Jak meksykańskie peso mogło uderzyć w złotego? Pęknięcie carry trade i koszyk walut rynków wschodzących

1 godzina temu

Indeks CVOL dla pary MXN/USD wzrósł 23 września z 8,44 do 10,46 proc., jako wisienka na torcie systematycznego zwrotu obserwowanego od początku września. CVOL pokazuje oczekiwaną przez rynek zmienność kursu w perspektywie 30 dni i jest wyliczany na podstawie cen opcji walutowych. Innymi słowy, odzwierciedla poziom ryzyka, który inwestorzy widzą dla danej waluty.

Wczorajszy jednodniowy wzrost o 2,02 pkt proc., czyli około 24 proc., nastąpił po okresie wyjątkowo spokojnych notowań. Jeszcze na początku września indeks znajdował się w przedziale 6,7-7,0 proc., a więc niżej niż w pierwszych miesiącach 2026 r. i blisko wręcz swoich historycznie niskich wartości.

To dobry przykład mechanizmu, który może mieć znaczenie również dla złotego. Pozycje budowane wokół silnego peso i niskiej zmienności przez długi czas mogły wydawać się stabilne i relatywnie bezpieczne. Gdy jednak zmieniają się oczekiwania dotyczące stóp procentowych, dolara i globalnego ryzyka, inwestorzy mogą zaczynać je zamykać, a efekt może rozlewać się na cały koszyk walut rynków wschodzących.

Silne peso, różnica w stopach i niska zmienność przez długi czas wspierały strategię carry trade

Carry trade polega na pożyczaniu kapitału w walucie o niższym oprocentowaniu i inwestowaniu go w walutę oferującą wyższe stopy procentowe przy jednocześnie najlepiej niskiej oczekiwanej zmienności kursu walutowego. W przypadku Meksyku atrakcyjność takiej strategii zwiększały wysoka płynność rynku, łatwy dostęp do lokalnych obligacji oraz różnica między stopami procentowymi ustalanymi przez Banxico i Rezerwę Federalną.

Drugim ważnym elementem była stabilność kursu. Pod koniec sierpnia kurs USD/MXN osiągnął wartości ostatnio obserwowane w 2024 r., umacniając się do dolara, co dawało dodatkowy potencjalny zysk z carry trade. Niska zmienność implikowana dodatkowo poprawiała relację potencjalnego zysku do ryzyka, zachęcając część uczestników rynku do zwiększania pozycji, również z wykorzystaniem dźwigni finansowej.

Na początku września CVOL znajdował się w okolicach 6,7 proc. Później jednak stopniowo wzrósł do 7,5-8,5 proc., by 23 września skoczyć z 8,44 do 10,46 proc. To bardzo istotna zmiana, bo mówimy o prawie podwojeniu oczekiwanych wahań kursowych, co może eliminować atrakcyjność carry trade i powodować zamykanie takich transakcji.

Co zmieniło się we wrześniu?

Kurs MXN/USD spadł z 0,05884 1 września do 0,05704 23 września, co oznacza przecenę peso o około 3 proc. Tylko 23 września meksykańska waluta osłabiła się o około 1,37 proc.

Spadek nastąpił w otoczeniu silniejszego dolara, wzrostu rentowności amerykańskich obligacji dziesięcioletnich powyżej 5 proc., drożejącej ropy oraz oczekiwania na decyzję Banxico.

Po wrześniowej podwyżce stóp przez Fed rynek zaczął zakładać więcej niż jedną podwyżkę w 2026 r. Projekcje członków FOMC podniosły medianę stopy procentowej na koniec 2026 r. z 3,8 do 4,1 proc., na koniec 2027 r. z 3,6 do 4,1 proc., a na koniec 2028 r. z 3,4 do 3,9 proc. Jednocześnie rynek terminowy utrzymywał wysoką ścieżkę stóp również w latach 2028-2029, nie ufając projekcjom FOMC.

W rezultacie, choć różnica stóp procentowych między Meksykiem a USA przez cały czas jest dodatnia, to zdaniem rynku ma się kurczyć w przyszłości, zmniejszając atrakcyjność carry trade. Przy CVOL na poziomie 10,46 proc. inwestorzy mogą się obawiać o dalszą opłacalność tej strategii.

Dlaczego problemy peso mogły uderzyć także w inne waluty?

Wzrost zmienności zwykle prowadzi do ograniczania ryzyka w portfelach inwestycyjnych. Rośnie także zapotrzebowanie na depozyty zabezpieczające, co zmusza część uczestników rynku do redukcji pozycji.

Inwestor, który wcześniej wykorzystywał peso jako płynny sposób na ekspozycję na carry trade w krajach rozwijających się, może zacząć zamykać takie transakcje niezależnie od tego, jak ocenia długoterminowe perspektywy Meksyku.

MXN należy do najbardziej płynnych walut rynków wschodzących. W praktyce oznacza to, iż często jest sprzedawany jako jeden z pierwszych instrumentów w okresach ograniczania ryzyka, choćby jeżeli nie stoi za tym pogorszenie krajowych fundamentów gospodarczych.

Gdy peso traci na wartości, rośnie również popyt na opcje zabezpieczające przed dalszym wzrostem kursu USD/MXN. Dealerzy, którzy wcześniej sprzedali takie zabezpieczenia, mogą być zmuszeni do dokupywania dolarów w miarę osłabiania się peso. W efekcie powstaje mechanizm wzajemnie wzmacniający kurs, zmienność i działania zabezpieczające.

To właśnie dlatego problemy peso mogą gwałtownie przełożyć się na notowania brazylijskiego reala, forinta, korony czeskiej czy złotego. Wspólnym mianownikiem jest ograniczanie ekspozycji na bardziej ryzykowne aktywa i silniejszy dolar. Nie oznacza to, iż inwestorzy zamykają identyczne pozycje na wszystkich walutach. Przepływy kapitału często przechodzą przez te same fundusze, strategie makro oraz koszyki walut rynków wschodzących.

Złoty może odczuć skutki globalnej redukcji ryzyka

Złoty ma własne lokalne uwarunkowania, ale pozostaje częścią szerokiego koszyka walut rynków wschodzących. Dlatego podczas globalnej redukcji pozycji carry może tracić choćby wtedy, gdy różnica stóp procentowych względem strefy euro pozostaje relatywnie atrakcyjna. Wczoraj kurs EUR/PLN wzrósł o około 0,65 proc., a USD/PLN o około 1,24 proc. Jednocześnie rosły rentowności polskich obligacji skarbowych.

Polski rynek miał jednak również własny czynnik wzmacniający presję. Rentowność obligacji dwuletnich zwiększyła się o około 40 pb, a różnica względem niemieckich odpowiedników wzrosła do około 174 pb.

W efekcie globalny impuls płynący z rynku peso mógł wywołać dodatkową presję na złotego, którą mogą wzmacniać czynniki lokalne. Nie chodzi więc o bezpośredni związek między peso a złotym, ale o podobną reakcję inwestorów na zmianę wyceny ryzyka na światowych rynkach. To nie jest też żadna nowość. Wystarczy przypomnieć sobie wybory w Meksyku w czerwcu 2024 r., gdy również PLN stracił na wartości przez MXN.

Idź do oryginalnego materiału