu
Z punktu widzenia zarządu moment przeprowadzenia emisji jest dogodny: kurs znajduje się wielokrotnie wyżej niż ceny, po których Intel pozyskiwał kapitał w 2025 r., a popyt związany z centrami danych i AI poprawia wyniki operacyjne. Z punktu widzenia akcjonariuszy rachunek jest bardziej złożony. Otrzymują oni silniejszy bilans i dodatkowe środki na inwestycje, ale kosztem rozwodnienia oraz ryzyka, iż miliardowe nakłady nie przyniosą oczekiwanej stopy zwrotu.
Dlatego najważniejszym pytaniem nie jest to, czy Intel zdoła sprzedać akcje za 15 mld dol. Przy obecnej kapitalizacji i zaangażowaniu największych banków oferta powinna znaleźć nabywców. Znacznie istotniejsze będzie, czy spółka przełoży pozyskany kapitał na trwały wzrost przepływów pieniężnych, rentowność foundry i znaczące kontrakty z klientami zewnętrznymi. Sama emisja poprawi finansową elastyczność Intela, ale nie rozwiąże najtrudniejszego problemu koncernu: konieczności udowodnienia, iż kosztowna odbudowa przewagi technologicznej może być również opłacalnym biznesem.
Źródła: Intel, SEC, CNBC

4 godzin temu



![WTA Toronto: Kiedy i o której Iga Świątek gra ze Sznajder? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/-/000N5NGVU3TYF6JA-C461.jpg)

