Intel zmiażdżył prognozy Wall Street. Akcje w górę o 20 proc. po zamknięciu sesji

2 godzin temu

Jeszcze niedawno Intel był giełdowym symbolem spółki, która przegapiła rewolucję AI. W czwartek wieczorem ten obraz legł w gruzach. Raport za pierwszy kwartał 2026 roku okazał się tak mocny, iż analitycy w zasadzie nie mieli na niego gotowej odpowiedzi – bo nikt czegoś takiego nie zakładał.

Skorygowany zysk na akcję wyniósł 0,29 USD. Rynek oczekiwał jednego centa. Przychody sięgnęły 13,58 mld USD – o ponad miliard powyżej konsensusu, który wskazywał na 12,42 mld USD. To nie jest drobne pozytywne odchylenie od prognoz. To zupełnie inna liga. Kurs Intela w handlu posesyjnym wystrzelił o 20 proc. i zbliżył się do poziomu 80 USD. Gdyby ten wzrost utrzymał się na piątkowej sesji, byłby to najlepszy dzień notowań tej spółki od ponad dwóch dekad.

Szósty kwartał z rzędu powyżej oczekiwań

Warto na chwilę cofnąć się o kilkanaście miesięcy. W pięciu z siedmiu kwartałów poprzedzających obecne wyniki Intel notował spadki przychodów rok do roku. Firma zwalniała ludzi – łącznie 15 proc. załogi – kasowała wielomiliardowe projekty fabryk w Niemczech i Polsce, a uruchomienie gigantycznej inwestycji w Ohio przesunęła aż na 2030 rok. Na początku 2025 roku akcje kręciły się wokół 20 dolarów.

A teraz? Od stycznia 2026 roku kurs poszedł w górę o ponad 80 proc. – i to jeszcze przed czwartkowym skokiem po sesji. Intel znowu jest spółką, o której mówi się na Wall Street nie z nostalgii, ale dlatego, iż zaczyna zarabiać tam, gdzie jeszcze niedawno nie istniał.

CPU wraca do gry w erze AI

Co takiego się zmieniło? Odpowiedź kryje się w segmencie centrów danych i sztucznej inteligencji (DCAI), gdzie przychody poszły w górę o 22 proc. rok do roku, do 5,1 mld USD. Napędzają je procesory serwerowe Xeon 6+, które weszły do sprzedaży w marcu. Kluczem do zrozumienia tego skoku jest zmiana sposobu, w jaki branża myśli o infrastrukturze AI.

Przez ostatnie dwa lata cały świat patrzył na karty graficzne Nvidii jako jedyny motor napędowy sztucznej inteligencji. Ale kolejna fala – tak zwane agentyczne AI, czyli systemy podejmujące autonomiczne decyzje – wymaga zupełnie innej architektury obliczeniowej. Prezes Lip-Bu Tan wyjaśniał to na konferencji dość obrazowo: w klasycznych zastosowaniach treningowych na jeden procesor CPU przypadało siedem–osiem GPU. W rozwiązaniach agentycznych ta proporcja schodzi do trzech–czterech do jednego, a w niektórych przypadkach wręcz się odwraca. Dla Intela – firmy, która od dekad dominuje właśnie w procesorach centralnych – to zmiana fundamentalna.

Rynek najwyraźniej to dostrzega. Intel Xeon 6 trafił nie tylko do Google’a, który podpisał wieloletnią umowę na wykorzystanie tych chipów, ale został też wybrany jako host CPU do systemów NVIDIA DGX Rubin. Innymi słowy – choćby główny rywal uznał, iż potrzebuje procesorów Intela.

Elon Musk w roli strategicznego partnera

Na osobną uwagę zasługuje partnerstwo z Elonem Muskiem. Intel ogłosił na początku kwietnia dołączenie do projektu Terafab – kompleksu produkcyjnego w Austin w Teksasie, gdzie obok SpaceX, xAI i Tesli będzie projektować i wytwarzać zaawansowane chipy. Musk podczas konferencji wynikowej Tesli potwierdził, iż w tym zakładzie będą wykorzystywane procesory produkowane w węźle technologicznym Intel 14A – technologii jeszcze w fazie rozwoju, planowanej na 2028 rok i później.

Na konferencji Intela Tan komentował ten wątek bez nadmiernej dyplomacji: łączy go z Muskiem przekonanie, iż globalne moce produkcyjne w branży półprzewodników po prostu nie nadążają za popytem, i obaj szukają „niekonwencjonalnych sposobów” na przyspieszenie produkcji. CFO David Zinsner dodał, iż segment zaawansowanego pakowania chipów – w którym Intel jest jedną z zaledwie trzech firm na świecie oferujących najnowocześniejsze rozwiązania – przyniesie miliardy dolarów przychodu na jednego klienta. Wśród odbiorców wymienił Amazona, Cisco, SpaceX i Teslę.

Prognoza na kolejny kwartał? Znowu powyżej konsensusu

Intel podał, iż w drugim kwartale spodziewa się przychodów w przedziale 13,8–14,8 mld USD i skorygowanego zysku na poziomie 0,20 USD na akcję. Analitycy zakładali odpowiednio 13,07 mld USD i 0,09 USD. To kolejny kwartał z rzędu, w którym firma sama podnosi sobie poprzeczkę ponad oczekiwania rynku.

Na pytanie, jak duży jest popyt, którego Intel nie jest w stanie zaspokoić z powodu ograniczeń mocy produkcyjnych, Zinsner odpowiedział krótko: „zaczyna się na literę B”. Czyli miliardami. To jednocześnie miara problemu i szansy – firma nie nadąża z dostawami, ale potencjał jest ogromny.

Jest ryzyko. I to spore

Zanim jednak ktoś pobiegnie kupować akcje, wypada zmierzyć się z tą częścią raportu, która nie wygląda tak różowo. W ujęciu GAAP Intel wciąż jest na minusie. Strata netto pogłębiła się do 3,73 mld USD – wobec 0,82 mld USD rok wcześniej. Głównym obciążeniem były koszty restrukturyzacyjne na poziomie 4,07 mld USD. Marża operacyjna według GAAP to minus 23,1 proc.

Czwartkowa sesja na Wall Street zakończyła się spadkami – S&P 500 stracił 0,41 proc., Nasdaq 0,89 proc. Na parkiecie ciążyły rosnące ceny ropy (Brent przebił 105 USD za baryłkę), fatalne wyniki ServiceNow, które pociągnęły w dół cały sektor software, a także groźna eskalacja wokół Cieśniny Ormuz – Trump nakazał marynarce wojennej strzelać do irańskich łodzi stawiających miny. Nie jest to otoczenie, w którym łatwo o trwałą euforię, choćby z tak mocnym raportem w ręku.

Czy to już powrót króla?

Intel daleki jest od ogłoszenia zwycięstwa nad TSMC, Nvidią czy AMD. Fabryka w Arizonie pracująca na węźle 18A wciąż szuka zewnętrznych klientów na większą skalę. Technologia 14A jest dopiero w rozwoju. Inwestycja w Ohio opóźniona o lata. Pytań bez odpowiedzi jest mnóstwo.

Ale jedno się zmieniło: rynek przestał traktować Intela jako relikwię. Spółka, której akcje jeszcze rok temu kosztowały okolice 20 dolarów, a rząd USA jest największym udziałowcem, właśnie pokazała, iż potrafi zaskoczyć – i to nie jednorazowo, ale szósty kwartał z rzędu. Przy tak silnej prognozie na Q2 i z Elonem Muskiem jako partnerem produkcyjnym, Intel znowu jest w grze. A kto w ostatnich latach lekceważył spółki, które w takim tempie biją oczekiwania, ten dobrze wie, ile go to kosztowało.

Źródło: Intel Corporation, CNBC

Idź do oryginalnego materiału