Od czasu, gdy Donald Trump nominował ekonomistę, byłego bankiera Morgan Stanley i byłego prezesa Rezerwy Federalnej Kevina Warsha (55) na nowego szefa amerykańskiego banku centralnego, trwa debata na temat tego, jakiej polityki pieniężnej można się spodziewać, gdyby Warsh faktycznie objął stanowisko prezesa Rezerwy Federalnej.
Rynki finansowe już wyraziły swoje oczekiwania: po tym, jak w zeszły czwartek wieczorem stało się jasne, iż Warsh zdobył nominację Trumpa, rentowność amerykańskich obligacji wzrosła, a ceny metali szlachetnych praktycznie spadły. Rynki finansowe najwyraźniej przez cały czas postrzegają Warsha jako „jastrzębia inflacyjnego”, którym jest znany od lat – kogoś, kto woli utrzymywać wysokie stopy procentowe, aby nie zagrozić stabilności cen.
Ale Warsh raczej nie dostałby od Trumpa propozycji objęcia stanowiska, gdyby tylko prezentował takie stanowisko. W końcu prezydent USA od miesięcy wywiera presję na Rezerwę Federalną, ponieważ chce, aby obniżyła stopy procentowe.
Czy Warsh doprowadzi do „zmiany reżimu”?
Nie ulega zatem wątpliwości, iż nowy prezes Rezerwy Federalnej początkowo będzie priorytetowo traktował obniżenie stóp procentowych. Eksperci spodziewają się, iż Fed obniży stopy procentowe dwa lub trzy razy w tym roku.
Warsh opowiedział się już za dwiema lub trzema obniżkami stóp procentowych w 2026 roku, zauważa Kevin Thozet , członek komitetu inwestycyjnego francuskiej firmy inwestycyjnej Carmignac. Jego zdaniem jednak szczególnie interesujące jest to, co człowiek, którego Trump określił mianem „wybitnej inteligencji i świetnego wyglądu”, zaplanował dla Fed na później. Według Thozeta nominacja Warsha może zapoczątkować „zmianę reżimu” w banku centralnym – z konsekwencjami dla krzywej dochodowości, płynności i aktywów ryzykownych.
Kontekst: Poprzez programy skupu obligacji, Fed tymczasowo zawyżał swój bilans w ostatnich latach z 900 miliardów dolarów w 2008 roku do choćby 9 bilionów dolarów. Od tego czasu bilans skurczył się do 6,6 biliona dolarów. Ale to nie wystarczy Warshowi: jasno dał już do zrozumienia, iż chce jeszcze bardziej zmniejszyć tę kwotę.
Z perspektywy Warsha, QE obniża długoterminowe rentowności, ale pozostawia krótkoterminowe warunki finansowania w dużej mierze niezmienione, wyjaśnia Thozet. Dlatego, w oczach wyznaczonego przewodniczącego Fed, przerośnięty bilans banku centralnego faworyzuje Wall Street nad Main Street.
Jeśli Warsh wdroży swoje plany, rezultatem będzie bardziej stroma krzywa dochodowości. Krótkoterminowe stopy procentowe zostaną ustabilizowane przez obniżki podstawowych stóp procentowych, podczas gdy długoterminowe rentowności prawdopodobnie wzrosną do wyższego, rynkowego poziomu, według Thozeta. Jego zdaniem, czynnikami napędzającymi ten ostatni trend będą również „siły rynkowe w otoczeniu silnej (i bardzo prawdopodobnie ponownie przyspieszającej) gospodarki USA, utrzymującej się presji inflacyjnej, wysokich deficytów budżetowych i ciągłej podaży amerykańskich obligacji skarbowych”.
Taka reorganizacja nie zostanie wdrożona z dnia na dzień, pisze Thozet w swojej ocenie. Sprawa wymagałaby skoordynowania z sekretarzem skarbu USA Scottem Bessentem (63), który mógłby zareagować na niższy popyt na obligacje rządowe i wyższe stopy procentowe, ograniczając emisję obligacji.
Wall Street kontra „Główna Ulica”
Co więcej, rynki staną przed testem warunków skrajnych, ponieważ będą musiały zrekompensować brak zakupów dokonywanych przez banki centralne. Redukcja bilansu w okresach dużych deficytów budżetowych oznacza wyższą emisję netto, którą rynek musi wchłonąć, argumentuje Thozet. Uważa on, iż mniej sprzyjająca polityka Fed może mieć negatywny wpływ na akcje i inne aktywa ryzykowne – „nawet jeżeli obniżki stóp procentowych na krótszym końcu krzywej przyniosą pewną ulgę realnej gospodarce”.
Inni eksperci podzielają podobne oczekiwania wobec nominowanego szefa banku centralnego. Choć wiele głosów wyraża zaniepokojenie, obawiając się o niezależność banku centralnego po wielomiesięcznej presji, jaką Trump wywierał na Fed i jego kadrę kierowniczą, gospodarka amerykańska jest nie tylko zagrożona „przegrzaniem”. „Atakując Fed i ekspansywną politykę fiskalną, Trump ryzykuje wyższą inflację w średnim okresie, zwiększoną zmienność rynków, a choćby przyspieszony spadek dominacji dolara” – powiedział ekonomista z Harvardu Kenneth Rogoff (72) dziennikowi „Handelsblatt” .
Główny ekonomista Deki, Ulrich Kater, zauważa, podobnie jak Thozet, iż pomysły Warsha mogą być sprzeczne z interesami Trumpa. „Paradoksalnie” – mówi Kater – „prezes Rezerwy Federalnej, Warsh, mógłby osiągnąć dokładnie odwrotny skutek od zamierzonego przez Trumpa, gdyby faktycznie zrealizował swoje obietnice zmniejszenia bilansu Rezerwy Federalnej”.
Związek, o którym mowa, jest następujący: jeżeli bank centralny wyprzeda obligacje, to ostatecznie zaciąganie pożyczek stanie się dla rządu USA droższe.

6 godzin temu









