Na początku listopada onet.pl na swoim portalu medycznym opublikował żale pewnego 77-emeryta na warunki w sanatorium w Nałęczowie. Czysty socjalizm, praktycznie wszystko za darmo, a i tak źle.
Otóż, pewien pan dostał kolejne skierowanie (za darmo, raz na 2 lata z NFZ) do sanatorium w Nałęczowie. Oto lista jego uwag:
- pokój trzyosobowy – współlokatorzy będą chrapać,
- po zamianie na jedynkę – źle bo w innym obiekcie (daleko od parku),
- kiepskie nieurozmaicone jedzenie, małe porcje, niepasujące pory posiłków (obiad o 12.30, kolacja o 17.00),
- mały pokój (12 m2, stare wyposażenie),
- drogi parking – 270 zł za 3 tygodnie (na ulicy za free, ale ukradną kołpaki),
- trzeba zapłacić za wypożyczenie czajnika – 0,7 zł/dzień,
- telewizja płatna – 80 zł,
- daleko do Biedronki,
- dopłata „za standard” – 684 zł i 130 zł klimatycznego, ponieważ NFZ płaci tylko za leczenie.
- zły miesiąc (październik, gdy wcześnie robi się ciemno i zamknięto większość kawiarni).
No cóż, socjalizm ten PRL-owski i PiS-owski wytworzył grupę ludzi o specyficznych poglądach. Chcieliby za darmo, i jeszcze narzekają. Ja płacę, jadę kiedy chcę i sam wybieram warunki. Akurat Nałęczów świetnie znam, więc mogę powiedzieć dwa słowa.
Otóż, cena 34 zł za jedynkę z wyżywieniem (a 17 zł za trójkę), to grosze. Niezależnie od warunków. Są tam i piękne miejsca (np. Atrium Spa, Feniks, nowe mieszkania) tylko za inne pieniądze od 400 zł/dzień za dwupokojowy apartament. Z jedzeniem też da się przebierać, ale liczmy 50-70 zł za sam obiad. Utyskiwania na płatny parking (14 zł na dobę) litościwie pominę, bo nigdzie nie znajdziemy takich cen. Dowolny zamknięty parking (płatny, niestrzeżony) kosztuje minimum 30 zł/dobę. Zabiegi też nie za free. Jak się chce grymasić, te 684 zł wydamy w jeden dzień, a nie przez 3 tygodnie.
W ogóle, Nałęczów jest piękny, a już wczesną jesienią – zachwycający. W listopadzie spędziłem tam kilka dni, korzystając z tężni solankowej, leżaków w parku (darmowe!) i ćwicząc płuca spacerami. Okazało się, iż nie muszę jechać w góry, bo astmę zdusiła sól. Faktycznie, ludzi niewiele. No i wydałem tylko 21 zł plus prąd na dojazd z Lublina. Gdybym kupował zabiegi w Sanatorium ZNP, to np. za kąpiel jodobromową zapłaciłbym 45 zł (15 minut), a za tlenoterapię (15 minut) – 20 zł. W sąsiednich Cichych Wąwozach ta ostatnia wyjdzie taniej – 12 zł (czas ten sam). Jak widzicie, tanio, chociaż nie za darmo. Ale wychowanemu na PRL-u, trzynastkach, czternastkach i tak mało. Bo październik, bo kołpaki, bo porcje małe, bo nie dają jeść po 17. Szkoda słów.









