Jak działa Fear & Greed Index i czy pomaga w inwestowaniu?

3 godzin temu

Inwestorzy nieustannie poszukują narzędzi, które pomogłyby im zrozumieć chaos panujący na giełdzie. Między niezliczoną liczbą wskaźników technicznych, danych fundamentalnych i raportów makroekonomicznych, jeden wskaźnik zyskał w ostatnich latach szczególną popularność, stając się niemal stałym elementem finansowych mediów społecznościowych i serwisów informacyjnych. Mowa o indeksie strachu i chciwości, znany szerzej jako Fear & Greed Index.

Jego atrakcyjność polega na pozornej prostocie – jeden rzut oka na wirtualny licznik przypominający prędkościomierz samochodowy ma rzekomo powiedzieć nam, jakie nastroje panują na rynku i, co ważniejsze, co powinniśmy z tymi informacjami zrobić. Jednakże, gdy emocje opadną, a my spojrzymy na twarde dane, pojawia się fundamentalne pytanie: czy opieranie decyzji inwestycyjnych na tym wskaźniku ma jakikolwiek racjonalny sens, czy też jest to tylko kolejna rynkowa iluzja?

Czym jest Fear & Greed Index?

Indeks strachu i chciwości jest narzędziem mierzącym nastroje panujące na rynku w celu określenia czy aktywa są w tej chwili przewartościowane czy niedowartościowane z powodu emocji inwestorów. Fundamentem logicznym tego wskaźnika jest założenie, iż nadmierny strach prowadzi do panicznej wyprzedaży i zaniżania cen, co tworzy okazje zakupowe, natomiast skrajna chciwość skutkuje pompowaniem bańki spekulacyjnej i sygnałem do zbliżającej się korekty. Wartość indeksu jest podawana w skali od zera do stu, gdzie zero oznacza ekstremalną panikę, a sto reprezentuje maksymalną euforię.

Budowa wskaźnika

Proces obliczania tego wskaźnika opiera się na matematycznym ważeniu kilku różnych źródeł danych, które są poddawane normalizacji. Największy wpływ na ostateczny wynik mają zmienność oraz pęd rynku wraz z wolumenem obrotu. Zmienność jest mierzona poprzez porównanie obecnych odchyleń cenowych i maksymalnych spadków ze średnimi wartościami z ostatnich trzydziestu oraz dziewięćdziesięciu dni co pozwala wyłapać nienaturalne ruchy rynku. Pęd rynku analizuje z kolei czy obecne wzrosty są poparte realnym kapitałem i czy trend jest na tyle silny by uznać go za przejaw chciwości.

Pozostała część wskaźnika jest uzupełniana przez analizę sentymentu w mediach społecznościowych, która odpowiada za 15% wyniku oraz dane z wyszukiwarek internetowych i statystyki dotyczące dominacji rynkowej. Algorytmy skanują media społecznościowe pod kątem szybkości interakcji i liczby konkretnych fraz kluczowych uznając nagłe skoki zainteresowania za objaw chciwości tłumu. Dominacja rynkowa pełniąca rolę dziesięcioprocentowego składnika indeksu interpretuje wzrost udziału głównego aktywa w całym rynku jako ucieczkę do bezpiecznej przystani w obliczu strachu przed bardziej ryzykownymi instrumentami. Wszystkie te dane są codziennie sumowane i przetwarzane na jedną liczbę która ma służyć jako przeciwwaga dla instynktownych reakcji inwestora indywidualnego.

Składnik

Realna Waga

Co mierzy w praktyce?

Zmienność (ang. Volatility)

~30-35%

Jeśli BTC spadnie o 10% w godzinę, ten wskaźnik leci w kosmos (Strach). Porównuje dzisiejszy „szum” do średniej z 30/90 dni.

Pęd i Wolumen

~30-35%

Czy wzrosty są poparte zakupami? jeżeli cena rośnie, a wolumen spada, indeks pokaże mniejszą chciwość (słaby trend).

Social Media (X/Reddit)

15%

Boty skanują tempo postowania. Masa lajków pod postami „To the moon” = Chciwość.

Dominacja BTC

10%

Gdy ludzie boją się o altcoiny i uciekają do BTC, dominacja rośnie, co indeks czyta jako Strach (ucieczka do bezpiecznej przystani).

Google Trends

10%

Liczba zapytań. „Jak kupić Bitcoin” = Chciwość. „Krach na giełdzie” = Strach.

Tabela: Kompozycja Fear & Greed Index. Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych CoinGlass.

Jak interpretować Fear & Greed Index?

Kiedy przeciętny uczestnik rynku napotyka w swoich kanałach informacyjnych Fear & Greed Index, zwykle podchodzi do niego z bardzo konkretnym, niemal intuicyjnym założeniem. Interpretacja tego wskaźnika wydaje się banalnie prosta i opiera się na starej giełdowej maksymie, spopularyzowanej przez Warrena Buffetta, która sugeruje, by:

“Być chciwym, gdy inni się boją, i bać się, gdy inni są chciwi”.

W rezultacie inwestorzy operują w oparciu o prosty schemat myślowy: niskie wartości indeksu, sygnalizujące ekstremalny strach, są postrzegane jako zwiastun nadchodzących wzrostów i pozytywnych stóp zwrotu w przyszłości. Analogicznie, wysokie wartości indeksu, wskazujące na ekstremalną chciwość, są interpretowane jako sygnał ostrzegawczy, przewidujący negatywne zwroty z inwestycji i nadchodzącą korektę.

To powszechne podejście sprawia, iż Fear & Greed Index funkcjonuje w świadomości zbiorowej jako klasyczny wskaźnik powrotu do średniej, czyli tak zwany mean reversion indicator. Mechanika tego myślenia zakłada, iż rynki finansowe zachowują się podobnie do naciągniętej gumy. Kiedy rynek jest „wykupiony”, co odpowiada strefie ekstremalnej chciwości, lub „wyprzedany”, co wiąże się z ekstremalnym strachem, uczestnicy rynku oczekują, iż ceny muszą niedługo powrócić z tych ekstremów do swojej historycznej średniej lub “wartości godziwej/fundamentalnej”. Jest to kusząca wizja, ponieważ wprowadza pozorny ład do nieprzewidywalnego świata giełdy, sugerując, iż każdy ruch w jedną stronę musi zostać skorygowany ruchem w stronę przeciwną. Jednakże w inwestowaniu, podobnie jak w nauce, każda hipoteza, choćby ta najbardziej intuicyjna i logicznie brzmiąca, wymaga weryfikacji opartej na dowodach empirycznych, a nie tylko na pobożnych życzeniach czy anegdotycznych dowodach.

Czy indeks Fear & Greed sprawdza się w praktyce?

Na szczęście, hipoteza o skuteczności indeksu Fear & Greed jako narzędzia do przewidywania punktów zwrotnych na rynku jest czymś, co możemy poddać testom. Możemy zbadać rzeczywiste stopy zwrotu, jakie generował rynek w okresach następujących po odczytach wskazujących na skrajne emocje. Najprostszą i zarazem najszybszą metodą weryfikacji tej teorii jest naniesienie na wykres przyszłych stóp zwrotu w zestawieniu z wartościami indeksu z dnia otwarcia pozycji, a następnie wizualna inspekcja tak powstałej relacji. Takie podejście pozwala nam zobaczyć, czy istnieje jakakolwiek korelacja, czy też mamy do czynienia z losowym szumem informacyjnym.

Gdyby hipoteza o powrocie do średniej była prawdziwa, a indeks Fear & Greed byłby skutecznym narzędziem timingowym, na wykresie punktowym powinniśmy zaobserwować bardzo wyraźny, specyficzny układ danych. Zgodnie z tą teorią, niskie wartości indeksu, oznaczające panikę na rynku, powinny korelować z wysokimi przyszłymi zyskami. Oznaczałoby to, iż punkty danych powinny grupować się w lewym górnym rogu wykresu. Z drugiej strony, wysokie wartości indeksu, świadczące o euforii inwestorów, powinny wiązać się z niskimi lub ujemnymi stopami zwrotu, co skutkowałoby grupowaniem się punktów danych w prawym dolnym rogu wykresu. Taki układ stworzyłby opadającą linię trendu, potwierdzając, iż im większy strach, tym lepsza okazja inwestycyjna, a im większa chciwość, tym większe ryzyko straty. Byłby to święty graal tradingu – prosta mapa drogowa mówiąca kiedy kupować, a kiedy sprzedawać.

Rozkład 30 i 60 dniowych stóp zwrotu z transakcji zawartych w dniu odczytu indeksu Fear&Greed. Źródło: x.com

Rzeczywistość rynkowa, jak to często bywa, okazuje się jednak znacznie bardziej skomplikowana i mniej łaskawa dla prostych modeli. Analiza wyników, obejmująca zestawienie wartości indeksu z 30-dniowymi i 60-dniowymi przyszłymi stopami zwrotu, ujawnia obraz, który jest daleki od idealnego modelu teoretycznego. Zamiast czystej linii trendu, wyniki ujawniają ogromną ilość szumu, czyli chaotycznie rozrzuconych punktów bez wyraźnego kierunku. Co jednak bardziej istotne i niepokojące dla zwolenników ślepego podążania za tym wskaźnikiem, z chaosu tego wyłania się pewien wzorzec, szczególnie widoczny w strefie ekstremalnej chciwości. Okazuje się, iż wskaźnik ten często zawodzi w warunkach rynków charakteryzujących się silnym trendem. Jest to kluczowa obserwacja, która podważa fundamentalne założenie o nieuchronnym i szybkim powrocie do średniej.

Problem polega na tym, iż kiedy handlujemy w oparciu o sygnały wykupienia (ekstremalna chciwość) lub wyprzedania (ekstremalny strach), w istocie pozycjonujemy się przeciwko panującemu trendowi.

W żargonie inwestycyjnym nazywa się to „łapaniem spadających noży” w przypadku spadków lub „stawaniem przed rozpędzonym pociągiem” w przypadku wzrostów. W praktycznym ujęciu, strategia oparta na kontrariańskim podejściu do Fear & Greed Index oznacza kupowanie zbyt wcześnie w trakcie trendów spadkowych oraz sprzedawanie zbyt wcześnie w trakcie trendów wzrostowych.

Przyjrzyjmy się bliżej wykresom obrazującym te zależności, aby zrozumieć skalę problemu. Analizując wykres 30-dniowych przyszłych stóp zwrotu, widzimy, iż oś pozioma reprezentuje wartości indeksu od 0 do 100, a oś pionowa pokazuje procentowy zwrot z inwestycji po upływie miesiąca. Mamy tu wyraźnie zaznaczone progi: strefa poniżej 20 punktów to „Ekstremalny Strach”, a powyżej 80 punktów to „Ekstremalna Chciwość”. Gdyby teoria była poprawna, w zielonej strefie powyżej 80 punktów (chciwość) powinniśmy widzieć głównie punkty oznaczające straty lub przynajmniej bardzo niskie zyski. Tymczasem dane pokazują coś zupełnie innego. W strefie ekstremalnej chciwości widzimy mnóstwo punktów, które po 30 dniach przyniosły solidne zyski, nierzadko przekraczające 50%, a w skrajnych przypadkach sięgające choćby i wyżej. To dowód na to, iż silny trend wzrostowy potrafi utrzymać się znacznie dłużej, niż sugerowałaby to logika stojąca za oscylatorem nastrojów. Inwestor, który sprzedałby BTC (dane z tych wykresów odnoszą się do rynku kryptowalut) tylko dlatego, iż „licznik” pokazał 85, straciłby znaczną część rajdu.

Jeszcze ciekawiej sytuacja wygląda na wykresie 60-dniowych stóp zwrotu. Tutaj również widzimy podział na strefy neutralne, ekstremalnego strachu i ekstremalnej chciwości. W strefie chciwości (powyżej 80) zagęszczenie punktów oznaczających dodatnie zwroty jest znaczące. Co więcej, w strefie ekstremalnego strachu (poniżej 20), gdzie teoria nakazywałaby agresywne kupowanie, widzimy dużą liczbę punktów poniżej zera, co oznacza, iż kupno „na dołku” często kończyło się pogłębieniem straty po dwóch miesiącach. Zamiast potwierdzać naszą hipotezę o bezpiecznym punkcie wejścia przy niskich odczytach i punkcie wyjścia przy wysokich, dane nie tylko pokazują znaczny szum, ale czasami wręcz sugerują coś odwrotnego do naszych oczekiwań. W silnym trendzie wzrostowym „chciwość” napędza kolejne wzrosty, działając na zasadzie samospełniającej się przepowiedni i mechanizmu momentum, a nie jako hamulec.

Z czego wynika popularność indeksu Fear & Greed?

Dlaczego więc wskaźnik ten jest tak popularny, skoro jego skuteczność predykcyjna jest tak wątpliwa? Odpowiedź może leżeć w psychologii i marketingu. Fear & Greed Index to metryka, którą influencerzy finansowi uwielbiają promować i „hype’ować”. Jest wizualnie atrakcyjna, łatwa do zrozumienia (pozornie) dla laika i świetnie nadaje się do tworzenia dramatycznych nagłówków typu „Rynek w stanie ekstremalnej paniki – czas kupować?”. Daje ona złudne poczucie kontroli i zrozumienia złożonych mechanizmów rynkowych. Jednakże, jak pokazują zaprezentowane wykresy, jest to w dużej mierze tylko szum informacyjny. Opieranie strategii inwestycyjnej wyłącznie na tym, czy wskazówka jest na czerwonym czy zielonym polu, jest podejściem naiwnym i potencjalnie kosztownym.

Nie oznacza to rzecz jasna, iż wskaźnik ten jest całkowicie bezużyteczny i należy go wyrzucić do kosza. Oczywiście, można dyskutować na temat tego, jak to podejście mogłoby zostać lekko zmodyfikowane, aby poprawić wyniki inwestycyjne. Krytyka i poszukiwanie usprawnień są zawsze mile widziane w procesie budowania strategii. Być może Fear & Greed Index lepiej sprawdza się jako filtr, a nie jako sygnał transakcyjny? Może warto go łączyć z analizą trendu, zamiast używać go jako narzędzia kontrariańskiego? Przykładowo, wysoki odczyt chciwości w silnym trendzie wzrostowym może być potwierdzeniem siły rynku, a nie sygnałem do natychmiastowej sprzedaży. Z kolei ekstremalny strach w trendzie spadkowym może ostrzegać przed lawiną, a nie zapraszać do zakupów. Kluczem jest kontekst, którego sam licznik od 0 do 100 nie jest w stanie dostarczyć.

Podsumowanie

Analiza danych historycznych brutalnie weryfikuje romantyczną wizję rynków, które zawsze i wszędzie dążą do równowagi w krótkim terminie. Fear & Greed Index, choć jest narzędziem ciekawym i medialnym, w swojej surowej formie często zawodzi, szczególnie w okresach, gdy rynek wchodzi w silne trendy – czyli wtedy, gdy można zarobić (lub stracić) najwięcej pieniędzy. Dane pokazują, iż wysoka chciwość nie musi kończyć się krachem, a wielki strach nie gwarantuje odbicia. W inwestowaniu nie ma dróg na skróty, a prosty wskaźnik nigdy nie zastąpi kompleksowej analizy ryzyka i zarządzania kapitałem. To, co wygląda na czytelną mapę drogową, w rzeczywistości może być tylko mgłą, w której łatwo zgubić drogę – i pieniądze. Być może warto traktować ten indeks jako ciekawostkę, jeden z wielu elementów układanki, a nie jako wyrocznię, która przewiduje przyszłość, tak jak nierzadko próbuje się go malować w mediach. Jak dobitnie pokazuje historia, ta „wyrocznia” myli się częściej niż na pierwszy rzut oka mogłoby się zdawać.

Idź do oryginalnego materiału